reklama

Mamusie w 2012

Cześć dziewczyny witam bo długim nie pisaniu ale starłam się wpadać do was i czytać na bieżąco. Ja zaplanowałam już nasze szalone wakacje objazdowe i już wiem że 1-2 września będę w Londynie. Może któraś z was mogłaby mi polecić jakiś dobry nocleg w Londynie za godne pieniądze i niedaleko od centrum będę powiem przybywać na stancję LONDON ST-PANCRAS. Będę wdzieczna za podpowiedź
 
reklama
Dziewczyny jak macie ochotę obejrzeć zdjęcia z jednej z moich wycieczek to zapraszam was na wątek "mamy starające się w 2011" na stronę 3158 i zobaczcie :)
 
Witam :-) Was (chciałabym sie do Was przyłączyć:tak: jeżeli mnie przyjmiecie:sorry2:) Również bardzo chciałabym zostać mamusią w 2012 roku:) Oczywiście byłabym równie szczęśliwa gdyby stało się to szybciej,ale chce jeszcze poczekać z ważnych powodów :P

Pozdrawiam Was wszystkie :)
 
Paula- nie ma za co ;-)ja przede wszystki zaczęłam regularnie jeść, bo z tym u mnie było najgorzej.:zawstydzona/y:Często brak czasu na obiad ale żeby zaspokoić głód to oczywiście coś słodkiego albo jakieś fast foody. Z tego całkowicie zrezygnowałam, choć było ciężko.... Zamiast batonika do pracy brałam jakiegoś owoca, albo jogurt.:tak:I przede wszystkim nauczyłam się pić wodę niegazowaną:tak:, której wcześniej nieznosiłam:szok: Kawy nigdy nie piłam, papierosów też nie paliłam, więc z tym luzik...;-)Więc u mnie przede wszytskim uregulowałam sobie pory posiłków.
Ale z tym, że dieta może wpływać na płeć dziecka, to nie wiedziałam. Muszę się zająć tematem, bo teraz pasowałoby mi spłodzić dziewczynkę:-D:-D:-D
Ewula- ja Ci niestety nie pomogę, bo kompletnie nie znam Londynu!!!! Nigdy tam nie byłam.:no:
Pola- witaj w naszym gronie;-)

Miłej nocki :-)
 
Witajcie:happy2::happy2::happy2:

Za chiny nie nadrobię, ale melduję, że już wróciliśmy z urlopu i tu mała relacja:-D

W nocy z niedzieli na poniedziałek wstaliśmy z Wackiem o 2:00, a Bartuś razem z nami:happy2: i nie spał, aż do wyjazdu, czyli do 3:30:szok: ale marudny wcale nie był:tak: droga mijała nam fajnie, tylko strasznie padało:szok: ale na szczęście jak tylko przekroczyliśmy granicę to wyszło słoneczko:-D o 8:00 mieliśmy postój na karmienie i już około 10:00 byliśmy w Potsdamie (fotki już są) i tam zwiedzaliśmy ogromny park, aż do 16:00:-D
około 17:00 byliśmy już u ciotki, która była Bartusiem zachwycona:tak: we wtorek już rano pojechaliśmy do centrum i po karmieniu jak Bartuś zasnął o 12:00 tak spał, aż do 14:30, a my w tym czasie przeszliśmy chyba z 10km i strasznie dużo zwiedziliśmy:-) oczywiście połowa głównej drogi w Berlinie, gdzie zawsze była Love Parade była zamknięta, bo był zjazd jakiś "szyszek" (hehe z siostrami mówimy tak na osobistości), więc za dużo tam nie zobaczyliśmy:wściekła/y: byliśmy mega zmęczeni, ale zadowoleni:-D u ciotki byliśmy przed 19:00:-) w środę pojechaliśmy z ciotką na zakupy i generalnie to był dzień zakupów, ale Bartuś był bardzo marudny, bo zajarzył, że jak będzie udawał krzyczenie to będziemy Go brać na ręce:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: w czwartek nigdzie nie chciało Nam się ruszać, więc tylko pojechaliśmy na cmentarz na grób wujka, a potem nad takie małe jeziorko do restauracji na obiad:-) potem do wieczora siedzieliśmy w domku, bo Bartusia mrówka ugryzła i strasznie płakał chyba przez 2h, aż w końcu zasnął:tak: ogólnie wyjazd bardzo udany, tylko szkoda, że tak krótko:-( Bartuś spał grzecznie w łóżeczku turystycznym i tylko rano braliśmy Go do siebie:-) po Berlinie poruszaliśmy się tylko metrem i autobusem, bo autem nie było sensu:no: było tylko troszkę za ciepło, ale lepiej tak niż, żeby miało padać:tak: hehe chyba w Niemczech nie ma ładnych dzieci, bo do Nas co chwilę ktoś podchodził i chciał oglądać Bartusia:happy2: a jak Go karmiliśmy (czy słoiczkami czy mlekiem) to była taka sensacja, że szok (tam nie widziałam, żeby jakaś babka karmiła dziecko):-p aaaaaaaaaaaaaaaa i ciotka oszalała na Bartusia punkcie, bo jak pojechaliśmy na zakupy to tyle rzeczy mu nakupiła, że mi, aż głupio było, ale powiedziała, że Ona nie ma komu kupować i dla Bartusia cały sklep by wykupiła:happy2::happy2::happy2:

Wyjechaliśmy w piątek koło 9:00, ale strasznie lało:wściekła/y: chcieliśmy jeszcze zobaczyć holenderską dzielnicę w Potsdamie, ale przy takiej ulewie to mijało się z celem:-(
więc pojechaliśmy jeszcze do jakiegoś strasznie wielgachnego Centrum Handlowego i 2h łaziliśmy po sklepach:tak: muszę powiedzieć, że kupiłam sobie dużo fajnych ciuszków i zaś rybaczki na dziecięcym w C&A:-D a potem już trasa autostradą z przystankami:tak: dopiero przed 19:00 byliśmy w Szklarskiej Porębie, gdzie nocowaliśmy:-D tam było super, tylko było tak skrzypiące łóżko, że wystarczyło podnieść rękę i już skrzypiało, a Bartuś spał z Nami, bo nie chciało Nam się przynosić łóżeczka, więc pół nocy nie spałam:sorry2: rano wyjechaliśmy już o 8:30, bo chcieliśmy jeszcze coś pozwiedzać, ale tak lało, że nie dało rady:wściekła/y: o 13:00 byliśmy już u moich rodziców na obiedzie:happy2: a potem już do domku:-) Agata przyjechała z Nami, bo szwagierka ze szwagrem i teściowa wyjechali i nie chcę tu sama siedzieć, bo Wacek od jutra do pracy:-( po powrocie puściłam jeszcze 3 pralki i teraz wszystko się suszy:tak:

Ehhhhhh to chyba wszystko -> starałam się jak najkrócej:-p:-p:-p
 
Cześć dziewczynki ;-)
U mnie weekend zleciał bardzo szybko. W sobotę jak zwykle sprzątanie, a w niedzielę po obiedzie pojechaliśmy do teściów na kawę, tzn. ja na herbatę, bo kawy nie piję :-D. Szkoda, że wczoraj padało bo mieliśmy z M. inne plany na popołudnie- chcieliśmy jechać do Ogrodzieńca na zamek, no ale przy tej pogodzie to raczej było bez sensu. Więc pojechaliśmy do teściów.
MamoSówko- witaj po długiej nieobecności :-) FAjnie, że wyjazd Wam się udał i że Bartuś był grzeczny, i że dobrze zniósł podróż i pobyt w innym miejscu.
Ja narazie zmykam, może wpadnę po południu.:tak:
 
Widzę ,że większość z Was też ma jeszcze małe dzieciaczki....:) Ja mam 1,5 rocznego synka i bardzo bym chciała już kolejne maleństwo:) Ale Musimy z mężem się jakoś ustatkować bardziej... Zależy mi,żeby różnica między dziećmi była nie za duża ;)

miejmy nadzieję,że się uda :-)
 
Pola- nam też się marzy mała różnica wieku między dziećmi. Mój Igorek ma teraz 5 miesięcy. Chcemy z M. zacząć staranka koło marca 2011. Więc jakby dobrze poszło, to różnica byłaby ok. 2 lat. Czasami się tylko boję, jak to będzie z dwójką takich maluszków. Czas pokaże.... Mam nadzieję,, że będzie dobrze :tak:
 
reklama
Hej. Pisze do was z komorki. Niestety na rejsie jak na razie nie dopisuje nam pogoda ale nie narzekam bo moze byc gorzej. Nie ma slonca ale w ciagu dnia nie pada wiec jest git. Najwazniejsze ze jest wiatr. Po powrocie wszystko opisze. Pozdrowienia!!!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry