U mnie od przebicia dolnych 3 miechy zanim górne się przebily.
Aenye - ogólnie jedyny i niepowtarzalny wynik który prawdziwie mówi o cholestazie to badanie poziomu kwasów żółciowych we krwi, robią na Akademii Med. w instytucie żywienia, można wygooglać telefon. Trwa trzy dni, kosztuje 50 zł.
Ale... oczywiście nikt go nie robi, bo jest dziwne i można zrobić tylko w AMG w całym woj pomorskim, więc robi się wątrobowe (AlAT, AspAT, GGTP, bilirubina, fosfataza). Ogólnie jest tak, że najpierw podwyższa się poziom tych kwasów żółciowych - potem wskutek uszkodzenia wątroby podwyższają się w/w AlATy itp rzeczy. U mnie parę miesiący AlAT był ok , a swędziało i kwasy żółciowe miałam poziom przekroczony 200 razy, a AlAT mimo wszystko ok był.
Ale na startera bym robiła bad. wątrobowe. Jak wyjdą ok, to poziom kwasów żółciowych. Jak to jest ok, to nie jest cholestaza.
Na zwykłym bad. krwi wszystko jest w normie, więc nic nie zobaczysz.
Ja się w ciąży (no powiedzmy że to była cholestaza) i po ciąży (tu już wyniki miałam w normie a jednak) uczulałam na wszystko potwornie do mycia, i wszystkie proszki do prania. Musiałam prać w płatkach mydlanych i myć się albo mydłem albo żelem dla alergika (Oilatum albo AA), to samo dezodorant, kremy itp odpadały całkiem, ew. oliwa z oliwek. I to do 4-5 miesiąca po porodzie trwało.