wiecie co jak czytam takie posty jak tej lasencji o rozpuszczonym dziecku to mi wlosy sie na glowie jeza...

moj brunek po urodzeniu 2 miesace non stop wyl- polozna mowila ze po stresujacym i dlugim porodzie... ja po pobycie w szpitalu transfuzi krwi itp mialam pomoc przez 1 dzien w postaci mojej sis a pozniej musialam radzic sobie sama...
ledwo chodzilam z bolu, nie moglam siadac z bolu i bylam pol przytomna z nacpania lekami przeciwbolowymi i baku snu...
mialam ogromnego dola poporodowego a moj maz nie umial mi pomoc

i jakos nigdy nie powiedzialabym ze bruniasty jest rozpuszczony czy cos w tym stylu dlatego ze sie chwile soba nie zajmnie

teraz sie bardzo zmienil,jest radosny i pogodny i sam potrafi sie chwilke pobawic, ale jak 'wola mnie' to zostawiam to, co robie i ide sie nim zajac;-) to chyba normalne
przeciez takie maluszki, szczegolnie mlodsze potrzebuja naszej bliskosci
czasem jak np. gotuje i slysze jego steki i jeki bo cos chce a mu nie wychodzi, albo jak dopelznie do bramki w kuchni, trzyma sie jej i steka bo chce wejsc to mowie mu zeby nie jeczal stekal itp, probuje go czym innym zainteresowac, wlacze mu w tv probram z bajkami, wloze go do chodzika czy cokolwiek i jeszcze nie bylo tak zebym nie dala rady zorganizowac sie jakos... dzien jest dlugi i wszystko sie da zrobic, tylko trzeba podporzadkowac sie do potrzeb dziecka a nie dziecko pod siebie.
a jak ma sie na dzidziola nerwy to przeciez on to wyczuwa, przez co jest bardziej 'rozpuszczony'
co do ciezarnej pijanej debilki to pogratulujemy giertychowi, lidze polskich rodzin i wogole obecnemu rzadowi i panom kaczynskim za swoja zasrana polityke prorodzinna
troche sie rozpisalam
