U mnie smoczki Canpola. Ale w sumie teraz to używam tylko jak jest głodny, a chcę go np. przed karmieniem przewinąć albo zakroplić oczka. Generalnie to nie potrzebuje i wypluwa jak ja potrzebuję go uspokoić (nie ma lekko). Kształty są różne, mój akurat lubi kształt niepodobny do niczego, taki symetryczny, silikonowy w kształcie łezki. Ale kiedyś dawaliśmy mu takie w kształtach klasycznych i też zasysał.
Kate, fajne posty, zgadzam się z nimi. Fakt, że nam się trafiło dziecko nie wymagające przytulania. Nigdy nie płakał, żeby go wziąć na ręce, bo chce się przytulić (albo mu się nudzi albo coś takiego), zawsze był konkretny powód - głodny, mokro, boli brzuszek. Ja go dużo nie noszę, bo dla mnie za ciężki, raczej leżę z nim razem w łóżku albo trzymam na rękach na fotelu.
W swoim łóżeczku zasypia sam z siebie, jak nikogo przy nim nie ma, wystarczają mu drewniane szczebelki, dziwne, ale jakoś tak od początku było. Co prawda mieszkamy w kawalerce, więc ciężko powiedzieć "nikogo przy nim nie ma", bo zawsze ktoś w tym samym pokoju jednak jest ;-)
Ja na razie jak gdzieś wychodzę to odciągam swoje mleko, ale ciekawe jak będę musiała wyjść z domu na cały dzień

Nie chciałabym wprowadzać mieszanki tak długo jak się da...