Viltutti - trzymam kciuki, żeby było coraz lepiej :-) że żłobkiem nie mam doświadczenia, ale moja starsza zdecydowanie łatwiej się aklimatyzuje, gdy mamy nie widzi. Oczywiście na początku jest ryk, ale potem jakoś idzie. Zresztą dziś będę miała przygodę trochę podobną do Twojej, bo idziemy pierwszy raz do przedszkola na zajęcia z rytmiki. A boję się strasznie bo Oliwia w domu gada, gania i ogolnie wulkan energii, ale jak tylko ma styczność z kimś obcym to przykleja się do mamy i koniec. Zobaczymy...
DJMka - Misiek co drugą noc wstaje o 8, a co drugą o 5 ;-) tak mniej więcej od tygodnia. Nie mam pojęcia o Ci chodzi bo spać chodzi podobnie. A ostatnio ugryzł mnie w palec, bo zamiast się z nim bawić przysypiałam. Dzisiaj na szczęście jeszcze śpi :-)
Katjuszka - jak masz opcję wypróbowania chodzika to korzystaj. U nas na szczęście wystarcza taboret - Misiek go prowadza po całym mieszkaniu.
Edysiek - współczuję przygody, od samego czytania podniosło mi się ciśnienie. U nas też wszystko ląduje w paszczy - papierki, torebki foliowe, spinki do włosów (starszej), spinacze (ostatnio jeden spadł mi z biurka), a gąbki muszą być super strzeżone. Ostatnio okazało się że nawet piłeczka dla dzieci jest niebezpieczna bo też zrobiona z gąbki, a obszycie da się oczywiście przegryźć.
Kroczek - jak Kubuś? Też Cię podziwiam za sprzątanie strychu. U mnie pół mieszkania prosi się o generalnie porządki...
Aulya- jak zdrówko? Z metod naturalnych to jeszcze Ci został sok z malin, herbatka z lipy, ewentualnie jakieś rozgrzewające maści i olejki eteryczne :-) juz to pisałam, ale dalej zazdroszczę Ci tej zimy. Dziś u nas cieniuteńka biała warstwa, może chwilę wytrzyma.