Qcz
Najszczesliwsza
Alescie sie rozpisaly, maj gad
Bunny, tydzien to potwornie dlugo. Mozna sie doprowadzic do granic nie wiedzac co bedzie tyle czasu... Trzymaj sie dzielnie.
Dopisane: wlasnie zauwazylam Twoj post o poniedzialku. Nie martw sie kochana, wszystkie tu o Tobie mysla.
Jesli chodzi o roznice wieku, to mam brata o 14 lat mlodszego. Mamy jeszcze jednego brata, ktory jest od niego starszy o 11 i tak naprawde cale dziecinstwo spedzilam bijac sie z jednym a drugiego nianczylam przez caly nastoletni okres. Ja zawsze chcialam miec dzieci, wiec bron Boze mi to nie przeszkadzalo - pieluchy, karmienie, spacery, usypianie. Tylko umocnilo moj instynkt macierzynski, ale moja mama tak przyzwyczaila sie do tego, ze ja moge sie mlodym zajac, ze uzywala go jako szantaz np "chcesz sie wyprowadzic z domu, bo nie chcesz sie bratem zajmowac". Mysle, ze przez to moje relacje z mama sie rozpadly na ten czas. Mlody z kolei jest rozpuszczony jak panski bicz. Moja mama nigdy nie pracowala, wiec on jest jej calym swiatem. Problem pojawia sie teraz gdy on ma 11 lat i powoli woli robic swoje. Az strach sie bac, co bedzie jak sie wyprowadzi.
Na pewno zalezy od osoby, nie kazdy przypadek musi byc taki sam. Sa na pewno ludzie, ktorzy radza sobie z tym lepiej niz inni.
Ja sie jakos podlawo czuje. @ nie ma w ogole, ale boje sie nastawiac. Mam w torbie test na jutro, ale znajac zycie jak tylko na niego sikne, @ sie zacznie...
Bunny, tydzien to potwornie dlugo. Mozna sie doprowadzic do granic nie wiedzac co bedzie tyle czasu... Trzymaj sie dzielnie.
Dopisane: wlasnie zauwazylam Twoj post o poniedzialku. Nie martw sie kochana, wszystkie tu o Tobie mysla.
Jesli chodzi o roznice wieku, to mam brata o 14 lat mlodszego. Mamy jeszcze jednego brata, ktory jest od niego starszy o 11 i tak naprawde cale dziecinstwo spedzilam bijac sie z jednym a drugiego nianczylam przez caly nastoletni okres. Ja zawsze chcialam miec dzieci, wiec bron Boze mi to nie przeszkadzalo - pieluchy, karmienie, spacery, usypianie. Tylko umocnilo moj instynkt macierzynski, ale moja mama tak przyzwyczaila sie do tego, ze ja moge sie mlodym zajac, ze uzywala go jako szantaz np "chcesz sie wyprowadzic z domu, bo nie chcesz sie bratem zajmowac". Mysle, ze przez to moje relacje z mama sie rozpadly na ten czas. Mlody z kolei jest rozpuszczony jak panski bicz. Moja mama nigdy nie pracowala, wiec on jest jej calym swiatem. Problem pojawia sie teraz gdy on ma 11 lat i powoli woli robic swoje. Az strach sie bac, co bedzie jak sie wyprowadzi.
Na pewno zalezy od osoby, nie kazdy przypadek musi byc taki sam. Sa na pewno ludzie, ktorzy radza sobie z tym lepiej niz inni.
Ja sie jakos podlawo czuje. @ nie ma w ogole, ale boje sie nastawiac. Mam w torbie test na jutro, ale znajac zycie jak tylko na niego sikne, @ sie zacznie...
wiesz, ale u mnie nie lepiej, sama wybralam sobie angielke jako lekarza wlasnego, bo po wczesniejszych doswiadczeniach z lokalnymi mialam dosc. A do niej jak ide to zawsze wystekam usg, dodatkowe badania i takie tam, czego zwykle nie moglam u poprzednich lekarzy wyegzekwowac. Wkurza mnie tylko, ze nie mam tu prywatnego laboratorium, ale moze to dobrze, bo co chwile bym cos sprawdzala.