kate - ale ja nie wiem, jak to się robi. poza tym filmiki robiłam telefonem, więc są mizernej jakości.
Ale przeżycie niesamowite - nad nami wisiała ogromna czarna chmura i wirowala, a na środku tej chmury powstał biało- szary lej... W powietrzu fruwały gałęzie i liście, drzewo wywaliło się na ulicę kilka samochodów przed nami....
Okropność...
Poza tym ja już przeżyłam raz trąbę powietrzną - 2 miesiące przed naszym ślubem przeszła przez wieś, w której mieszkałam. Nikt nie ucierpiał, bo trąba szła w pasie stodół - stodoły padły praktycznie wszystkie.
Nigdy nie zapomnę tej siły i tego złowrogiego ,,wycia" trąby - odgłosu wirowania.
nieistotna - to nie musi byc takie niewykonalne - moja Nat z telepania w wózku nagle zaczęła sama usypiać w łóżeczku. Żadnych problemów.