reklama

mamusie grudniowe:)

reklama
A ja wierzę mocno, wierzę również w Kościół, w księży tylko niektórych, w OJCA DYREKTORA nie wierzę, kocham święta, przeżywam je mocno. kocham wierzyć, kocham być godną przyjmowania komunii ...
aha - i nad moim łóżkiem zawsze będzie Krzyż - bo do Niego zawsze się będę modlić.
 
Ja do kościoła nie chodze bo mi nie po drodze jakoś
chociaż czasem mam duchową potrzebe ale.......
święta też uwielbiam i sama modle się w duchu co wieczór
nie moge tylko zdierzyć poniżej wymienionych rzeczy
ksiezy, moherow i fauszywcow, ogolnie wszelkich przedstawien (typu zlote nitki w szatach, branie kasy za chrzty, pogrzeby, miejsca na cmentarzach, utrudniania dzieciom z rodzin niewieżących - chrztu (kto im dał prawo selekcji na nadających się i nie nadających się??) itd itp)

Roni zmieniam twój post na własne potrzeby:-p

no nie moge i już
 
Witam wieczorowa pora :-)
Maja super ze bez gipsu zewsze to lżej
Czarna niezła przygoda z kaczorami :-D

A co do wiary to podobnie jak wyzej "bo wiesz ja do Boga w sumie nic nie mam
tylko do kosciola, ksiezy, wierzacych moherow i fauszywcow, ogolnie chrzescijanizmu i wszelkich przedstawien (typu zlote nitki w szatach, branie kasy za chrzty, pogrzeby itp)
My z Bogiem to calkiem nawet dobrze zyjemy, tylko ze po
swojemu"
Jakos do koścoiła nam nie po drodze chociaz pare razy sie wybieraliśmy ale zawsze jakas wymówka była, mały ochszczony ale tak ostatnio nawet rozmawialiśmy ze chyba nie potrzebnie bo jakoś go w wierze katolickiej nie wychowujemy a szczególnie ze zyjemy bez ślubu wiec cos nie tak nastepne pewnie poczeka na swoja własna decyzje :-)
 
moje trufle nie chrzczone i nie beda w najblizszym czasie, mimo ze rodzina T bardzo dusi, ale mnie to nie rusza i jego tez

pczekamy na trzecie t sie potrojne zrobi, moze:-p:-D
 
Wiara hmm... wiele by mozna sie rozpisywac ;) ja chodzilam do liceum prowadzonego przez siostry, przez pierwszy rok byla to dla mnie trauma, potem sie juz tylko smialam, jakies chore wymysly totalnie bez znaczenia, ale byl tam ksiadz, ktory wiele mnie nauczyl, i chociaz w kosciele nie pamietam kiedy bylam, a u spowiedzi to juz w ogole to nauczyl mnie tego ze nie chodzimy do kosciola dla innych ludzi, czy dla ksiedza i jesli kiedy poczuje potrzebe to na pewno pojde do Kosciola...natomiast wszelkie sekciarskie ruchy w ogole na mnie nie robia wrazenia ojciec R. i jego brygada wcale nie robia na mnie wrazenia, olewam sikiem prostym

pozdrawiam;)
 
A ja poza tym, co napisałyście
nieznoszę w Kościele katolickim tej nienawiści, tej piany na ustach,
tej zawiści, tej obłudy, tej pazerności, tej "głupoty", braku tolerancji, miłości, itd.....
i wiary w to, że np. ksiądz nie mógł molestować
i to zakłamanie:no:
tu, że niby celibat i asceza
a laski na prawo i lewo czy wożenie się najdrozszymi samochodami
tu płacz o datki na wieżę kościelną /czy coś innego/
a za plecami wydawanie kasy na przyjemności
albo, to, że żyją z np. gosposią /i wszyscy o tym wiedzą, hehe/
to, po co, uczy czego innego? myśli co innego? robi co innego?
jaki to jest sens? cel?
 
reklama
ano dokładnie... macie rację dziewczyny - aczkolwiek ja w kościół wierzę - w kościół jako zgromadzenie ale nie w kościół jako nieomylnych księży.
Nie możemy jednak wrzucać wszystkich do jednego worka... bo znam bardzo niewielu aczkolwiek znam księży z prawdziwego powołania...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry