• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

.::: Mamusie kwiecień 2014:::.

reklama
No uff, bo już zaniepokojona się poczułam.
Tak mi się przypomniało, że Ola kiedyś biedronkę skonsumowała, kawałek jej z pyska wydarłam:rofl2:. Ewie to póki co nie grozi.

Ostatnio moje córki chwaliłam za sprzątanie - starsza zmądrzała, poinformowała, że mogłaby zrobić listę swoich obowiązków i stawki, to by sobie zarobiła:cool2:. No i wymyśliła po 2 zeta za kurze, wieszanie prania itp. Bisneswoman normalnie
 
LASKI to zaraz dobrego psychologa szukać zanim bedzie za pózno:-D,a tak poważnie to pewnie chodzi o ten odruch czy dziecko zwraca uwagę na malutkie okruszki itp,więc pewnie wzięcie do reki wystarcza jako dobry objaw;-)

MAGDA dobra jest,oj dzieci są cwane,nie ma nic za darmo:tak:
 
Hej

Katjuszkooo - szkoda że tak wyszło z tym chodzikiem :( Uparte to Twoje dziecię. Ciekawe po kim ma charakterek ;)

Marcia - naprawdę nie mogę wyjść z podziwu nad postępami Ignasia. Dużo małych dzieci i u rodziny i znajomych, ale pierwsze słyszę, żeby maluch tak szybko się do chodzenia zabrał :) Ewidentnie gdzieś mu się śpieszy

Agunia - 40-60 minut na karmienie :szok: Chyba bym się poddała, wyszła z założenia że przecież kiedyś jeść zacznie, siadła i doiła to wino np przed telewizorem. Moja jak zrobi dwie minuty przerwy, które poświęca na zdłubanie skarpet z nóg i usiłowanie wetknięcia mi ich do buzi to mnie już trafia.
Niektóre z was to chyba świętymi zostaną jak już dzieci odchowają ;)
A jak Julkowi żebro czy golonka smakuje, to jak domowe i nie na piwie robione do dawaj po trochu. Emma je nawet żeberka robione w z marynacie azjatyckiej: chili sos, tamaryndowiec, sos sojowy i inne wynalazki i jet w porządku ;)
Tylko oczywiście podane z umiarem, swój obiad je pierwszy a od nas ma po prostu trochę na zmianę smaku :)
A co do kaszek i grudek, lej tylko po trochu mleka tak żeby taka bardzo gęsta pasta wyszła na początek, dużo lepiej się rozciera, i dopiero potem dolej mleka tyle ile potrzebujesz. Pomaga :)

Truskawkowa
- jak tylko masz taką potrzebę to żal się ile wlezie. Nie zawsze jest różowo, a wiadomo jak dzieciaczki ciągle chore to człowiek może się załamać. Z samą chorobą nie pomożemy ale wsparcie moralne masz zapewnione :)

Milenko - w Irlandii to znowu przeginają w drugą stronę. Ja rozumiem, że dziecka nie powinno się przegrzewać, że powinno się je hartować, ale chyba ja i moi znajomi Polacy mamy odmienne zdanie co to znaczy od większości irlandzkich rodzin. Bo sorry ale jak widzę matkę czy ojca w grubej kurtce, szaliku i czapce a dziecko w samej bluzeczce czy sweterku, fioletowe z zimna i zasmarkane to nie ogarniam. Dziecku niby nie zimno jak na polu niby jest +5 stopni ale wiatr wieje taki że łeb chce urwać?
Dla mnie podstawa ubrania to czapka i szalik (chronimy zatoki i gardło), i tak jak ty Milenko ubieram tylko rajtki i spodenki, bluzeczka + kurtka z polarkiem i tyle. W wózku kocyk do okrycia stóp i jedziemy na spacer. Jak bardzo wieje to zakładam ochraniacz na wózek, wolę go niż kolejne warstwy ciuchów.
A z odpornością jest jak z d**ą każdy ma swoją. Jedno dziecko złapie wszystko i wszędzie niezależnie od pogody, drugie jest zdrowe jak ryba.
Mój brat miał astmę i był wiecznie chory jako dziecko, ja nie chorowałam wogóle.
A w Irlandii dość dużo dzieci chorują tylko tutaj nikt się tym specjalnie nie przejmuje. Normalnie jest oddawanie obsmarkanych dzieci do przedszkola, dzieci wymiotujących bo załapały "vomit bug", i tak tu jest.
Ale przyznam że przydałby się niezły mróz, nawet tutaj bo też by powymrażało trochę dziadostwa.
 
To ja z moją nie mam problemu, może robić za odkurzacz :-D
My już po saneczkach WP_004236.jpg
 

Załączniki

  • WP_004236.jpg
    WP_004236.jpg
    29,9 KB · Wyświetleń: 56
reklama
Mój z podłogi też wszystko zeżre. Wczoraj walczyliśmy o kawałek nitki, ale przegrałam, bo zginęła w czeluściach paszczy :confused2:

Mika w paszczy mieliśmy wszystko dokładnie tak jak opisałaś, ale postanowiłam, że jednak pójdziemy do lekarza, bo co mi szkodzi. No i okazało się, że to jednak pleśniawki (odbiło się wkładanie wszystkiego do dzioba).

Magda pomysłowa dziewczyna. Też tak kiedyś zrobiłam, ale w odpowiedzi mama podała mi swój cennik i mi się odechciało rozliczeń :-)

Edysiek super. Zazdroszczę wyprawy na sanki. U nas też jest dużo śniegu, ale jak to w mieście jest brudny i rozchlapany.

Madzikm co piekłaś? Przyznaj się tu zaraz.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry