reklama

Mali odkrywcy ...

Jolka hehehe rozbawilas mnie. ;-)

Siewucha - nawet nasze dzieci bez wylewu jeszcze nie raczkuja. Suri tez sama sie siada - choc mocno probuje. Wiec, nie martw sie. ;-)
Pamietam, ze mowilas o napieciu - jakos wylew mi sie nie zapamietal - dziwne:sorry2:
 
reklama
Siwucha (tylko nie bierz tego do siebie;-)) i tu właśnie mamy super przykład na mądrości specjalistów - Michał zaraz będzie miał 8 m-cy, a sam nie siada, nie raczkuje (choć dzisiaj tyłek już mu sięoderwał od podłogi:szok::-D), czyli że co? mamy poślizg tak jak Jolka (tzn Maksiu)? (chociaż Michaś miał niedotlenienie przy porodzie, więc czasem się pocieszam, że to przez to)
 
My dzisiaj zakończyliśmy naszą rehabilitację:tak:
Mamy się zgłosić jak Staś zacznie wstawać, żeby obejrzeć jak stawia stópki:baffled:
Do tego momentu jeszcze trochę czasu minie, Stasiek na razie jest na etapie podnoszenia pupy i STEKANIA przy tym jak stary chłop na kiblu:-D

no i jest nadal raczkiem nieboraczkiem, co do tyłu chadza, znaczy pełza:tak:
i bidulek strasznie się denerwuje:

 
Siwucha temat wzmożonego napięcia pamiętam bo mówiłyście wtedy o jakichś ćwiczeniach Vojty czy jakoś tak i wiem że pytalam też moją lekarkę o to bo Zosia taka zdeka krzywa była (wyginała się na jedną stronę w łuk). O wylewie słowa nie kojarzę, ale przecież nie czytałam na forum wszystkiego bo każda z nas wtedy była pochłonięta szkrabami i nie zawsze miała czas na grzebanie w forum (no mówię po sobie).
Dobrze że temat powoli znika i Maksio się ma dobrze. I wcale się z niczym nie spóźnia. Skąd wiesz że nie rozwijałby się w tym samym tempie bez przygód okołoporodowych? :happy:
 
Ja jestem na forum od niedawna i Maksio to mój ulubieniec. Brawo dla Ciebie Siwucha że tak dzielnie poradziłaś sobie z rehabilitacja małego.
Niektóre dzieci w ogóle nie raczkują, więc nie ma co się przejmować tym z góry. Mój starszy syn wcale nie raczkował, zaczął wstawac jak miał 8 m-cy a chodzic jak roczek. Jak byłam ostatnio u ortopedy z Frankiem to powiedział, ze bioderka sa juz gotowe do stania, a reszta to zalezy od dojrzałości nerwowej. Na każdego przyjdzie czas :-)
 
To trochę mnie pocieszyłyście że Wasze szkraby też nie siadają i nie raczkują, z tym poślizgiem to głównie o siadanie(moja rehabilitantka mówi, że już czas na siadanie ale nie mam się czym martwić, więc i Wy także), zresztą ja jako dziecko wszystko robiłam później to i może Wiktor ma po mnie;-)
 
Najgorszą na tą chwilę pozostałością jest tzw. retrakcja czyli jak Wiktor lezy na brzuchu to po chwili podporu na dłoniach podnosi ręce do góry i nogi i robi "samolot" tylko leży na brzuchu i niczym się nie podpiera i przy tym stęka niemiłosiernie, to jest patologiczna postawa ale neurolog powiedział, że przy rehabilitacji po 4, 6 tygodniach powinna ta retrakcja zaniknąć(wynika ona z z napięcia barków)
 
Najgorszą na tą chwilę pozostałością jest tzw. retrakcja czyli jak Wiktor lezy na brzuchu to po chwili podporu na dłoniach podnosi ręce do góry i nogi i robi "samolot" tylko leży na brzuchu i niczym się nie podpiera i przy tym stęka niemiłosiernie, to jest patologiczna postawa ale neurolog powiedział, że przy rehabilitacji po 4, 6 tygodniach powinna ta retrakcja zaniknąć(wynika ona z z napięcia barków)

siwucha mój Staś też tak robi. Dzisiaj na ostatnim spotkaniu z rehabilitantką pytałam o to, powiedziała, żeby się tym nie przejmować, starać się przekładać rączki do przodu np. podając zabawkę. To minie samo, jak zacznie czworakować. Teraz - odkąd pełza - coraz rzadziej robi samolocik (my to nazywamy "skowronka")
Buziaki dla Wiktorka, i nie przejmuj się:tak:
 
Mój też robi samolocik, ale faktycznie jakby coraz mniej.Nasza rehabilitantka kazała mu po poprostu pokazywać, gdzie powinny być rączki i to pomogło.Powiedziała, że do póki nie ma przewagi "samolociku" nad opieraniem rączek, to nie ma się czym martwić:tak::tak::tak::tak:

Więc się nie martwimy:-):-):-)

P.S Kajtos jeszce nie siedzi, nawet jak się go posadzi, ale nie martwię się tym na razie. Za to zaczyna siępo trochu przesuwać do przodu:)
 
reklama
No i z ortopedy nici. Pojechaliśmy a tam zamiast 15 minut jakieś dziecko siedziało ponad godzine i wcale nie zbieralo sie do wyjscia. Więc przed nami zrobiła się koleja. Nie miałam zamiaru czekać zwłaszcza że Zosia nie spała po południu i zaczynała byc megamarudna. Kolejny termin - piatek więc muszę jeszcze poczekac.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry