reklama
Rysica
Mama Szymusia i Monisi :)
Dziękuję Dziewczyny, trzymajcie kciuki mocno
Chociaż jeszcze kawał czasu zanim się dowiem...
Chociaż jeszcze kawał czasu zanim się dowiem...
my_sweety
Fanka BB :)
mam nadzieję że w końcu się uda bo to już mój szósty cykl i nici ale staram się nie tracić głowy co ma być to będzie dałam sobie czas do grudnia jak nie uda wcześniej to do doktorka po wspomagacze he he
Ja zaszłam w dziewiątym cyklu od odstawienia antykoncepcji.
jeśli chodzi o mój poród to pojechałam tydzień po terminie to był piatek
w sobotę mi wywoływali i nic
w nocy miałam skurcze co 8 minut, a rano nic
o 9 wzięli mnie na porodówkę, znów oksytocyna... po 17 miałam pełne rozwarcie a młody nie wchodził w kanał, więc ok 18 zaczęli mnie szykować do cc i o 18.31 urodził się młody
za poród rodzinny płaciliśmy 50 zika [czyli na ubranie dla męża]
mam nadzieję, że teraz od razu mi zrobią cc ;-)
trix trzymam kciuki za wizytę
dis witaj i powodzenia
sweety gratulacje
w sobotę mi wywoływali i nic
w nocy miałam skurcze co 8 minut, a rano nic
o 9 wzięli mnie na porodówkę, znów oksytocyna... po 17 miałam pełne rozwarcie a młody nie wchodził w kanał, więc ok 18 zaczęli mnie szykować do cc i o 18.31 urodził się młody
za poród rodzinny płaciliśmy 50 zika [czyli na ubranie dla męża]
mam nadzieję, że teraz od razu mi zrobią cc ;-)
trix trzymam kciuki za wizytę
dis witaj i powodzenia
sweety gratulacje

Mam nadzieje że jakoś pójdzie.Tylko martwi mnie to że miałam kiedyś cystę na jajniku i miałam laparoskopię i mogę mieć problem z zajściem w ciążę ale nie muszę bo teoretycznie jajnik jest zdrowy.Zobaczymy czas pokaże.Czekam teraz do 22 pażdziernika na @ ale coś czuje że jak co miesiąc zawita:-)
R
RiSiA
Gość
kurcze jak znajde moj opis porodu to Wam wkleje
brzuch mnie boli jak cholera :/ @ idzie
brzuch mnie boli jak cholera :/ @ idzie
R
RiSiA
Gość
to pisałam kilka dni po porodznie na sierpniówkach :d
16.08 o godzinie 1 w nocy poczułam 3 mega mocne skurcze, ale ustały wiec poszłam dalej spać. Rano się obudziłam, ale skurcze były , ale bardzo nieregularne.
O godzinie 15 miałam gdzieś skurcze jedne co 7 minut drugie co 25 minut więc zero regularności. O 17 zadzwoniłam do M, że ma skurcze co 7 minut i żeby powoli zbierał sie z pracy bo chyba sie zaczęło a denerwuje sie, ze Sebka nie czuje wiec chce jechac na ktg. M szybko przyjechał spakowalismy sie i w droge. Od domu do szpitala mam 15 km więc w miedzyczasie jadąc w samochodzie skurcze z 7 minut zrobiły sie co 4 minuty wiec nie miałam juz wątpliwości, ze to to, aczkolwiek w duszy sie modliłam, ze moze to nie to
Przyjechałam na IP zrobili przyjęcie i przyszedł lekarz zbadał na fotelu i mowi, Ze mam rozwarcie 4 cm i zrobił mi masaz szyjki po którym zrobiło się 7 cm. Po usg wyszło, ze Sebus waży ponad 3500 (załamałam sie). Wiec szybko na porodówke. Poszłam a tam od razu podpięli mnie do ktg skurcze mocne i regularne. Przyszła położna - super babeczka wiec ja sie jej pytam, ze chce lewatywe , a ona kochaniutka teraz?? nie ma szans.Ja jej to chce znieczulenie a ona oj kochana bedzie problem bo anestezjolog jest na cc
a ja jej mowie noo zapowiada sie super
no i sobie wykrakałam.
Przyjęcie na IP było 19:15 o 19:50 dostałam zastrzyk na przyśpieszenie akcji. No i zaczęła sie jazda skurcze mega mocne, ale nieregularne wiec połozna kolejny masaż szyjki (bolało jak cholera) no i okaząło się, ze Sebuś źle ułożony tzn buzią nie w tą strone co powoduje brak regularnosci w skurczach. Lek zaczął działac (oczywiscie wczesniej antybiotyk na paciorka dostałam) iod 20:00 miałam skurcze parte a nie mogłam przec. Mąż o boże jakie on mi dał wsparcie oddychał ze mną trzymał za rękę obcierał pot z czoła podawał pic. Widziałam, ze się męczył razem ze mną. Ja mowiłam,z e nie dam rady a on mi mówił dam jestem z Ciebie dumny i to dodawało mi sił.
O 21:00 położna zadecydowała isc do lekarza bo mały nadal się nie ustawił prawidlowo , skurcze nieregularne, ja wykończona partymi przy których nie moge przec:/ nic ważne, zeby Sebkowi nic nie było. Podpięli mnie do tlenu bo sił nie mialam, kolejny party i słysze Lena nie przyj. Przychodzi lekarz o 21:30 zleca ktg na którym mega nieregularne skurcze i hasło przy tym ułozeniu dziecka i takich beznadziejnych skurczach nie urodzi SN. Co robimy?? Pyta drugiego lekarza. Stoją i się zastanawiają a ja powstrzymuję parte.Radek ma sine ręce od mojego uścisku.
Pada hasło podajemy oxy na szybkie skurcze (miałam nieregularne i jeden mocny dwa słabe - zagrożenie dla dziecka ududzeniem się w kanale)
Podają oxy po 10 minutach skurcze jeden za drugim ja pod tlenem ledwo żywa, mowie męzowi , że nie dam rady on dzielnie mnie masuje, zmieniam pozycie to na boku to na plecach to na klęczka (każda zmiana pozycji powoduje skurcz party, przy którym nadal nie moge przec - mysle Boże kiedy oni mi pozwolą przec to juz prawie 2 h kiedy je powstrzymuje) Robi mi się słabo, ledwo widze na oczy Mąż okłada mi cialo zimnymi okładami, zeby mi ulżyc.ekarze obserwują akcje co chwile robią masaż szyjki,z eby mały się ustawił prawidłowo
boli, ale to nie jest dla mnie ważne, ważny jest syn i to, zeby wyszedł zdrowy.
Podchodzi lekarz jeden z drugim i pada hasło "Albo pani rodzi przy tym ustawieniu dziecka, ale bedzie bolec i bedzie długo, albo jak sie nie uda tniemy" wiec ja resztkami sił mowie SN jak sie nie uda tniemy. Lekarze widzą, ze dzidzia ma sie dobrze wiec zaczynamy.
Idzie party leże na plecach (inna pozycja nie wchodziła w gre) moja kiszka stolcowa jest tak wykończona, ze rozrywa mi kręgosłup
jeden lekarz kladzie mi sie na brzuchu zaciska ręce na rączce gdzie ciężarna moze sie trzymać i mowi Lena mów mi kiedy party a ja mowie idzie on ok to zaczynamy : On wygniata mi małego, drugi lekarz przyciska maxymalnie z Mężem kolana do mojego brzucha ja pre maxymalnie połozna robi masaż szyjki 4 parte i odpoczynek dla wszystkich. Przychodzi druga połozna. Kolejna seria partych i kolejny taki sam przebieg zdarzeń (zaczynaliśmy od 21) po trzeciej serii widze mine lekarza który mowi widzę włoski M mowi Lenka 5 cm wystaje dasz rade jestem z Ciebie dumny. I wszyscy mówią no Lena kolejne parte idą dajesz rade nie poddajesz sie wiec kolejna seria kilku partych i znowu główka się ruszyła może o 1 cm. I kolejna partia i kolejna i kolejna wszyscy spoceni zmęczeni a ja im damy rade - wiec lekarz mowi jak Lena mowi damy rade to do roboty. No i kolejna seria partych lekarz maxymalnie wycisja dziecko szystcy sie staramy no i pyk naciecie, główka przeszła i ulga słyszę płacz mojego dziecka, kładą mi go na ciele, ale nie moge plakać bo nie mam na to sił
widzę radość męża, położne no urodzilismy syna, lekarze oddychają z ulgą. Mąz idzie przeciąć pępowinę jak to robi połozna nie zabezpieczyła z drugiej strony i wszyscy ochlapani krwią
leży moja kruszynka na moim ciele a ja rodze łozysko - jak dla mnie pestka w porównaniu z tym co się tam wczesni9ej działo. Przychodzi lekarz a ja żartuje i mu mowie panie doktorze za to, ze byłam taka dzielna proszę o ladne szycie
Tak mnie zszył, ze na drugi dzien mogłam normalnie chodzic i nawet siadac dzisiaj juz nie mam z tym problemu. I mowie mu jestem z siebie dumna - a on mi hasło - nie wierzylismy, ze da pani rade urodzic - ma pani z czego byc dumna to są najtrudniejsze porody i w 99% kończą się na cc. Ale jak zobaczyłam łzy mojego M nic nie było w stanie przekreslic tej chwili nawet te 3 h męczarni z partymi.
Teraz jak patrze na mojego cudnego synka stwierdziłam, ze warto było cierpieć, aby mieć przy swoim boku takie dwa Skarby Sebka i mojego męża
heh jak to wspominam to aż mnie ciarki przeszly
zmykam bede pozniej
16.08 o godzinie 1 w nocy poczułam 3 mega mocne skurcze, ale ustały wiec poszłam dalej spać. Rano się obudziłam, ale skurcze były , ale bardzo nieregularne.
O godzinie 15 miałam gdzieś skurcze jedne co 7 minut drugie co 25 minut więc zero regularności. O 17 zadzwoniłam do M, że ma skurcze co 7 minut i żeby powoli zbierał sie z pracy bo chyba sie zaczęło a denerwuje sie, ze Sebka nie czuje wiec chce jechac na ktg. M szybko przyjechał spakowalismy sie i w droge. Od domu do szpitala mam 15 km więc w miedzyczasie jadąc w samochodzie skurcze z 7 minut zrobiły sie co 4 minuty wiec nie miałam juz wątpliwości, ze to to, aczkolwiek w duszy sie modliłam, ze moze to nie to

Przyjechałam na IP zrobili przyjęcie i przyszedł lekarz zbadał na fotelu i mowi, Ze mam rozwarcie 4 cm i zrobił mi masaz szyjki po którym zrobiło się 7 cm. Po usg wyszło, ze Sebus waży ponad 3500 (załamałam sie). Wiec szybko na porodówke. Poszłam a tam od razu podpięli mnie do ktg skurcze mocne i regularne. Przyszła położna - super babeczka wiec ja sie jej pytam, ze chce lewatywe , a ona kochaniutka teraz?? nie ma szans.Ja jej to chce znieczulenie a ona oj kochana bedzie problem bo anestezjolog jest na cc


Przyjęcie na IP było 19:15 o 19:50 dostałam zastrzyk na przyśpieszenie akcji. No i zaczęła sie jazda skurcze mega mocne, ale nieregularne wiec połozna kolejny masaż szyjki (bolało jak cholera) no i okaząło się, ze Sebuś źle ułożony tzn buzią nie w tą strone co powoduje brak regularnosci w skurczach. Lek zaczął działac (oczywiscie wczesniej antybiotyk na paciorka dostałam) iod 20:00 miałam skurcze parte a nie mogłam przec. Mąż o boże jakie on mi dał wsparcie oddychał ze mną trzymał za rękę obcierał pot z czoła podawał pic. Widziałam, ze się męczył razem ze mną. Ja mowiłam,z e nie dam rady a on mi mówił dam jestem z Ciebie dumny i to dodawało mi sił.
O 21:00 położna zadecydowała isc do lekarza bo mały nadal się nie ustawił prawidlowo , skurcze nieregularne, ja wykończona partymi przy których nie moge przec:/ nic ważne, zeby Sebkowi nic nie było. Podpięli mnie do tlenu bo sił nie mialam, kolejny party i słysze Lena nie przyj. Przychodzi lekarz o 21:30 zleca ktg na którym mega nieregularne skurcze i hasło przy tym ułozeniu dziecka i takich beznadziejnych skurczach nie urodzi SN. Co robimy?? Pyta drugiego lekarza. Stoją i się zastanawiają a ja powstrzymuję parte.Radek ma sine ręce od mojego uścisku.
Pada hasło podajemy oxy na szybkie skurcze (miałam nieregularne i jeden mocny dwa słabe - zagrożenie dla dziecka ududzeniem się w kanale)
Podają oxy po 10 minutach skurcze jeden za drugim ja pod tlenem ledwo żywa, mowie męzowi , że nie dam rady on dzielnie mnie masuje, zmieniam pozycie to na boku to na plecach to na klęczka (każda zmiana pozycji powoduje skurcz party, przy którym nadal nie moge przec - mysle Boże kiedy oni mi pozwolą przec to juz prawie 2 h kiedy je powstrzymuje) Robi mi się słabo, ledwo widze na oczy Mąż okłada mi cialo zimnymi okładami, zeby mi ulżyc.ekarze obserwują akcje co chwile robią masaż szyjki,z eby mały się ustawił prawidłowo

Podchodzi lekarz jeden z drugim i pada hasło "Albo pani rodzi przy tym ustawieniu dziecka, ale bedzie bolec i bedzie długo, albo jak sie nie uda tniemy" wiec ja resztkami sił mowie SN jak sie nie uda tniemy. Lekarze widzą, ze dzidzia ma sie dobrze wiec zaczynamy.
Idzie party leże na plecach (inna pozycja nie wchodziła w gre) moja kiszka stolcowa jest tak wykończona, ze rozrywa mi kręgosłup




Teraz jak patrze na mojego cudnego synka stwierdziłam, ze warto było cierpieć, aby mieć przy swoim boku takie dwa Skarby Sebka i mojego męża
heh jak to wspominam to aż mnie ciarki przeszly
zmykam bede pozniej
Ostatnio edytowane przez moderatora:
my_sweety
Fanka BB :)
Nieźle Pajka...mój poród przy tym opisie to pikuś. W czwartek po południu miałam wizytę u mojego gina (wtedy ciążę prowadził mi lekarz z Poznania), a termin wypadał z wyliczeń dwa dni później, na sobotę. Podczas wizyty powiedział, że najchętniej to zostawiłby mnie już w szpitalu, bo szyjka się skróciła i wg niego w każdej chwili może się zacząć. Na to ja, że nie zostanę, bo muszę jeszcze dzisiaj kupić rolety do pokoju i jestem umówiona na kolację ze znajomymi. A gin następnego dnia wyjeżdżał na kilka dni, ale ja sobie wykombinowałam, że jak njie zdążę do Poznania, do pojadę rodzić do szpitala we Wrześni, który miał bardzo dobre opinie. Szpitala w Koninie bałam się jak ognia.
No i okazało się, że gin miał rację, bo następnego dnia o 6ej obudziły mnie skurcze. No to w samochód i rura do wrzesni. W szpitalu przyjęli mnie koło 9tej, rozwarcie na dwa palce, mocne skurcze, takie, ze jak mnie łapały, to prawie siadałam.
Trafiłam na super położną i taką samą panią doktor. O 12ej przebito mi pęcherz płodowy, potem dostałam raz cyba okytocynę, bo miałam silne skurcze, ale tak krótkie, że nie zdążyłam przeć.
Piotruś urodził się o 14.30:-). Opieka w trakcie i po super, pomimo, że wjechałam z ulicy, bez płacenia, oddzielna sala, mąż przy mnie.
No i okazało się, że gin miał rację, bo następnego dnia o 6ej obudziły mnie skurcze. No to w samochód i rura do wrzesni. W szpitalu przyjęli mnie koło 9tej, rozwarcie na dwa palce, mocne skurcze, takie, ze jak mnie łapały, to prawie siadałam.
Trafiłam na super położną i taką samą panią doktor. O 12ej przebito mi pęcherz płodowy, potem dostałam raz cyba okytocynę, bo miałam silne skurcze, ale tak krótkie, że nie zdążyłam przeć.
Piotruś urodził się o 14.30:-). Opieka w trakcie i po super, pomimo, że wjechałam z ulicy, bez płacenia, oddzielna sala, mąż przy mnie.
Pajka widocznie zle to napisalam
sorki, ale faktycznie zalezy od regionu w PL..
fioletowa chcialabys cesarke? ja wszystkimi rekami i nogami bede sie bronic przed cesarka
sweety super, ze wszystko z dzidziolkiem! kiedy masz kolejna wizyte? jestem ciekawa plci
Jejku dziewczyny wiecie jaki ja juz mam brzuch? Ja nie wiem co bedzie pod koniec, makabra. Mm mowi zebym sie nie martwila, ze w pierwszej ciazy nie bylo dlugo widac bo bylam grubsza (17kg roznicy). Ale mam 9 tydzien i juz mam brzuch?! ostatnio tak wyrasnie widac bylo w 18tyg jakos. Nie no ja bede wieloryb jak nic, 20kg na plusie obstawiam!
fioletowa chcialabys cesarke? ja wszystkimi rekami i nogami bede sie bronic przed cesarka
sweety super, ze wszystko z dzidziolkiem! kiedy masz kolejna wizyte? jestem ciekawa plci
Jejku dziewczyny wiecie jaki ja juz mam brzuch? Ja nie wiem co bedzie pod koniec, makabra. Mm mowi zebym sie nie martwila, ze w pierwszej ciazy nie bylo dlugo widac bo bylam grubsza (17kg roznicy). Ale mam 9 tydzien i juz mam brzuch?! ostatnio tak wyrasnie widac bylo w 18tyg jakos. Nie no ja bede wieloryb jak nic, 20kg na plusie obstawiam!
reklama
Pajka o mój Boże !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ty chyba zartujesz ze 3h z partymi? to aj sie az czuje winna, bo ja na jednym z dwoch partych na ktorych mialam nie przec nie wytrzymalam, a TY 3 h ???!!! Porod masakryczny, ja po moim sie zastanawialam czy chce jeszcze dzieci, a po Twoim to chyba bym juz nie chciala ;-) podziwiam... A ja nigdy nie opisywalam swojego porodu na sierpniowkach, tzn na wrzesniowkach, bo termin mialam na wrzesien. Moze tez opisze ?;-) I moze Wy tez dziewczyny, zrobmy sobie porodowe wspominanie :-)
Ty chyba zartujesz ze 3h z partymi? to aj sie az czuje winna, bo ja na jednym z dwoch partych na ktorych mialam nie przec nie wytrzymalam, a TY 3 h ???!!! Porod masakryczny, ja po moim sie zastanawialam czy chce jeszcze dzieci, a po Twoim to chyba bym juz nie chciala ;-) podziwiam... A ja nigdy nie opisywalam swojego porodu na sierpniowkach, tzn na wrzesniowkach, bo termin mialam na wrzesien. Moze tez opisze ?;-) I moze Wy tez dziewczyny, zrobmy sobie porodowe wspominanie :-)
Podobne tematy
- Solved
- Odpowiedzi
- 6
- Wyświetleń
- 4 tys
- Odpowiedzi
- 17
- Wyświetleń
- 6 tys
Podziel się: