reklama

mamusie grudniowe:)

hej kochane Laseczki. Dawno mnie nie było ale nie zapomniałam.
Troche latamy, po drodze ślub, przyjazd mojej mamy z Włoch i zepsute dziecko.
Kilka dni temu rzygala na metr mlekiem, nikt nie wie o co chodzi, a moim zdaniem moj wspanialy maz ja przekarmil. Od tego czasu mala nie chce za jasna cholere sztuczniaka, je bardzo malo bo max 60 ml. Nie wiem co jej dolega, dzisiaj bedzie lekarz bo moze ta zeby i ja boli jak ssie.
Nadrobie wszystko i sie znowu odezwe
Buziaki
 
reklama
Pingwinku a ja mialam wlasnie wczoraj do ciebie dzwonic i zapytac jak Mercunia. Moze dzis uda mi sie zadryndac.
Ja na razie uwieziona w domu, po pierwsze pogoda, po drugie zostaly klucze od domu w aucie, a auto u blacharza. K urwa. Moze to i dobrze, jak sie ma takiego pecha ostatnio, to lepiej zakopac sie w domu.
 
nonek- Jezu, ciesze się,ze to ,,tylko" stłuczka... wiem, co przeżywasz
Ja zawsze wyjezdzżajac z domu panicznie boję się wypadków - bo nawet mozemy jechać 30 na godzinę przestrzegając wszelakich przepisów drogowych a i tak znajdzie się idiota pędzący 150/h który w ciebie wjedzie (Miłka - przykrym przykładem...)

zdrówka dla Mercuni!!!!
 
Pingwinku, biedactwo Mercunia. Ciekawe co to za cholerstwo...

Nonek, współczuję. My jakoś większych wypadków nie mieliśmy. Raz wjechałam w gościa, który stał przede mną w korku (było to tajemnicze zaćmienie). D. często dość ma mikrostłuczki, bo bardzo dużo jeździ po Polsce (= dużo wariatów napotyka), ale zwykle Skodowy plastikowy zderzak sprawia, że wymieniamy podkładkę pod tablicę i tyle tego. Już chyba z 4 czy 5 razy. Ludzie jeżdża jak nienormalni.
Kate, raz jechaliśmy drogą bez pobocza, zima, 30/h bo lód i śnieżyca do kupy, nic nie widać, a wtedy na naszym pasie pojawił się jadący z naprzeciwka TIR (weekend, więc pewnie na głównej gdzieś stali to sobie drogę skracał). Jakoś go obudziliśmy klaksonem i zjechał, ale generalnie nogi się nam ugięły i śmierć w oczach. Brr.

Do jeżdżenia po naszych drogach to się trzeba szkolić normalnie na wyścigach w kompie, żeby mieć refleks na kretynów...:baffled:
 
Zaraz padne, do 15:30 czekam aż się skończy mi białko w chłodni mieszać... nuda...
W dodatku zaraz zasnę :-D:eek::szok:, bo w nocy mi się niezbyt udalo pospać, bo demon coś niezbyt był, albo mu się coś w mojej diecie nie spodobąło, albo nie wiem o co chodzi... D. dziś do 2 w nocy pracuje...
 
a moj mlody spal od 11 do 14 30 :tak:;-)
taka se drezmke walnal popoludniowa
wciagnal zupe lyzka i piszczy ogladajac pszczolke maje
nie wychodze z nim dzisiaj przez te trzydniofke i siedzimy sobie w domku

nonek odezwij sie do mnie na gg bo znowu siedze nie na swoim kompie i nie mam Twojego nr

pingwinek trzymajcie sie z mercedes mocno
sciskamy z Ignacem
 
Nie zazdroszcze tych "samochodowych przygód" :baffled: ja panikara do kwadratu umarłabym przy takiej akcji :sick:

Pingwinku zdrówka dla Mercuni ! :tak:

A'propos pracy : dzwonił dziś do mnie mój ulubiony klient i pytał kiedy wracam , bo zastępstwo , które po sobie zostawiłam pozostawia wiele do życzenia - kurcze aż mi się lezka w oku zakręciła . Tęsknie za pracusią :-(
Zwłaszcza w te beznadziejne pogodowo dni - chodze jak cień człowieka - nic mi sie nie chce , głowa mi pęka - już nawet kawa na mnie nie działa :wściekła/y:
 
A gdzie pracujesz Anitko????

Ja za tydzień wracam:no::wściekła/y::no:
myślę poważnie o zmianie pracy, zwłaszcza,że na angielskim poznałam dziewczyny - kierowniczki hoteli, które poszukują recepcjonistek - kasa ta sama nawet ciut wyższa a odpowiedzialność o 1000%mniejsza.
Zobaczę jak to po tym moim powrocie będzie - i najwyżej daję nogę - po trzech latach pracy ja nadal zarabiam 1100 brutto, sprzedając wycieczki do Wenezueli nie mam pojęcia jak warszawskie lotnisko wygląda i wymaga się ode mnie czynnej akwizycji (siCCCCCC!!!!!!!):baffled::no::wściekła/y:
 
No właśnie Anitko - gdzie pracujesz? i kiedy tam wracasz?
Dita - pamiętaj, że najlepsze sa decyzje spontaniczne
i zmiany, zmiany, zmiany!!!

Ja może po wakacjach otworzę ten mój gabinet...
na razie piszę artykuły, prowadzę terapię przez internet i w domu...
 
reklama
Ja jako przyszły prawnik pracuję w drukarni :-D:laugh2::tak: może brzmi to niepozornie , ale to bardzo duża firma ( no i bogata ;-) )
jestem jakims tam specjalistą ds. marketingu i sprzedaży :eek: ale prackę mam naprawde super ! dzięki moim klientom :tak: kochani ludzie ;-) drukuje u nas połowa europy ! ze względu na ceny i terminy ! ja obsługuje raczej tą zagraniczną część - sprzedaż usług , sporządzanie umów - dzięki temu ,ze troche na tych umowach się znam mam ciekawsze wynagrodzenie ;-):zawstydzona/y:
na poczatku było cieżko , bo nie miałam nic wspólnego z poligrafią i byłam tam jedyna osobą nie po poligrafi , ale szybko załapałam o co kaman i jest git :tak:
pracy póki co nie chce zmieniać ( ze względu na wynagrodzenie )

Kate - jestem na wychowawczym wstępnie do końca września - potem zobaczę co dalej - chyba jednak powrót do pracki , bo w końcu zgrzybieję w tym domu ;)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry