reklama

mamusie grudniowe:)

Nonek :szok: mam nadzieje, że nic się groźniego nie stało :tak:
Sugar duży nie oznacza bezpieczny zapraszam na stronę Euro NCAP - For safer cars | HOME zresztą jak wiadomo potrzebny jest zawsze pierwiastek szczęścia, znajomy od mojego ojca zabił się Mitsubishi Pajero pomimo kilkunastu poduszek powietrznych, bocznych kurtyn i innych chu jów mujów i wcale szybko nie jechał oraz miał zapięte pasiory.
A my rozwaliliśmy się Grande Punto jeszcze przy bocznym uderzeniu, kolo walnął w nas 100 km /godz. i nic na nie jest ;-)
Kate ten modelin to nie głupia sprawa ale to jak Asia będzie miała z 13 - 14 lat bo wtedy się chyba zaczyna
Dita ja mam od urodzenia Milenki jeden wielki wkurw bez kija nie podchodzić ;-)
 
reklama
dzieki milka ja jednak zostane przy opcji duzy i bezpieczny - patrz ford explorer ;-)
moj ojciec jechal fordem navigatorem w moskwie, gdzie mielismy firme i tam generalnie sa takie odleglosci ze inny samochod odpada, jesli chodzi o jazde rosjan to no comments a o tym ze ulice maja 7 pasow z jednej i 7 z drugiej juz nie wspomne
na droge wtoczyl sie pijany koles, zjechanie na drugi pas , koles przywalil w samochod mojego ojca tak ze jego fura byla do kasacji a on sam skonczyl w szpitalu z urazem kregoslupa... mojemu tacie NIC sie nie stalo, oprocz tego ze otworzyly sie poduszki i bolala go szyja
milicjanci byli w szoku ze tak to sie skonczylo,

widzialam juz nie jeden wypadek i z malych aut zostawaly generalnie szczatki
poza tym my duzo jezdzimy w gory i te pe ( nie wspomne o rozmiarach naszej familii czyli 2 dzieci i dwa psy hehe) wiec taka fura jest dla nas super wyjsciem a minivanow nie znosze
 
Ja mam w domu chora Julke, marudna Majeranke, mnie boli brzuch (@). Ku rwa ale poniedzialek. Ja sama nie moge jeszcze dojsc do siebie po wczorajszym. Co zamkne oczy to widze ten wypadek. A bylo to tak. ze Swiebodzic do Walbrzycha prowadzi taka bardzo stroma droga z ostrymi zakretami. Kate chyba wie o ktora mi chodzi. I jadac pod gore, na ostrym zakrecie, zaczal mnie na lewym pasie wyprzedzac gosciu. Normalnie tak mi myknal, ze szok. Scial zakret prawie mnie spychajac z drogi. I ja debilka za bardzo odkrecilam kierownice i wpadlam w poslizg. Obrocilo mna dwa razy, odbilam sie tylem auta od bandy i zjechalam do takiego malego rowu. Nam na szczescie nic sie nie stalo.Juz mnie ludzie zaczeli jacys wyciagac, ale przyjechala policja. Nie pozwolili wyciagac auta, tylko kazali wezwac Pomoc Drogowa. Dobrze,ze mam w Walbrzychu znajomych. Wezwalam znajoma pomoc, kolega przyjechal i zabral dzieci. W tak zwanym miedzy czasie w szoku gdzies zapodzial sie moj portfel. Myslalam, ze nie mam w nim zadnej kasy, dokumenty mialam przy sobie ( po wizycie w suce policyjnej). Wiec olalam temat. A tu wieczoram dzwoni jakas babeczka, ze znalazla portfel, ze w srodku bylo 100 zl i macka wizytowka. I zadzwonila aby go odebrac. Normalnie szok. Nie spodziewalabym sie takiej uczciwosci.
Na miejsce wypadku przyjechal oczywiscie Maciej i Tesciu. Myslalam, ze beda krzyczec czy cos, a ci nic. Normalnie tesciowi jestem taka wdzieczna, za jebiscie sie zachowal. Pozwolil mi sie spokojnie wyplakac, opowiadal kawaly po drodze jak wracalismy. W aucie jest tylko lekko rozwalony tyl- blacharka. Nic wiecej sie nie stalo. Ale wrazenia nie do opisania. Dobrze, ze to bylo duze osobowe auto. A jak juz byla policja to po 10 min nastepne auto wjechalo tak jak ja do rowu- tylko bokiem sie polozylo. Pozniej jak jechal tesciu to nastepne lezalo w rowie a jak juz wracalismy to nastepne, tylko po drugiej stronie. Normalnie masakra.
 
Ja tez jestem za duzym i terenowym autem. Na pewno jest duzo bardziej bezpieczne. Poza tym jak ktos ma auto naszpikowane elektronika, setkami poduszek itp to mysli, ze nic mu sie nie stanie.I czesto szarzuje Ale praw fizyki sie nie oszuka!
 
Nonek - :szok::szok::szok:
wiem, o który zakret chodzi... tam są non-stop jakieś wypadki...
dobrze, że Wam się nic nie stało...
a co z tym gościem, co w sumie był sprawcą wypadku??? bo to on ściął zakręt...
 
Nic, pojechal dalej. Nawet nie wiem czy zauwazyl, ze ja zaczelam tanczyc na drodze. A pogoda wczoraj byla paskudna, siapila mrzawka, mgla. A wczoraj to tam bylo naprawde przegiecie...tyle aut w rowie, lacznie z tym co na moich oczach wyladowal na boku. Przed sama policja.
 
Ale najlepiej u policjantow w suce. Pytam ile dostane mandatu. A oni zaczeli sie glupio usmiechac i powiedzieli, ze wyjatkowych okolicznosciach moga pouczyc. Nie dostalam mandatu, punktow karnych. Nie wiem czy moj urok osobisty, czy nazwisko ( moj ojciec jest znany w tym srod). A mogli mi dowalic i to ostro, bo nie dosc, ze cala sytuacja, to w szoku nie moglam znalesc trojkata i kamizeli. Mogliby sie dodatkowo przyczepic, ale oni nic.
 
Teraz ja...

Kicia powinna wiedzieć - droga Świdnica-Dzierżoniów...
Grodziszcze zakręt...
zima, zaspy na drodze, snieg sypie, zajebiście ślisko, oczywiście nie posypane...
jadę do pracy, ciemno, jest 6:30...
jadę max. 35 km/h...nagle na moim pasie z na przeciwka jedzie jakiś samochód:szok:
nie wiem - wpadł w poślizg, nie może zmienić pasa... czy co???
i jedzie, jedzie, jedzie...
no to ja - albo zderzenie czołowe...
albo spróbuję zjechać na pobocze...
on coraz bliżej...
no to zjeżdżam... wszystko trwa kilka sekund..
no i rów mnie wciągnął...
jechałam z koleżanką z pracy i starszym panem biegłym...
czekałam na pomc, bo od razu adzwoniłam do Linku
i mnie za darmo wyciągnęli..
nic się nikomu nie stało
i samochód cały...
ale jedno szczęście - wpadłam do rowu dosłownie 2 metry przez takim wielkim, betonowym słupem...gdyby to było te 2 metry dalej... to nie wiem, co by się stało:szok:

oczywiście ten samochód, co był sprawcą mojego "wypadku" pojechał w pi zdu... nawet nie wiem czy coś widział... no ale chyba musiał...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry