Ja tak na szybko tylko bo mała rozrabia w salonie. Mam wrażenie że chce zrobić zamach klockami na telewizor :-\
Katjuszkooo - na mój rozum to że K nie siada z leżenia to raczej normalne. Emma, która jest bardzo sprawna ruchowo też z płaskiego leżenia nie siądzie, musi na bok się odwrócić i dopiero siada. Maluszki mają słabo rozwinięte mięśnie brzucha, dopiero z czasem się wzmacniają i taki siad jest możliwy.
Zresztą daleko szukać, po porodzie tak mam słabe mięśnie, że zrobienie paru brzuszków to wyczyn;-)
A co do pilnowania małych rozbójników, my z mężem uważamy, że guzy są częścią nauki. Zabezpieczyliśmy miejsca, w których przebywa Emma jak najlepiej się dało i dajemy jej dość dużo swobody. Minimum trzy razy dziennie jest wielka tragedia bo gdzieś było "bam", pocieszamy ją że nic się nie stało i życie idzie do przodu.
Do dziś w sumie największą krzywdę zrobiła sobie właśnie w łóżeczku, ryjąc z wyskoku twarzą w szczebelki i zdzierając skórę z prawie całego nosa. Trudno, dalej jak potrzebuję to ją tam zostawiam na chwilę a ta dalej skacze.
Myślę, że musimy dać naszym dzieciom trochę samodzielności. Nawet chodząc za nimi cały dzień na ochronimy ich od wszystkich upadków, a nasze życie, zrobienie czegokolwiek stanie się niemożliwe. Najważniejsze to, pocieszyć jak już coś się stało, bo dziecko zawsze będzie szukać naszej obecności jak stała się "tragedia".
No i dobrze zabezpieczone mieszkanie.
Ja i tak bardziej się boję możliwości zakrztuszenia niż nabitego guza. I przeraża mnie wizja małych paluszków przyciętych drzwiami
