hej laski.........
katorybka - dzięki za podpowiedź o tej wodzie koperkowej!!!!!!!!!!!dopiero to pomogło;/ dopóki M nie wrocił z pracy taki hardcore przeżyłam, że bania mała...moje dziecko nie płakało, ale darło się!!!aż siedziałam w wc i się ogarniałam bo już nei mogłam...jeszcze Bartuś się rozpłakał, że Ala płacze, że idziemy do lekarza i normalnie - cyrk na kółkach!po tej wodzie walneła kupkę aż miło...ale nic, ani czopek, ani termometr, herbatka - no nic! mówię Wam, aż byłam przerażona:/zrobiła ja ok.23 - zjadła już na spokojnie (bo przecież wcześniej tylko po łyczku) z dwóch cycochów i śpi do teraz!!!!!!!!!!!!!!jejku jak jej było mi szkoda - zaraz i tak będę ja budzić, bo cycki mnie bolą....
Madzioszka - tak więc jest z nią już ok myśle - odstawiam ten lek.
Emri - a to jest Hemofer Prolongatum - zobaczę, jak będzie poprawa jak odstawię, to może spróbuję tych Twoich - ale o dziwo, jakoś ja nie aż tak bardzo mam "z tymi" kupnymi sprawami kłopoty - ale jednak na dziecko chyba podziałało. Fajnie, że udało się coś wybrać - niech Filowi służy
- ale by było śmieszniej to Baruch wstał o 3ciej w nocy jak nigdy, przyszedl do nas i mówi, że mu zimno....ja patrzę a On tak rozpalony, że szok!!!!miał gorączkę;/;/;/ ale nic,ani kaszlu, ani smarków nic!!!! tylko bardzo czerwony jest i ciepły cały czas - dałam Ibum i pospał do smej, nie chce jeść - nie wiem co mu - poważnie, idzie zwariować - jak nie jedno to drugie!!!no ale u niego podejrzewam przegrzanie na słońcu - jednak wczoraj fest dawało;/
e:
Karolqa - witaj!!!!!!! - pisz, pisz smiało



to ze mną miałaś być na porodówce hihihiihihihi spokojnie, ja już dziewczynom pisałam, że to widać po dziecku, czy chce coś nowego i więcej jeść....Bartuch też tylko na cycu - ale jak urodził się 31go lipca tak już na Boże Narodzenie jakoś wyrywał się do tego co na talerzu - dawałam polizać, bo jeść jeszcze się bałam...ale na języczek czemu nie

moja mama chciała go nakarmić wtedy pamiętam bułeczką z masłem - zlizał masło - nic mu nie było!ale juz w styczniu, w drugiej połowie już podawałam posiłki i jest git do tej pory - tzn jak dziecko raz większy raz mniejszy apetyt, czasem faza tylko na zupę, czasem tylko na mięsko....ale je i surówki, kapuste kiszoną, ogórki różnej maści, paprykę - z warzyw lubi chrupać marchewe jak gotuje to mu odkąd pamiętam do łapki...jak miał rok to na wakacjach u babci jeszce raczkował i zjadał co popadnie - a robił to też w ogrodzie

więc chodził czarny i żaden owoc na ziemi nie był mu obojętny....
no ale zanim do tego doszło - tu wiadomość dla Emri - długo trwało zaakceptowanie grudek, marchewki w kostkę itd....ale to chyba było względu na jego nieszczese ząbkowanie tak myślę - bp miał cięzkie i wciąż spuchnięte dziąsła;/ miksowałam mikserem gdzieś do 7go miesiąca, potem rozdrabnianie widelcem troszke i tak po mału, po mału - potem się zajadał

słoiczkowe pamiętajcie mają całkiem inny smak!!!ja gotowałam - ale może wbrew temu co "trzeba" doprawiałam i toszkę solą, troszkę czosnkiem, majerankiem.....i gotowałam i gotuję dla nas wszystkich, tzn nie odzielam to dla dziecka, to dla nas....bo bym chyba zwiariowała

takie ze smakiem to naprawde dzieci chętnie zjedzą

a wiem i to przykłady w rodzinie, że zbytnie ociąganie się z wprowadzeniem pokarmów i nie dawanie czegoś tam bo niee czas, a dziecko che i az sie trzesie by sprobować, to pierwszy krok do tego by dziecko póżniej grymasiło....mam kuzynke 12lat panna, a tylko naleśniki z nutella, rosołek - ale bez marchewki na talerzu!!chleb z sama nutella....zero owoców, zero surówke - bo nie to niee;/;/;/;/ nawet sprobowac nie chce;/;/;/
sorry za błedy jak co dziecie przy cycu je

a bartun znów się położył...jeeejku co mu jest????