reklama

mamusie grudniowe:)

ja mialam dzien totalna masakre
moja mama miala zawal, zadzwonil do mnie ojciec (dwa tyg zadne sie nie odzywalo)
najpierw mnie zjechal ze nie dzwonilam a potem powiedzial o mamie
szybko zadzwonilam do Marka, stwierdzil ze trzeba mi jechac
zadzwonil do zawiercia, narobil szumu zeby szwagierka przyjechala
powiedzial w pracy, dali mu dwa dni wolnego i mowi ze mam jechac
sprawdzilam pociagu, mialam o 19.20 do wawy
dzwonie do ojca zeby przyjechal do wawy na 00.30 bo przyjezdzam
a on na to ze "to nie jest odpowiedni moment i nie bede miala gdzie spac" (dziadki ktorzy mieszkaja blok dalej maja mieszkanie, brat ma pokoj w hotelu pracowniczym, moi rodzice kupili mieszkanie, a dla mnie miejsca nie ma)
zrobilo mi sie przykro jak Ch***j
dzwonie do brata, pytam o co chodzi
raz chcialam przyjechac jak jeszcze bylam w ciazy stwierdzili ze Jasiek poniszczy im mieszkanie (naszego jakos nie niszczy)
urodzilam, mamy nie przyjezdzac bo nie
teraz jak mama chora tez mam nie przyjezdzac bo to nie odpowiedni moment
spytalam kiedy nadejdzie taki moment i od kiedy mam sie zapowiadac/pytac czy moge/ czekac na miejsce w mieszkaniu zeby pojechac do chorej mamy
powiedzialam ze chcialam przyjechac ale chyba wcale tego nie chca
mial zadzwonic do taty i oddzwoni, milczy do tej pory
dzwonie do mamy (tata kazal)
mowie ze bardzo chcialam przyjechac na dwa dni
powiedziala ze sie "naradzi" z tatem i dadza znac
dali znac o 19, zebym nie przyjezdzala bo ona nie moze odwiedzin miec
o 19.20 niby mialam pociag
a z mama zle
nie wiem jak to sie skonczy
a nie dali mi przyjechac
nawet jakbym wsiadla w pociag rano, to jeden dzien moglabym byc bo Marek ma sluzbe
nie moge sie pozbierac normalnie
 
reklama
Roni - nie wiem co powiedziec, chora ta sytuacja....
Przede wszysztkim trzymam kciuki za mamę, będzie dobrze. A może po prostu pojedziesz na jeden dzień pociągiem z przesiadką, rano a wrócisz wieczorem?Kurcze, nie wiem, trzymaj się
 
naprawde nie wiem co robic
zeby pojechac musialabym na maxa sie zadluzyc (intercity lub expres do waw potem pospiech) i masakrycznie dluga podroz doslownie na pare godzin :-( czuje sie jakbym dostala po mordzie, a o mame bede sie martwic bo inczej nie umiem
 
Jej, Roni, jaka straszna historia :-(:-(:-( I twoja rodzinka, bardzo dziwnie sie zachowuje, w ogole dla mnie dziwne, bo u mnie to miejsce dla najblizszej rodziny zawsze sie znajdzie, chocby nie wiem co, a juz szczególnie jak są jakieś kryzysy itp. Mam nadzieję że mama dojdzie do siebie szybciutko i będzie dobrze, trzymam kciuki. A ty się kobieto trzymaj i nie dawaj. Dzwoń do mamy, to będzie czuła że jesteś obok, nawet jak osobiście się nie dało przyjechać. Głowa do góry, będzie dobrze.

Aenye - no i super. Czasem trzeba się przemóc i tyle. Możesz być z siebie dumna, że potrafisz schować urazę w kieszeń i zadziałać, super postawa! :happy:

Dita, bo spirytusem to skórę dookoła pipki, a nie śluzówkę, przecież nie kleisz worka do śluzówki tylko do skóry. :-p;-) Śluzówkę rivanolem i to nie szczypie.

Moje skurcze poszły w niebyt więc dalej nie rodzę. Magik Maciuś zaczyna kombinować już w brzuchu ;-) Piotruś to grzeczny synek był, normalnie się rodził a nie ściemy jakieś walił... :laugh2:
 
Roni powiem szczerze, powalilas mnie historia. Nie rozumiem, jak moga rodzice nie chciec dziecka w domu? Szczegolnie w takiej sytuacji? Przeciez nie chcesz jechac do nich zeby cie zabawiali, tylko zeby pomoc ewentualnie. Przepraszam nie rozumiem takiego postepowania i nigd nie zrozumiem. Moja matka tez zawsze psioczyla na dzieci mojego brata, choc byly grzeczne. Ale nigdy nie odmowila im wizyty, bo pobrudza. Na moje bachorros nic nie mowi. Bardzo Ci wspolczuje. A Twojej mamie zycze powrotu do zdrowia.

Kasia dobre. Prawie jak Roni bedziesz czekac.
 
Jej Ania no okropnie! Teraz dali czadu juz całkiem! I co mama Ciebie tam nie chce bo odwiedzin nie ma? A ojciec sam w mieszkaniu i tez miejsca nie ma???
Kurka wodna no całkiem nie rozumiem:no:
Współczuję Ci z powodu zawału mamy, ale jej postawa:dry: Radzić się z tatem czy córkę chce zobaczyć... Jakas masakra.
Ściskam Ciebie ryba no.

Nonek a tak wogóle to nie potrzebuje pomocy, ale wymyslilam pretekst do ściągniecia do siebie Kate, bo napisala wizyty domowe, to wykorzystam:-p:-D

Aenye "no on gburowaty nieraz, mojej mamy chyba nie znosi (chociaz przyznac sie nie chce), plachta na byka. no i wybuchl niepotrzebnie. wszystko rozumiem i generalnie olac sprawe poki co. powiedzialam mu, ze ma sie nie drzec i ze wiem, ze to od rzucania fajek, ale ma mnie przeprosic. i juz. a ja go przeprosilam za fochmenstwo."
No mysle ze to własnie byl powod wybuchu, ale juz do tego sami doszliscie i sie przeprosiliscie i jest super.
"tylko ze moja mama to moze raz na dwa tygodnie wpadnie, a jak juz to dziecmi sie zajmuje i dzieki niej mamy w ogole czas, zeby gdzies wyjsc itepe.. takze chyba z tego chociaz powodu musi niestety schowac fochy do kieszeni. i byc wdziecznym, nawet, jesli to trudne".
I cudnie ze masz mame i ze ona taka kochana. I właśnie uwazam ze za to powinien schowac fochy do kieszeni jak najbardziej.
"nie moze jej nie szanowac i lekcewazyc. wiec nie dam sobie wmowic, ze moge uczucia mojej mamy odsunac w kat w imie dobra szanownego malzonka"
I absolutnie niczego takiego Ci nie wmawiam. Żle zrozumiałas.

Dita gorąca herbata, aspiryna i do wyra.

Kasiu ja trzymaj sie dzielnie, ja wciąż trzymam kciuki.
 
lucky, absolutnie bez urazy! :-) no pisalam, ze nie zrozumialam ;-)

kasia
, jak tam?

sugar
, jak elutek?

matko jedyna, ja zaraz do dentysty, bede miala dzis juz na pewno cos robione, bo mnie ostatnio zab zajebiscie bolal, jak krowke jadlam.. a nie mialam nic robione ze 6 lat (bylam w miedzyczasie na kontroli, ale bylo ok). matko matko matko ale mam skrety z nerwow ;-) chociaz przez tel umowilam sie juz z babka, ze co by nie bylo chce znieczulenie :-D

a w ogole przepisalam sie na zaoczne, jeszcze jakies papierki i uwaga.. w sobote juz mam pierwsze zajecia.. juz! myslalam, ze pod koniec pazdziernika sie zaczna dopiero, ehhhh :sorry2::rofl2: po co ja tam wczoraj jechalam, hehehe :-D
 
Hehe, ja nie rodzę dla odmiany :-D Jakoś mi przeszło wszystko, za to podziwiam jakie to mam super samopoczucie i już mogę w dwupaku przebywać następne dwa tygodnie. Ogólnie piorę, sprzątam itd.. ;-)

Aenye - to nieźle szybko zajęcia, rzeczywiście. A dentysty się nie ma co bać, teraz raczej nikt na ból nie narzeka :tak:

Roni, jak się czujesz? Jak mama?

Lucky, fajnie że dzieciakom się poprawia. Zdrówka dużo dla was wszystkich, ściskam :happy:
 
Hej:-)

Kasiu... no, strajkuje synek czy co?;-)
cały czas trzymam kciuki aż mi zbielały, hehe:-D

Roni no cóż... aż nie wiem, co napisać. Mimo, że wiem, co czujesz. Z autopsji...
Bardzo współczuję i mooooocno ściskam. No i zyczę mamie powrotu do zdrowia

Ja bym pojechała nawet w nocy, żeby być tam na rano i odwiedziła mamę /jakoś nie chcę wierzyć, że nie ma odwiedzin... tym bardziej najbliższej rodziny:baffled:/
a potem bym wróciła pociągiem popołudniowym... trudno! jakoś bym się pomęczyła przesiadkami, itp. Ale przynajmniej mogłabym zobaczyć mamę i NIKT nie mógłby mi nic zarzucić /ale to nie jest dla mnie powód, wiem tylko, że niekórzy tak myślą - "nawet matki nie odwiedziła... cóż z niej za córka :/"

zaraz dopiszę...
 
reklama
dopisuję... Nata domagała się drugiego śniadanka:-D

Lucky kochana Ty wiesz, że zawsze mocno przytulam i ślę wirtualne buziaki i pozytywne fluidy... a co do wizyty, hmmm... mam nadzieję, że kiedyś, w końcu... obiecuję... może przy okazji jakiejś konferencji w Gdańsku - nic więcej nie powiem:-p

Kasu nawet nie wiesz, jak bardzo się ciesze, że w szkole i salonie git:tak:
Sugar jak wyniki?

Ciężarówki... no jak tam???

a gdzie Atol?

Aaaaa i Dita - super, że w pracy OK :) hurrrrra!!!
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry