Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
gdzie ona tego maluszka schowala...dolanczam chyba do hipopotamow ciazowych 


Dwójka wg mnie to absolutne minimum, a trójka optimum, chociaż gdyby było nas stać, ja mogłabym mieć nawet i 5;-) Dla mnie rodzina i dzieciaki to sedno życia. Nie ma nic ważniejszego na świecie niż moi ukochani
A ciałek do kochania nigdy za wiele
Zdrowy rozsądek mnie tylko ogranicza, bo serce jest jednomyślne;-)
Kolor naszego regało-przewijaka też okazał się być nieco inny od moich wyobrażeń, ale jak go ustawiliśmy i załadowaliśmy, to wyszło całkiem do rzeczy:-)
Gratuluję!
Mój też taki duży, ale mój gin daleki jest od zmieniania i ustalania terminów wg USG na tym etapie ciąży. Zostaje więc jak było - 2 grudzień, a jak wyjdzie, się okaże




i zabrali na badania.Po tym jak wyladowalam w sali przyszla polozna i spytala czy chce abym go przyniosla i tak lezal sobie obok przez jakas godz az sie rozdarl hehehe i go zaraly.Caly dzien go donosily jak tylko poprosilam,nieraz same mi go podrzucaly szczegolnie jak widzialy,ze ktos jest.U nas w Kldzku cc leza w innych salach a sn w innych.Na drogi dzien po 9 wstalam,umylam sie i zaczelam chodzic.Mlodego mialam wtedy na "zawolanie" jak tylko chcialam odpoczac bez problemu go zabieraly.Raz nawet sama zanioslam (wlasnie w 2 dzien) i jaki ja ochrzan dostalam
On byl w ten dzien tylko przynoszony i zabierany ,lozezka jeszcze nie mialam bo byl w sali noworodkow.Slyszalam,ze po cc to jedyny slodki ciezar to wlasnie dziecko ,ktore mozna nosic wiec odnioslam.Uswiadomily mi krzykiem i pretensjami ,ze moglam zaslabnac,upasc ,ze caly korytarz mialam do przejscia i one sa po to aby latac jak je zawolam.Glupio mi sie zrobilo powiedzialam,ze jest dobrze ,dobrze sie czuje nic mnie nie boli...i niezdawalam sobie sprawy bo podobno dzicko nosic mozna
Wiec ja chyba szybko doszlam do siebie.Jedyne co to dlugo siedziec nie moglam,musialam stac,polsiedziec czy lezec bo jak normalnie siedzialam tak ze 2-3 godz to mnie brzuch wlasnie pobolewal ale po okolo tyg wszystko wrocilo do normy.Wybralam sie na spacer (mama mieszka na 4 pietrze) i tez bylo cudnie,codzilysmy ponad 3 godz z przerwa na karmienie lawkowe no ale bylo cieplusio.Wtedy myslalam,ze nie wejde do domu dopiero na schodach zaczol sie koszmar...mama wziela mlodego i poszla a ja jej powiezialam,ze sie dowleke.Nogi mialam jak z waty a jak je podnosilam to jak by tone wazyly...ale dopiero jak na schody mialam wejsc.Wchodzilym chyba z 40 min jak nie lepiej.Mama byla przerazona a ja sie zastanawialam co bedzie dalej.Rano wstalam na drogi dzien i jak by nigdy nic wszytsko przeszlo.Rozchodzilam sie porzadnie i czulam jak bym nigdy w ciazy nie byla
Wiec polecam spacer choc nie tak ekstramalny,nawet bez maluszka nakarmcie go i wyjdzcie pochodzic choc godzine po osiedlu po cc to wskazane jak nic.
a wogole to chyba na opowiesci porodowe to przydalby sie niebawem osobny wateczek taki bez komentarzy...