reklama

mamusie grudniowe:)

Dita pytanie aenye jest zasadnicze, tzn czy jak zmieni Orb czy zmieni sie szefostwo? Bo jeżeli nie to szkoda Cię w tamtej robocie. Sama wiesz, że raczej nic sie nie zmieni, bo nie walczysz o siebie. Nie powiedziałaś szefowej o miejscu którego nie lubisz i które blokuje Ci efektywniejsza prace.
Zarobki masz bardzo niskie a po odjęciu kosztów dojazdu to serio podziwiam Ciebie za umiejętność gospodarowania kasą.
Ja bym sie nie zastanawiała. Jak będziesz ciągle czekać na "lepsze jutro" to możesz się nie doczekać.
Więcej odwagi i do dzieła.
I jeszcze Twój mąż jest za nową pracą więc tylko spróbować;-)
Powodzenia:-)
 
reklama
oj Ditka rozumiem ze masz dylemtay,a le chyba warto podjac meska decyzje , zeby sobie potem nie pluc w twarz co?? wiem, wiem ze ciezko sie zebrac, ale marudzenie nic nie pomoze, trza dzialac!! :tak:

pingwinku jesli chodzi o zasypianie to chyba najlepsze co mozesz zrobic :tak:
jak sobie przypominam Agatke w tamtym okresie, bylo podobnie, ja z nia nie zostawalam, dawalam smoka i wychodzilam i tak w kolko nieraz przez godzine, ale w koncu padala i teraz jest tak ze tylko smok, kolderka i juz spi, oczywiscie sa wyjatki, ale ma juz swoj rytm zasypiania:-(:wściekła/y: no i znowu sama w domku siedze:baffled: no alke dzisiaj choc ladna pogoda to skoczymy na spacerek z moim malym gagadkiem

a z innej beczki J skonczyl sie urlop
 
Pigwinku ja myślę, że jak zostajesz z nią kiedy ona płacze to dużo lepiej niż jak wychodzisz. Bo ona wtedy wie że jesteś z nią, nawet kiedy płacze, a Ty wiesz że nie dzieje sie jej krzywda. no i zdecydowanie Twoje widzi. Myślę ze ten sposób będzie teraz łatwiejszy;-)
Wogóle nie jestem za wychodzeniem z pokoju przy nauce samodzielnego zasypiania. Myślę ze dziecię powinno wiedzieć że nie zostaje samo i że mama jest obok. To takie mini poczucie bezpieczeństwa:-)
 
lucky mysle ze to indywidualna sprawa , ja np. zauwazylam ze z Agatka bylo duzo trudniej jak na poczatku zostawalam z nia w pokoju, potem zaczelam wychodzic i jak ona plakala wracalam, kladlam, glaskalam po glowce, opowiadalam bajeczke i znow wychodzilam, zauwazylam ze Agatke bardzo rozprasza czcyjas obecnosc
 
Ja rozumiem :tak: i ja tak samo napisalam swoje, i nie chcialam zebys pomyslala ze cos do Ciebie pije, czasami warto pokazac rozne pky. widzenia i ktos moze z tego skorzystac...KAzda z nas ma swoje sposoby na nasze maluszki....
 
Lucky dlatego wlasnie zrezygnuje z wychodzenia z pokoju bo widze ze to nic nie daje. (w naszym przypadku) Robie tak juz ponad tydzien i nie ma poprawy. Od dzisiaj bede z nia w pokoju, moze faktycznie ona lepiej zczai moje zdecydowanie widzac ze nie reaguje na jej placz. Trzymam za nas obie kciuki.

Roni czemu nie lubisz pisac o swoim cudownym synku? Czekasz az kazda z nas po kolei do Ciebie przyjedzie aby na wlasne oczy zobaczyc co otrafi Jas? :tak::tak:;-)
 
U mnie działają oba sposoby. Czasem jak wyjdę jest lepiej - jak jestem to płacze, jak wyjdę do kuchni po coś to po kilku sek. przestaje płakać, uspokaja się i zasypia. A są dni, kiedy jest niespokojny i pomaga mu jak jestem obok. Na ręce nie ma szans, bo się tak wije, że chyba trzeba być Pudzianem żeby go utrzymać, więc zasypia siłą rzeczy sam w łóżeczku... :-)

Dita, dziewczyno, ty się do kupy zbierz i działaj! :tak:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry