Roni21
Spider's Web
ja mialam dzien totalna masakre
moja mama miala zawal, zadzwonil do mnie ojciec (dwa tyg zadne sie nie odzywalo)
najpierw mnie zjechal ze nie dzwonilam a potem powiedzial o mamie
szybko zadzwonilam do Marka, stwierdzil ze trzeba mi jechac
zadzwonil do zawiercia, narobil szumu zeby szwagierka przyjechala
powiedzial w pracy, dali mu dwa dni wolnego i mowi ze mam jechac
sprawdzilam pociagu, mialam o 19.20 do wawy
dzwonie do ojca zeby przyjechal do wawy na 00.30 bo przyjezdzam
a on na to ze "to nie jest odpowiedni moment i nie bede miala gdzie spac" (dziadki ktorzy mieszkaja blok dalej maja mieszkanie, brat ma pokoj w hotelu pracowniczym, moi rodzice kupili mieszkanie, a dla mnie miejsca nie ma)
zrobilo mi sie przykro jak Ch***j
dzwonie do brata, pytam o co chodzi
raz chcialam przyjechac jak jeszcze bylam w ciazy stwierdzili ze Jasiek poniszczy im mieszkanie (naszego jakos nie niszczy)
urodzilam, mamy nie przyjezdzac bo nie
teraz jak mama chora tez mam nie przyjezdzac bo to nie odpowiedni moment
spytalam kiedy nadejdzie taki moment i od kiedy mam sie zapowiadac/pytac czy moge/ czekac na miejsce w mieszkaniu zeby pojechac do chorej mamy
powiedzialam ze chcialam przyjechac ale chyba wcale tego nie chca
mial zadzwonic do taty i oddzwoni, milczy do tej pory
dzwonie do mamy (tata kazal)
mowie ze bardzo chcialam przyjechac na dwa dni
powiedziala ze sie "naradzi" z tatem i dadza znac
dali znac o 19, zebym nie przyjezdzala bo ona nie moze odwiedzin miec
o 19.20 niby mialam pociag
a z mama zle
nie wiem jak to sie skonczy
a nie dali mi przyjechac
nawet jakbym wsiadla w pociag rano, to jeden dzien moglabym byc bo Marek ma sluzbe
nie moge sie pozbierac normalnie
moja mama miala zawal, zadzwonil do mnie ojciec (dwa tyg zadne sie nie odzywalo)
najpierw mnie zjechal ze nie dzwonilam a potem powiedzial o mamie
szybko zadzwonilam do Marka, stwierdzil ze trzeba mi jechac
zadzwonil do zawiercia, narobil szumu zeby szwagierka przyjechala
powiedzial w pracy, dali mu dwa dni wolnego i mowi ze mam jechac
sprawdzilam pociagu, mialam o 19.20 do wawy
dzwonie do ojca zeby przyjechal do wawy na 00.30 bo przyjezdzam
a on na to ze "to nie jest odpowiedni moment i nie bede miala gdzie spac" (dziadki ktorzy mieszkaja blok dalej maja mieszkanie, brat ma pokoj w hotelu pracowniczym, moi rodzice kupili mieszkanie, a dla mnie miejsca nie ma)
zrobilo mi sie przykro jak Ch***j
dzwonie do brata, pytam o co chodzi
raz chcialam przyjechac jak jeszcze bylam w ciazy stwierdzili ze Jasiek poniszczy im mieszkanie (naszego jakos nie niszczy)
urodzilam, mamy nie przyjezdzac bo nie
teraz jak mama chora tez mam nie przyjezdzac bo to nie odpowiedni moment
spytalam kiedy nadejdzie taki moment i od kiedy mam sie zapowiadac/pytac czy moge/ czekac na miejsce w mieszkaniu zeby pojechac do chorej mamy
powiedzialam ze chcialam przyjechac ale chyba wcale tego nie chca
mial zadzwonic do taty i oddzwoni, milczy do tej pory
dzwonie do mamy (tata kazal)
mowie ze bardzo chcialam przyjechac na dwa dni
powiedziala ze sie "naradzi" z tatem i dadza znac
dali znac o 19, zebym nie przyjezdzala bo ona nie moze odwiedzin miec
o 19.20 niby mialam pociag
a z mama zle
nie wiem jak to sie skonczy
a nie dali mi przyjechac
nawet jakbym wsiadla w pociag rano, to jeden dzien moglabym byc bo Marek ma sluzbe
nie moge sie pozbierac normalnie

;-) Śluzówkę rivanolem i to nie szczypie. 

Radzić się z tatem czy córkę chce zobaczyć... Jakas masakra.

po co ja tam wczoraj jechalam, hehehe 
/