Jagna, no i co z Tobą? Bo widzę, że coś pisałaś, ale nie znalazłam informacji co z tymi wodami...
Agnis, masz obrus w domu? Podziwiam

U nas goły blat - musiałabym chyba codziennie prać
Mamatek, niby racja z tymi chorobami... Ale tak naprawdę to chyba nie da się żyć już teraz bez nawozów itp. Jak masz własny ogródek, to masz pewność, co jest w warzywach, chociaż też gleba może być sama z siebie skażona. My kupujemy mięso i wędliny w jednej masarni, a warzywa na targu, ale też nie wierzę, że one nie są pryskane. Jak ktoś hoduje warzywa na sprzedaż, to nie może sobie pozwolić, żeby mu połowę robaki zeżarły, bo on sam z głodu umrze.
Także - rozumiem motywację, ale obawiam się, że z wykonaniem może być ciężko :/
Kiedyś stwierdziłam, że takie eko-żywienie to jest "zabawa" dla bogatych ludzi... Wystarczy spojrzeć, ile kosztują warzywa i owoce w takich sklepach. Są też specjalne kaszki "eko", bez cukru itp. Na moim innym wątku na tym forum było sporo dziewczyn mocno nakręconych na tym punkcie, dla których nestle i te inne firmy to było zło najgorsze na świecie, truciciele dzieci. Tylko kogo stać na kupienie kaszki za 20 zł, która pójdzie za 3-4 posiłki...
Mamusia, sąsiedzi dadzą radę

Moi musieli się przyzwyczaić do widoku kobiety w ciąży pchającej wózek i ciągnącej sanki
Alesia, u mnie wody się najmniej sączyły jak siedziałam - na stojąco i na leżąco płynęły sobie swobodnie.
Co do parowaru to ciężko powiedzieć. Ja go kupiłam, bo nie miałam blendera w ogóle, a parowar tylko taki wielki. W tym avencie mogę uparować pół ziemniaka i różyczkę brokuła na minimalnej ilości wody - a tyle dziecko małe zjada na jeden posiłek

Poza tym parowar zajmuje minimalną ilość miejsca, więc zabierałam go ze sobą na wyjazdy, wakacje itp. Nie musiałam brać słoiczków. A sklepy spożywcze i lodówki są teraz w zasadzie wszędzie, gdzie się na wakacje wyjeżdża.
Ale jak masz sprzęt do parowania w mikrofali i blender, to nie wiem, czy jest sens w kolejny sprzęt inwestować.
Z drugiej strony ten parowar się szybko zwraca.
Załóżmy, że słoiczek kosztuje średnio 5 zł. Choć dla większych dzieci będzie to oczywiście większy koszt. Parowar - powiedzmy - 300 zł.
No to mamy słoiczków na 60 dni, czyli dwa miesiące. A jeśli dodać do tego słoiczki z owocami, to jeszcze mniej.
Koszt warzyw i owoców wrzucanych do parowara jest w zasadzie żaden, no bo ileż kosztuje pół ziemniaka i różyczka brokuła? Ja zazwyczaj wrzucałam rzeczy, które mieliśmy na obiad - po kawałku wszystkiego. Więc nic dla dziecka specjalnie nie kupowałam.
Strasznie agituję, ale to naprawdę fajna rzecz
