Bry...
Za deszcz już podziękujemy!!! Zamknęliśmy okno w pokoju, mimo rozszczelnienia duchota się zrobiła, więc otworzyliśmy w nocy, ale nad ranem wiało i trzaskały żaluzje, więc znów byłyśmy "w puszce"...
U nas nocki od kilku dni zmieniły się na gorsze, bo Lena kręci piruety w łóżku i marudzi, gdy już jej się znudzi leżenie w poprzek łóżka z nogami między szczebelkami, a i o mleko wołała ostatnio dwa razy przed godz. 2! Wczoraj zasnęła przed 20, a po 23 zaczęła marudery i jęki płaczu :/ jakoś ją ululałam i do 3 wytrzymała, znów ukłądanie do snu i butla na szczęście po 4... A po 6 trzeba było kolejny raz ją na boku ułożyć i przykryć, by zasnęła... Ja nerwowa się w nocy robię i przez te pobudki dziś już mega niewyspanie czuję...
Wczoraj spaceru nie było, M. zlądował w domu po 18tej

zjadł obiad, wykąpał L., godzinkę posiedzieliśmy i tyle z dnia było...
Dziś też nici z wyjścia..
Uśmiechu na przekór pogodzie życzymy :-)