dziewczyny dziś Samuś był z mamą mojego m, zawsze dzwoniła jak tam im mija dzień (na moją PROŚBĘ), dziś była cisza. zadzwoniłam po pracy, mówiła że ok. ja jeszcze zakjupy zrobiłam i dopiera wróciłam do domu. a tam ona wita mnie ze łzami w oczach, mówi że mieli wypadek!!!! Samuś spasdł jej z tapczanu coś o 9.00, była jak wróciłam 13.00!!!! mówiła że obserwowała Samusia, że nie chciała mnie w pracy denerwować... pytałam czy rozebrała Sama, żeby sprawdzić czy oprócz śladu czerwonego na główce nie ma jeszcze czegoś, okazało się że nie. zaraz rozebrałam go, i obejrzałam, wymacałam chyba każdą kostkę... nic nie było, nic go nie bolało...
Dziewczyny, obserwuje go , zachowuje się normalnie... myślicie że może mu nic nie być? Jutro mam umówioną wizytę u lekarza, to go poproszę by przyjrzał się pod tym kątem małemu... ale dziś mam pytanie do was, czy taki upadek może mieć jakieś skutki dla niego, mówi się o mikrowstrząsach a co dopiero taki upadek... martwię się...