reklama

Mamy 2011

hej dziewczyny i dzieciaczki:)

tak po krótce - jesteśmy w domku i dochodzimy do siebie, - malutka o dziwo i póki co i tfu tfu razy tysiąc by nie zapeszyć grzeczniutka, je, śpi i muszę ją nawet wybudzać w nocy, bo by spała - ale muszę, by jadłą i choć dobiła do tych 3kg.

Z porodem to na grupie opiszę co i jak - w każdym bądź razie tylko jedna myśl pozwoliła mi jakoś to przejść, to to, że ja wiedziałam, że rodzę i że wszystko zrobię by malutkiej się nic nie stało...a najbardziej bolały mnie słowa i czyny co niektórych lekarzy i położnych - m.in. "no no paliło sie papieroski co????" na kwestię małej wagi na USG... przy drugim podejśćiu na porodówkę - " no bo tej Pani to się ZACHCIAŁO rodzić tak samo jak pierwsze, a przecież może pocierpieć i jeszcze poczekać".....więc....ech dużo, dużo opowiadać:)Z tego wszystkiego jak się tylko urodziła szybciutko ją zabrali na intensywny noworodkowy - że nawet źle podali mi jej wagę i wzrost:) ale wszytko w jak najlepszym porządku:):):):)

Bartuś - Bartuś przyjął siostrzyczkę wydaje mi się bardzo pozytywnie:):):) w pierwszy dzień chciał ją już nakarmić makaronem:) no ale wie, że malutka pije mleczko z cycusia, że trzeba przewinąć, chce mi bardzo pomagać - więc nie opędzam go - na ile może niech pomaga:) Jak chciał ją wziąć na ręce zawołał mnie, więc naprawdę widzę, że miał styczność z maluszkami w klubiku - i jak śpi to sam siebie uspokaja hehe, że ciiiiiiii teraz dzidziuś śpi:) pocieszny jest i jakiś taki mega dorosły mi się wydał po powrocie, - a stęskniony za mną niesamowicie....w końcu prawie tydzień mnie nie było...A co do podobieństwa to w sumie tylko usta mają podobne:):) Alusia jest czarna jak smoła - ma włoski ciemniusieńkie, a Bartuń to blondynek:)

sorki, że tak bez ładu i składu:) ale na ile mi dzieciaczki pozwoliły to piszę:)
bardzo Wam wszystkim dziękuję za wsparcie i za przekazywanie info - szczególnie Vii i Katorybie:) no i sorki, za niektóre pesymistyczne wizje....bo miałam moment, że wychodzę ze szpitala i jadę - albo Sulechów, albo Żary....ale...powstrzymała mnie ta moja mała kruszynka:)
 
reklama
Moje gratulacje !!!
Każda opowieść o narodzinach jest niesamowita, wzrusza.
A zachowanie Bartusia wzorowe, żeby każde dziecko tak witało swoje rodzeństwo, byłoby pięknie :)

pięknej rodzinnej niedzieli wszystkim życzę :)
 
hej dziewczyny i dzieciaczki:)

tak po krótce - jesteśmy w domku i dochodzimy do siebie, - malutka o dziwo i póki co i tfu tfu razy tysiąc by nie zapeszyć grzeczniutka, je, śpi i muszę ją nawet wybudzać w nocy, bo by spała - ale muszę, by jadłą i choć dobiła do tych 3kg.

Z porodem to na grupie opiszę co i jak - w każdym bądź razie tylko jedna myśl pozwoliła mi jakoś to przejść, to to, że ja wiedziałam, że rodzę i że wszystko zrobię by malutkiej się nic nie stało...a najbardziej bolały mnie słowa i czyny co niektórych lekarzy i położnych - m.in. "no no paliło sie papieroski co????" na kwestię małej wagi na USG... przy drugim podejśćiu na porodówkę - " no bo tej Pani to się ZACHCIAŁO rodzić tak samo jak pierwsze, a przecież może pocierpieć i jeszcze poczekać".....więc....ech dużo, dużo opowiadać:)Z tego wszystkiego jak się tylko urodziła szybciutko ją zabrali na intensywny noworodkowy - że nawet źle podali mi jej wagę i wzrost:) ale wszytko w jak najlepszym porządku:):):):)

Bartuś - Bartuś przyjął siostrzyczkę wydaje mi się bardzo pozytywnie:):):) w pierwszy dzień chciał ją już nakarmić makaronem:) no ale wie, że malutka pije mleczko z cycusia, że trzeba przewinąć, chce mi bardzo pomagać - więc nie opędzam go - na ile może niech pomaga:) Jak chciał ją wziąć na ręce zawołał mnie, więc naprawdę widzę, że miał styczność z maluszkami w klubiku - i jak śpi to sam siebie uspokaja hehe, że ciiiiiiii teraz dzidziuś śpi:) pocieszny jest i jakiś taki mega dorosły mi się wydał po powrocie, - a stęskniony za mną niesamowicie....w końcu prawie tydzień mnie nie było...A co do podobieństwa to w sumie tylko usta mają podobne:):) Alusia jest czarna jak smoła - ma włoski ciemniusieńkie, a Bartuń to blondynek:)

sorki, że tak bez ładu i składu:) ale na ile mi dzieciaczki pozwoliły to piszę:)
bardzo Wam wszystkim dziękuję za wsparcie i za przekazywanie info - szczególnie Vii i Katorybie:) no i sorki, za niektóre pesymistyczne wizje....bo miałam moment, że wychodzę ze szpitala i jadę - albo Sulechów, albo Żary....ale...powstrzymała mnie ta moja mała kruszynka:)

Martini - witaj:-D Bo u nas to jak która w szpitalu wyląduje - to reszta kciuki trzyma:-)

Weekendowe pustki...akcja sprzątanie własnego świata prawie zakończona:) jeszcze tylko kuchnia.

Katoryba zakupiłam pojemnik na tort, także bardzo dziękuję za wypożyczenie:) Ale poduchę do chrztu chętnie wezmę:)

Miłej niedzieli życzę:) Ma być ładna pogoda, to tutaj chyba już w ogóle nikogo nie będzie:) I dobrze! Trzeba się też przewietrzyć:)

Emri - melduje że przewietrzona jestem:-D
 
Witajcie weekendowo:)

marttini - to się biedna wycierpiałaś w tym szpitalu, ale czego się nie robi dla swego dziecka. Najważniejsze, że już masz to za sobą i teraz możecie cieszyć się sobą.

katoryba - Bolo ma silny charakter - nie ma co. Widać nie chce tak szybko rezygnować z częstych nocnych kontaktów z cycem:).

emri - to koło pierwszy raz Ci odpadło? Ja też chcę taki wózek kupić i teraz nie wiem.

beti - też słyszałam, że zielona kupa to w pewnym momencie norma.

anias - z tym ubraniem dla Bartka to jeszcze nie masz tak źle, gorzej będzie z Nadusią, bo słyszałam w wiadomościach, że rodzice dziewczynek muszą teraz wydać około 1000 zł na sukienkę i dodatki, żeby nie odstawać od reszty. A kiedy będzie ta komunia?

Ja mogę już oglądać świat przez czyste okna. P. spisał się na medal. Komoda na ubranka stoi już złożona i czeka na wypakowanie. Dziś w kościele Johnny rzucał się jak szalony, aż mną rzucało i patrzeli się na mnie dziwnie (może myśleli, że mam atak epilepsji:). W każdym bądź razie udało mi się poświęcić zeszłoroczną palmę:)

Miłego tego, co akurat robicie:)
 
akurat... jem loda z pudełka :) mieliśmy iść do San-Remo ale nam się nie chce...
to nocne dawanie butli nie za wiele dało: wciągnął seteczkę, poprawił całym cycem i spał tylko 2,5h :/ na niego chyba nie ma rady, musi z tego sam wyrosnąć. A mnie strasznie plecy bolą, wczoraj zauważyłam, że mam mega krzywy kręgosłup :/ zawsze miałam ale chyba nie aż tak! po nocce wstaję jak połamana, stać nie mogę, coraz gorzej... o chuście chyba muszę zapomnieć. Jutro zapisuję się do lekarza, coś muszę zacząć z tym robić, bo niedługo będzie za późno... jutro też idę do dentysty bo widzę dziurkę, ciekawe czy to tylko ta jedna. A Wam dziewczyny poleciały ząbki po ciąży? Słyszałam, że włosy i ząbki to standard.

emri - kiedy chcesz tą poduchę? no i którą w końcu?

marttini - fajnie, że Bartuś jest taki pomocny i nie zazdrosny (tfu tfu oby tak pozostało) i malutka grzeczniutka (tfu tfu).

Niedługo zacznie się tłoczno robić na forum, bo póki co standardowe pustki :)
 
Witam:) My spędziliśmy mega fajną niedzielę:) Bylismy od rana w Bronkowie u znajomych, mają tam domek nad samym jeziorkiem:) Fajnie tak sobie posiedzieć:)))

Zawalka wózek to ideał:))) W miarę lekki, ma świetne zawieszenie, ogromną gondolę i mało kosztuje:) Koło odpadło w skutek złego montażu, a nie wady wózka, także spokojnie:))) Jak pakujemy do bagażnika, to musimy ściągać koła, a tym razem J nie wcisnął do końca.

Katoryba co Ci w rękę wpadnie:) Jutro moze się zobaczymy? Mówiłam, że Bolo taki typ, z resztą Filo taki sam. Jemu to nawet 150 z kleikiem nie pomaga...

Marttini matka polka zniesie wszystko...niektóre komentarze personelu szpitalnego wołają o pomstę do nieba...Wyobraziłam sobie Bartcha jak opiekuje się małą, fajny obrazek mi wyszedł:))))
 
dzień dobry a raczej dobry wieczór:)

katoryba -mi włosy wychodzą,garść przy myciu to standard, mąż się śmieje,że niedługo w perukę trzeba będzie zainwestować. Zkręgosłupem nie ma żartów i jak najszybciej zmykaj do lekarza!!!

marttini-fajny obrazek-Bartuś karmiący małą makaronem , super,że tak pozytywnie zareagował:) co do komentarzy personelu medycznego -porostu brak słów. Ja też się nasłuchałam leżąc w szpitalu. TRAGEDIA!!!

wczoraj zjeździlismy wszystkie markety i nic nie znaleźliśmy, więc dziś po obiadku wyprawę do Focusa zaliczyliśmy i kupiliśmy. Spodnie, koszula i muszka pod szyję. Wszystko już poprzebierane ale się udało znaleźć odpowiedni rozmiar. Na Bartosza ciężko upolować ubranka bo jest wysoki i szczupły. Zostały buty do kupienia ale to po świętach.

Zaliczyłyśmy dziś spacerek po parku i lasku, przypomniały mi się czasy jak z miśkiem tamte szlaki przemierzaliśmy w poszukiwaniu skarbów. Cieszył go każdy listek, każda szyszka, kamień....no i wspinanie na tatrzańską...jak ten czas szybko leci:-(
 
hejka,

ja tylko na chwilke po padam z nog:(
wczorajszy wyjazd do poznania udany, dzis bylam sama i tatus mlodym sie zajmowal.

katoryba faktycznie idz do lekarza bo jak gadalysmy o karmieniu i mowilas, ze nie mozesz na lezaco bo robi ci sie dziura miaedzy materacem a plecami i ja probowalam w domu tak sie polozyc zeby miec taki odstep i nie dalo rady i zastanawialm sie jak to u ciebie mozliwe.

a moj Dawidek ze spaniem nie jest lepszy, standard to 3 pobudki w nocy i czasem problem z zasnieciem po nakarmieniu wiec jestem jak zombie, do tego dochodzi problem spania w lozku z rodzicami a ja jestem zbyt zmeczona zeby walczyc z nim w nocy o spanie w lozeczku:/
 
Hej
Ja tylko na chwilę znów jakieś dziwne kawały znaduje:-D
Pacjent do lekarza:
- Panie doktorze, czy wyleczy mnie pan z bezsenności??
- Tak. Ale najpierw musimy ustalić przyczynę.
- Lepiej nie. Żona jest przywiązana do naszych dzieci...
 
reklama
Hej
Zamykam dzień i otwieram :-)

Witam się z rana - dziś w stanie niewyspania... o 4 przewijałam małą na śpiocha... obie nie mogłyśmy zasnąć...

Emri - kiedy u Was będą chrzciny - nie były już w tą sobotę?

Pozdrawiam
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry