Ja rozumiem doskonale pielegniarki. Z lekarzami wole sie nie wypowiadac, bo nieraz w szpitalu sie spotkalam z takimi akcjami, ze szok. W stylu przychodzi anastezjolog do mojej 80 letniej babci i mowi, ze moze jej dac specjalna narkoze, bezpieczna jak da mu 250 zl, jak nie to on nie gwarantuje dobrego zabiegu. Jak mozna nie miec az tak skrupolow?!!!! Ja to wszystko osobiscie slyszalam na korytarzu zaraz za drzwiami.
Nie ma pieniedzy na leki, sprzet, dobra opieke, na to powinny isc pieniadze. Na godne warunki w szpitalach. A nie, ze ja ide do szpitala i musze miec nawet termometr wlasny, bo oddzial ma 2. No ja pierdziele. Nie wspominajac o lekach. Jak lezalam na okulistyce, to lekarka mi wypisala recepte i musialam sama kupic sobie leki. Zaniesc do pielegniarek, tam one w woreczku podpisanym mialy je mialy.
Zmiana tematu. Ja dzis po raz pierwszy nie oddalam antybiotyku. Zaczyna mi wszystko z zatok zlazic. Poza tym czuje sie lepiej. Nie wiem czy przez leki, czy przez to ze Macieja wyjechal na dwa dni...:-)
Majeranek smiga w chodziku jak stara. Zrzucila juz telefon z szafki. Lobuzica.