Wczorajsze winko było pyszne, ale jednak ciąża i późniejsze karmienie wyautowało mnie i po dwóch lampkach odpadłam i niemal straciłam poczucie rzeczywistości. No ale nie ma tego złego, bo księciunio zasnął o 22.30, a wstał o 6 rano i wył, że niewyspany, a spać nie zamierzał.
Mięso ciągle gotuję mu osobno do zupek, ale w większości gotuje mu niania i myślę, że już dawno zażegnała ten pomysł, a ja nie dopytuję. A tak swoją drogą, jakie ona robi zupy. Wczoraj jak karmiłam Julka brokułową to siłą się powstrzymywałam żeby mu jej nie zeżreć. A jak dzisiaj karmiłam go u znajomych to wszyscy pytali co tak pięknie pachnie :-)
Aha, niania do zupek dodaje mu sól, a ja udaję, że tego nie widzę, bo tak jest wygodniej. Na poranne karmienie kupuję jej do przygotowania kaszki bobovita bez cukru i też nie widzę w tym nic złego, a na ten tydzień kupiłam również danonki po 10 m-cu, bo jak sprawdziłam skład to niczym nie różni się od innych jogurtów. Zresztą nie jestem najlepszym przykładem rodzicielskiej troski o nawyki żywieniowe dziecka, bo Młody na przekąskę dostaje czasami paluszki Junior i biszkopty, no i je wszystko co uda mu się wyrwać z mojego talerza i wczoraj jadł np. ryż po chińsku z czosnkiem i chili.
Mika mój tez nie raczkuje, owszem zdarza mu się, ale bardzo rzadko. Pełza i chodzi przy ścianie. No i podejrzewam, że już wcale nie będzie raczkować, bo ostatnio podejmuje próby stania bez trzymanki, Takie to już typy, że jeden z etapów pominą.
Ciuszki też ostatnio segregowałam, ale mi akurat nie jest ich szkoda, bo drugie planuję, a mam przeczucie, że będzie kolejny chłopak, więc będą jak znalazł.
Pepco mam niedaleko pracy więc może podskoczę sobie któregoś dnia.
No i więcej nie pamiętam, bo w biegu nadrabiałam kilka ostatnich stron.