reklama

mamusie grudniowe:)

Kazdy ma swój styl na życie,my z mężem powiedzieliśmy sobie że żadnych już kredytów brać nie będziemy,kiedyś w poslce mieliśmy kredyt jak autko kupowaliśmy,nie duża to była suma ale spłata autka i odsetki to ponad 2 lata się za nami ciągneło i powiedzieliśmy sobie nigdy więcej,więć wolimy mieć oszczędności w skarpecie niż duży dług w banku.Poza tym tak jak powiedziała Dita że odkładanie kasy na cokolwiek idzie jej łatwiej niż spłata w banku i ja się pod tym podpisuję bo u nas też tak jest.Gdybyśmy mieli oddawać kasę do banku to pewnie bym się wkur.....wiała co miesiąc a tak to chodzę zadowolona bo w naszych oszczędnościach przybywa a nie ubywa i to się liczy.
 
reklama
Kasia_z to prawda nie długo już ma wejść euro (słyszałam o roku 2011).Mieszkania w cetrym są strsznie drogie i prawda że na obrzeżach mieszkania są tańsze i to prawie wcale się nie zmienia.Podobno za parę lat tych mieszkań ma być więcej i gdy wejdzie euro to mają byż tańsze.



I chciałam dodać że ja niechciałabym spłacac kredytu który byłby zaciągniety np.na 40 lat maskra psichyczna.

Pozdrawiam
 
atol...o stracie pracy w momencie gdy się ma jakikolwiek kredyt wolę nawet nie myśleć.Nie wyobrażam sobie tego.Dlatego ja jestem zwolenniczką odkładania pieniędzy do skarpety,każdy może mieć swoje zdanie i mówić co o tym sądzi lecz sami indywidualnie podejmujemy decyzje czy pakować się w kredyty czy nie.
 
Kredyty.......
my braliśmy ,ale jakieś tam właśnie nieduże sumki jakich nam brakowało tzn 7 tys, a potem autko chyba ok 10tys, to nie są jakieś wielkie kwoty i łatwo je spłacić, natomiast kredyty na jakieś 20-30lat do spłaty to dla mnie koszmar przy naszych wynagrodzeniach..... taki przykład moja koleżanka uparła się na zakup domku, kupili taki kilkunastoletni do remontu, przy czym zaciągnełi kredyt właśnie na 20 lat, płacą co miesiąc 800zł, a dom który wyremontowali za nie małe pieniądze , znowu nadaje się do remontu......a dążę do tego że każdą inwestycję czy kredytową czy z własnych oszczędności trzeba dokładnie przekalkulować, żeby potem nie żałować.
My mieszkamy w bloku i jakoś nie żałuję, kupiliśmy to na co nas było stać, wiadomo zawsze chce się czgoś więcej jak sie ma 60 m2 to się by chciało80m2, jak się ma dom, to by się chciało taras itp itd wiecie o co mi chodzi:cool2:
 
AgutkaP-bardzo dobrze Cię rozumiem

.My też nie marzymy o wilii,wystarczy nam mieszkanko w bloku,jakieś 3 pokojowe bo takie nam się marzy.I wprowadzając się do mieszkania chciałabym mieć już je wyremontowane i umeblowane mówiąc w prost wprowadzić się prosto do mieszkania(nic w nim nie remonotwać) i głęboko w to wierzę że moje marzenie się spełni.
 
Tak tylko ja ie mowie o tym ze wziac ten kredyt i samemu go spalacac tylko wynajac mieszkanie i wlasciwie niczego nie tracisz a zyskujesz swoje mieszkanie. Wziac i samemu splacac plus jeszcze oplaty robic to kosmos szczegolnie przy polskich zarobkach
A u nas w Siedlcach wlasnie odwrotnie. Wszystko na obrzezach drozeje nawet poza miastem ceny powoli zrownuja sie z tymi w miescie. Rzeczywiscie duzo sie buduje i podaz moze przewyzszyc popyt i ceny gwaltownie spadna. ..ale kto to wie.
Jakbym ja wiedziala kilka lat temu jak bedzie kurs funta wygladal to tez bym inaczej zrobila.
 
reklama
ja tez sie balam kredytow...
ale zamarzyl nam sie domek i nie bylo wyjscia... trzeba bylo kredyt wziasc na 20lat! no ale innej opcji nie mielismy. wybudowac dom za gotowke hehe cale zycie bym nie uzbierala :)
u nas zato mieszkania ciagle ida w gore. nic praktycznie nie buduja a chetnych przybywa (wracaja z zagranicy z kasa).

Plumi bidul ida mu dwie gorne 5 :-(
Lucky jak dzieciaczki? juz zdrowe?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry