w celu wyjaśnienia tej sytuacji jutro mam wizyte u lekarza rodzinnego i mimo że już mnie nic nie boli (dzisiaj wyjatkowo tylko raz zakuło mnie podbrzusze przy większym wysiłku) ide pościemniac że umieram z bolu a @ spóźnia sie 3 tygodnie i będe żebrała skierowanie do szpitala na usg w trybie natychmiastowym. ostatnio jak miałam bóle wątroby (bynajmniej nie od picia alkoholu ani od złego odzywiania się) dostałam SKIEROWANIE NA OSTRY DYŻUR

przyjęli mnie poza kolejnościa bo miaam skierowanie

może i tym razem sie uda
edit:
WIKA tu nie chodzi o ustawianie do pionu tylko o uświadomienie lazurkowi, że to że coś przyjdzie ciut później niż byśmy tego chcieli nie oznacza końca świata... jest zdrową piękną kobietą i będzie jeszcze miała całą gromadkę ślicznych zdrowych dzieciaczków i nie ma co się łamać tylko trzeba się brac w garść.
nie powinnam tego może przytaczać, ale spójrzcie na mój przykład...
baaardzo chieliśmy miec z mężem dziecko... ale ja miałam jakies odpały itd. (omal męża nie zdradziłam z kolega z pracy więc sobie wyobraźcie co się działo w moim związku) mąż stwierdził że się na matke nie nadaja bo jestem ZA GŁUPIA . miał racje.
mieliśmy bardzo poważny kryzys. w końcu z tego wyszlismy jakoś, a ja usiadłam na dupie.
zaczęliśmy się starac o dziecko. pół roku starań w końcu 2 kreski. a po 24 tygodniach ciąży płacz, długo bolesny męczący poród i martwy synek...
teraz znowu się staram o dziecko I CO SIĘ DZIEJE? NIC! NIE WIEM CO SIĘ DZIEJE!!! to jest jakaś masakra. jeszcze się dobrze nie pozbierałam z tego co przeszłam a tu znowu przygody jakies... ja tu nie powinnam miec siły a nie Wy kobity.....