reklama

mamusie grudniowe:)

reklama
Ja dotarlszy niedawno do domu. Moj tesc ( tez slomiany wdowiec) zaprosil mnie, mojego szwagra na obiad do knajpy. Bylo bardzo milo. Obzarlam sie nieludzko.

maja co ty nie powiesz? Ja mam mega kredyt i szlag mnie trafia, najbardziej nie rozumiem jednej rzeczy. Dlaczego kredyt w walucie narodowej jest najwiekszy? Chyba powinno byc na odwrot? Tak na chlopski rozum. W ogole ten kraj mnie dobija, najchetniej bym sie spakowala i do Australii wyemigrowala. Tylko tam sie dostac, szczegolnie babom.

napije sie kieliszek wina i spadam spac. Jutro musze Julke odwiezc do przedszkola.
 
Hehe Nonek, ja się podpisuję pod twoim postem. To fałszywe umacnianie złotówki mnie też dobija. No cóż, kiedyś wejdzie euro i się uspokoi.

My byliśmy u lekarza z młodym na przeglądzie. W 10 dni przybrał 660 g. Kolejny żarłok. ;-) Ogólnie zdrowy i w dobrej kondycji. Dostał receptę na wit. D. I umówiliśmy szczepionkę za miesiąc.
 
Hej:-)
ja tylko na sekundkę, bo padam dzis

Lamblie...

Asię czasami pobolewał brzuch (raczej w odcinku żołądek-jelito), to trwało od jakiegoś czasu i z różnym nasileniem (no powiedzmy z 1,5 roku)
czasem wystarczył epumisan, czasem kropelki mietowe, czasem wymioty
czasami była biegunka+mdłości
ostatnio zaczęło ją boleć cyklicznie, w odstępach ok. 3-4 tyg. do tego doszła @ to już w ogóle masakra:szok:
ale w końcu Asia miałą stały kał (a to jest warunek:-D)
i mogłysmy zbadać, i wyszło że ma cysty lamblii w kale
czyli do leczenia
a skąd ma? no iby to choroba "brudnych rąk", ale Asią jest bardzo higieniczna, więc to nie stąd
można złapać od nosiciela, a jej kuzynka ma to od kilku lat (bo to nawraca niestety)
albo wychlała gdzieś zakażoną wodę
sami nie wiemy, łącznie z lekarzem:baffled:
no w każdym razie 2 na 3 dzieci jest nosicielami
lamblie mogą powodować nawet zaburzenia widzenia i zachowania
były też przypadki samobójstw (bo one wytwarzają toksyny, które powodują różne rzeczy w mózgu), ale to nikłe przypadki

Dobra idę spać i na szkolenie jutro znów
pobudka o 6 rano

Buziaki
Poczytam Was w piątek, ciao:-)
 
Nona ja za kazdym razem jak w kraju jestem to coraz bardziej buzie otwieram na to co sie tu dzieje. Jeszcze 3 lata temu oplacalo sie wszystko z Pl do Uk ciagnac bo bylo sporo tansze a teraz odwrotnie. Ja tu nawet ciuszkow Marice nie kupuje bo po prostu szok z cenami...i jak tu zyc???

Chce juz do domu...tym razem pobyt w PL zdolowal mnie strasznie. A wlasciwie to moja najblizsza rodzinka. Co tu sie dzieje to sie w glowie nie miesci.
 
Hej
Z tymi kredytami to jest duza masakra i przegięcie to prawda.Ja z moim przyszłym mężem dowiadywaliśmy się o kredyt na wesele i wyszło tak że musielibyśmy oddać cały kredyt i w odsetkach wyszło jeszcze prawie pół kredytu czyli masarka.Więć zaciągleliśmy pasa i uzbieraliśmy gotówke na wesele z czego jestem bardzo zadowolona:-)Założyliśmy już sobie osobne konto i zaczeliśmy zbierać na własne mieszkanko,jesteśmy dopiero na samym początku ale mam dużą nadzieję że za parę latek nasze marzenie się spełni i zamieszkamy we własnym mieszkaniu.
Czasami bywa ciężko to fakt ale dajemy radę w chwili obecnej nie mogę na nic narzekać:-)buziaki
 
Tak Agnieszka... sorry ze to powiem ale myslicie troszke po staremu. Zbieracie w skarpete ceny mieszkan rosna pieniadz traci wartosc a przeciez jak wezmiesz kredyt to mozesz go wczesniej splacic jak masz przyplyw gptowki a mieszkanie wynajac i ludzie Ci czesc kredytu splacaja. Ale ocywiscie kazdy robi jak chce.
 
Heh, Maja, racja... ale teraz w PL jest trochę inaczej - złotówkę sztucznie umacniają, jeszcze kilka lat to potrwa, do wejścia Euro, a kredyty są absurdalnie drogie. Mieszkania niby rosną, ale rosną ceny w centrum, a na obrzeżach prawie wcale, zresztą cały czas rośnie podaż, więc za parę lat będzie tych mieszkań nadmiar i pewnie ceny akurat spadną. Aga wg mnie wcale nie myśli po staremu..;-)
 
reklama
hehe, tez sie wtrącę, bo własnie przestaliśmy po kilku latach zaciągać kredyty.
Nie były to może kredyty na mieszkanie, ale takie na 5 do 10 tys. I jak spłacilismy ostatni to stwierdziliśmy że póki dajemy rade to nie zaciągamy już żadnych kredytów - żadnych rat.
To prawda że oddaje sie prawie połowę więcej - no bo jeśli oprocentowanie jest 25, do tego prowizja i inne opłaty - no to niestety wychodzi jak byk trzydzieści parę procent. MASAKRA po prostu.
I naprawde zauwazyliśmy że jeśli ciut przyciskamy pasa i odkładamy na cokolwiek - o wiele szybciej i łatwiej nam to idzie niż z kredytem.
Teraz to w ogóle chyba od banków to z daleka - kredyty masakrycznie drogie a lokaty zagrożone kryzysem,hehe. Na szczęście nie mamy ani jednego ani drugiego:cool2: No, oprócz mojego studenckiego, no ale to inne oprocentowanie;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry