Dita
Pierwsza Żmija BB-Nacji
kasiu - buzia
U mnie po staremu - tzn praca praca praca w weekend chwilunia oddechu, grill i znowu praca, eeech. Teraz dopiero zauważyłam, jak szybko potrafi czas uciekać, dopiero w tej pracy odczułam co to znaczy że doba za krótka;-)
Nie narzekam, absolutnie, ja dopiero tutaj czuję ze pracuję, że funkcjonuję, że jestem potrzebna. Nie jest łatwo bo rynek stemplarski pada, niestety pada przed róznego rodzaju kretynów, którzy monopolizują rynek dając w przetargach ceny hurtowe z 50% rabatem....
Ale póki sie kręci to nich się kręci - oby jak najdłużej - dużo pracy, i te fizycznej i tej umysłowej, kontakty, negocjacje, konflikty - nuda na razie mi nie grozi;-)
Szefa takiego i atmosfery w pracy każdemu życze. Kasy - trochę wiekszej.;-)
W domu padam na pisk, zalewam się browarem, korzystam z neta o ile się da - kurna, ostatnio tylko gg mi działa (nawet nie wiem czy ten post da radę wgrać, bo transfer jak zwykle choojowy), lekcje a Alą, jakaś książka, spać. I tak w kółko;-)
Z ostatnich wydarzeń:
Ala na rowerze - wypadek - rozbite czoło, ranka niewielka ale bardzo głęboka. Zastanawiałam sie nad lekarzem, moze szczepienie od tężca czy coś, ale ładnie się goi, a szczepienia ma co akiś czas, mam nadzieję ze nic jej nie będzie
Nat - wypadek na wałku do ciasta - wyciągnęła wałek, zaczęła nim jeździć po podłodze, zaczepiła o coś i z całej siły walnęła buzią o podłogę - rozwalona górna warga, kwi mnóstwo, płaczu też
I cały czas myślę o zabiegu na który się w końcu musze udać (nadżera), ale kurna - jak tu znaleźć czas???? No musze w końcu się zdecydować ale na przykładzie moich kamieni w woreczku moze to jeszcze ,,trochę" potrwać...
Z małżem ostatnio odpukać ok,
hehe
Uoj, ale skrót

U mnie po staremu - tzn praca praca praca w weekend chwilunia oddechu, grill i znowu praca, eeech. Teraz dopiero zauważyłam, jak szybko potrafi czas uciekać, dopiero w tej pracy odczułam co to znaczy że doba za krótka;-)
Nie narzekam, absolutnie, ja dopiero tutaj czuję ze pracuję, że funkcjonuję, że jestem potrzebna. Nie jest łatwo bo rynek stemplarski pada, niestety pada przed róznego rodzaju kretynów, którzy monopolizują rynek dając w przetargach ceny hurtowe z 50% rabatem....
Ale póki sie kręci to nich się kręci - oby jak najdłużej - dużo pracy, i te fizycznej i tej umysłowej, kontakty, negocjacje, konflikty - nuda na razie mi nie grozi;-)
Szefa takiego i atmosfery w pracy każdemu życze. Kasy - trochę wiekszej.;-)
W domu padam na pisk, zalewam się browarem, korzystam z neta o ile się da - kurna, ostatnio tylko gg mi działa (nawet nie wiem czy ten post da radę wgrać, bo transfer jak zwykle choojowy), lekcje a Alą, jakaś książka, spać. I tak w kółko;-)
Z ostatnich wydarzeń:
Ala na rowerze - wypadek - rozbite czoło, ranka niewielka ale bardzo głęboka. Zastanawiałam sie nad lekarzem, moze szczepienie od tężca czy coś, ale ładnie się goi, a szczepienia ma co akiś czas, mam nadzieję ze nic jej nie będzie

Nat - wypadek na wałku do ciasta - wyciągnęła wałek, zaczęła nim jeździć po podłodze, zaczepiła o coś i z całej siły walnęła buzią o podłogę - rozwalona górna warga, kwi mnóstwo, płaczu też

I cały czas myślę o zabiegu na który się w końcu musze udać (nadżera), ale kurna - jak tu znaleźć czas???? No musze w końcu się zdecydować ale na przykładzie moich kamieni w woreczku moze to jeszcze ,,trochę" potrwać...

Z małżem ostatnio odpukać ok,
hehe
Uoj, ale skrót


Bruniasty szlal