betiks
full time mummy :)
Troszki jednak udało mi się was podczytać, ale nie pytajcie co u której było, bo ponad 20 stron to dość sporo ;-)
Clodi słyszałam, że ten kto sam pisze prace to się na bank obroni, więc na pewno będzie dobrze
Ale to prawda, że w ciąży przeżywa się wszystko ze zdwojoną siłą. Ja jestem strasznie wrażliwa na wszystko w tej chwili. Choćby wiadomości o trąbach i tragediach ludzi wywołują u mnie łzy, że o dzieciach i wszystkim co ich dotyczy już nie wspomnę :-( Poza tym drażni mnie chyba wszystko, ciągle chce mi się płakać, a od stresu robi mi się słabo :-(
Nie napisałam wam jeszcze, bo wciąż "dochodzę" do siebie... Dziś miałam drugi egzamin na prawko. Niestety, nie ostatni :-( Już od soboty praktycznie źle spałam, bolał mnie brzuch i w ogóle. Dziś od rana brzuch bolał momentami dość uciążliwie i miałam wrażenie, że się uduszę, bo tak mi było słabo. Całą niemalże drogę do Siedlec przepłakałam. I jakby tego było mało, od połowy drogo auto nam zaczęło się dusić i praktycznie po wjechaniu w Siedlce zgasł na amen. Do ośrodka egzaminac. było jeszcze kawałek, a ja miałam 20 minut do rozpoczęcia egzaminu. Taksówka przyjechała po 10, z 5 minut jechaliśmy na miejsce i praktycznie z biegu, bo ledwo po wejściu zostałam wywołana na egzamin
Na dodatek trafiłam na faceta, który b. niemiło potraktował jedną dziewczynę na poprz. egz. i ja to słyszałam i kolejny cios z tegoż tytułu, znów chciało mi się ryczeć
Mój poziom stresu przekroczył dopuszczalną normę. Przy kończeniu łuku zaczęła mi drętwieć noga na sprzęgle i latać jak szalona, za nic nie mogłam tego opanować i samochód zgasł pół metra od celu!
I nie dał mi dziad powtórzyć! A noga normalnie mnie bolała, pierwszy raz mi się coś takiego przytrafiło
Nawet nie wiem, co on do mnie mówił... Mąż wezwał taxi i kazał się przywieźć z powrotem do miejsca, gdzie stanęło nam auto. Potem sholował nas mechanik do siebie na warsztat, żeby zajrzeć do niego. (taksówkarz wcześniejszy meniowi go wskazał). I tak do godz 15 nic nie wymyślili i auto zostało, a my zmarznięci jak psy i głodni ruszyliśmy na pociąg. Mieliśmy tylko bluzki z kr. rękawami, bo rano było słoneczko, a poza tym w samoch. ciepło. Dobrze, że chociaż małej na siłę wziełam bluzę, bo by nam zamarzła (też była bidula z nami). Do pociągu mieliśmy godzinę, więc w stacyjnym barze zjedliśmy ciepłą zupkę i pyzy z mięsem (domowej roboty, nie z mrożonki). W domu byliśmy na 17... To nie był dobry dzień 
Clodi słyszałam, że ten kto sam pisze prace to się na bank obroni, więc na pewno będzie dobrze
Ale to prawda, że w ciąży przeżywa się wszystko ze zdwojoną siłą. Ja jestem strasznie wrażliwa na wszystko w tej chwili. Choćby wiadomości o trąbach i tragediach ludzi wywołują u mnie łzy, że o dzieciach i wszystkim co ich dotyczy już nie wspomnę :-( Poza tym drażni mnie chyba wszystko, ciągle chce mi się płakać, a od stresu robi mi się słabo :-( Nie napisałam wam jeszcze, bo wciąż "dochodzę" do siebie... Dziś miałam drugi egzamin na prawko. Niestety, nie ostatni :-( Już od soboty praktycznie źle spałam, bolał mnie brzuch i w ogóle. Dziś od rana brzuch bolał momentami dość uciążliwie i miałam wrażenie, że się uduszę, bo tak mi było słabo. Całą niemalże drogę do Siedlec przepłakałam. I jakby tego było mało, od połowy drogo auto nam zaczęło się dusić i praktycznie po wjechaniu w Siedlce zgasł na amen. Do ośrodka egzaminac. było jeszcze kawałek, a ja miałam 20 minut do rozpoczęcia egzaminu. Taksówka przyjechała po 10, z 5 minut jechaliśmy na miejsce i praktycznie z biegu, bo ledwo po wejściu zostałam wywołana na egzamin
Na dodatek trafiłam na faceta, który b. niemiło potraktował jedną dziewczynę na poprz. egz. i ja to słyszałam i kolejny cios z tegoż tytułu, znów chciało mi się ryczeć
Mój poziom stresu przekroczył dopuszczalną normę. Przy kończeniu łuku zaczęła mi drętwieć noga na sprzęgle i latać jak szalona, za nic nie mogłam tego opanować i samochód zgasł pół metra od celu!
I nie dał mi dziad powtórzyć! A noga normalnie mnie bolała, pierwszy raz mi się coś takiego przytrafiło
Nawet nie wiem, co on do mnie mówił... Mąż wezwał taxi i kazał się przywieźć z powrotem do miejsca, gdzie stanęło nam auto. Potem sholował nas mechanik do siebie na warsztat, żeby zajrzeć do niego. (taksówkarz wcześniejszy meniowi go wskazał). I tak do godz 15 nic nie wymyślili i auto zostało, a my zmarznięci jak psy i głodni ruszyliśmy na pociąg. Mieliśmy tylko bluzki z kr. rękawami, bo rano było słoneczko, a poza tym w samoch. ciepło. Dobrze, że chociaż małej na siłę wziełam bluzę, bo by nam zamarzła (też była bidula z nami). Do pociągu mieliśmy godzinę, więc w stacyjnym barze zjedliśmy ciepłą zupkę i pyzy z mięsem (domowej roboty, nie z mrożonki). W domu byliśmy na 17... To nie był dobry dzień 
Nie opłaciłam nast. egz. bo wiedziałam, że musimy teraz mieć kasę na naprawę auta i nie wiem teraz, kiedy się zdecyduję. Dzieciątko znowu narażać na taki stres, dopiero po południu jak zjadłam te pyzy, to poczułam ruchy, a tak się w ogóle nie ruszał i już się martwiłam,że mu zaszkodziłam :-( Masakra normalnie 

także współczuje Fiolka-co za b...c dożarty najgorsi są tacy my wcześniej mieszkaliśmy w domu a za ściana mieliśmy rzeklętych sąsiadów albo sie tak kłócili ze słychać bylo wszystko u nas albo ten dziad stary który pil codziennie potrafil mi o 6 rano muzyke na full włączyć a ja mialam w domu dziecko po operacjii kręgosłupa i ochote iść mu wbić siekiere w plecy
pewnego dnia powiedzialam sobie dość i szukałam codziennie mieszkania po prostu chodziłam po ludziach i pytałam bo mieszkamy na wsi i często domy stoją puste bo niektórzy nie dają ogłoszeń i tak trafiliśmy na świetny dom cały dla siebie bez idioty za ścianą Betiks-nie denerwuj sie najważniejsze ze próbowalaś Noukie-poczekaj jak twój lokator lokatorka sie rozkręci:-) uciekam bo chyba już śpicie powodzenia jutro na wizytach
może się rozkręci