betiks
full time mummy :)
Hej,hej
reszcie wstałam,choć było ciężko
Wczoraj miałam spotkanie po latach z moją psiapsiółą,która od kliku lat mieszka w UK i przyjechała na parę dni do Polski. Super było się zobaczyć, choć na chwilę, chociaż i tak czuję ogromny niedosyt, bo spotkaliśmy się w piccerii w większym gronie, więc o rozmowie w 4 oczy nie było mowy:-( Wróciliśmy ok. 22 i ja padłam, już w aucie zasypiałam. Nie wiem co tu dziś z sobą zrobić,taka rozbita jestem,menio w robocie, krzyż znowu boli... Może się zmuszę, żeby znów trochę poprasować,doszła mi jeszcze pościelówka z wczorajszego prania
wisienka współczuję i rozumiem, co czujesz. Ja mam młodszą siostrę i to ona była zawsze oczkiem w głowie, ja byłam "przynieś, wynieś, pozamiataj". Mieszkam 200 km od domu, więc jak przyjeżdżam,to zawsze przywożę ze sobą jedzenie i zostawiam przynajmniej ze 100zl na odchodne. Może z raz usłyszałam dziękuję. Jej się wydaje, że nam z nieba wszystko spada, a tak naprawdę zawsze te wyjazdy do niej wcześniej "kalkulujemy". Nawet jak ona się hajtała, to wzięła kredyt,żeby jej sukienkę kupić i wesele zrobić. A do mnie przyjechała z pustymi rękami i jeszcze z wyrzutem, że mogłam się tak nie śpieszyć z tym ślubem, bo nie ma mi za co prezentu kupić:-( Ale jak potrzebuje pomocy, czy się wyżalić, to teraz do mnie się zwraca, bo na siostrę moją nie może liczyć
Kiedyś milczałam,ale pewnego dnia to się ze mnie wylało do niej i myślę, że wiele wtedy zrozumiała. Oczyściło to atmosferę, ale żal pozostał. Co zrobić, takie życie 
reszcie wstałam,choć było ciężko
Wczoraj miałam spotkanie po latach z moją psiapsiółą,która od kliku lat mieszka w UK i przyjechała na parę dni do Polski. Super było się zobaczyć, choć na chwilę, chociaż i tak czuję ogromny niedosyt, bo spotkaliśmy się w piccerii w większym gronie, więc o rozmowie w 4 oczy nie było mowy:-( Wróciliśmy ok. 22 i ja padłam, już w aucie zasypiałam. Nie wiem co tu dziś z sobą zrobić,taka rozbita jestem,menio w robocie, krzyż znowu boli... Może się zmuszę, żeby znów trochę poprasować,doszła mi jeszcze pościelówka z wczorajszego prania
wisienka współczuję i rozumiem, co czujesz. Ja mam młodszą siostrę i to ona była zawsze oczkiem w głowie, ja byłam "przynieś, wynieś, pozamiataj". Mieszkam 200 km od domu, więc jak przyjeżdżam,to zawsze przywożę ze sobą jedzenie i zostawiam przynajmniej ze 100zl na odchodne. Może z raz usłyszałam dziękuję. Jej się wydaje, że nam z nieba wszystko spada, a tak naprawdę zawsze te wyjazdy do niej wcześniej "kalkulujemy". Nawet jak ona się hajtała, to wzięła kredyt,żeby jej sukienkę kupić i wesele zrobić. A do mnie przyjechała z pustymi rękami i jeszcze z wyrzutem, że mogłam się tak nie śpieszyć z tym ślubem, bo nie ma mi za co prezentu kupić:-( Ale jak potrzebuje pomocy, czy się wyżalić, to teraz do mnie się zwraca, bo na siostrę moją nie może liczyć
Kiedyś milczałam,ale pewnego dnia to się ze mnie wylało do niej i myślę, że wiele wtedy zrozumiała. Oczyściło to atmosferę, ale żal pozostał. Co zrobić, takie życie 
(no chyba że mój brachol zmieni zdanie w tej kwestii albo moja Maria zostanie Adasiem
ja jadłam czasami dopóki mi koleżanka nie zwróciła na to uwagi i faktycznie pomyślałam
tak mi się nie chce tego powtarzać... i tak wiem że jak wrócę pójdę do tej poradni i będę sprawdzać cukier, już się tyle naczytałam o powikłaniach, że wolę to kontrolować nawet jeśli wynik będzie trochę lepszy. O ile w ogóle 