My mieszkamy na wioseczce pod Legnicą obecnie ale mała nie jest wiejskim psem podwórkowym

Mieszka sobie z nami w domku, a o to że zaakceptuje Wojtusia jestem raczej spokojna, bo dzieciaczki też u nas bywają i jak czasem zdarzają jej się bardziej nerwowe dni to do dzieci ma duzo cierpliwości

Może być jedynie zazdrosna że niedługo ktoś inny będzie w centrum uwagi.
A co do dzieciaczków to ostatnio myślałam że pękne ze śmiechu, mamy w rodzince dwuletnią Zuzię i przyszło mi z nią ostatnio zostać. Cały czas chodziła za mną, kładła mi rączki na brzuchu i słodkim głosikiem pytała: Jest tam Otuś?? A topie?? (w sensie jest tam Wojtuś?? A kopie??) I tak chyba ze sto razy jej powtarzałam, że jest i kopie

)
Poźniej jak pojechałam bawiła się ze swoim tatem i złapał JĄ za brzuszek to go ochrzaniła: Uwazaj tam jest Otuś!!!
Zuzia się strasznie wstydziła mojego Rafała, a ostatnio na jego widok dostała takiej głupawki, tak się zaczeła popisywać że jak w końcu skończyły jej się pomysły typu co sobie założyć na głowę itd. Podeszła do Rafała i mówi: Wies co? (odwróciła się tyłkiem) a ja mam tu dupę! ( i w śmiech). Niby nie powinno się reagować jak dziecko takich słów używa ale nikt nie zdążył o tym pomyśleć i wszyscy zabrechtali za Zuzią

Dzieciaczki są takie słodkie, Zuzka to akurat straszny brojus i ledwie coś tam mówi a już tak pyskuje

Ale nawet te pyskówki są w jej wykonaniu słodkie.
Ojjj jak czytam te wasze wpisy to tak wam zazdroszczę

Tym bardziej że też dużo ostatnio przebywam z dzieciaczkami, to Zuzia to Szymuś i czasem mam ochotę je porwać

A teściowa to nam w ogóle wykrakała maleństwo, jak się Szymuś urodził i przyjechaliśmy go zobaczyć, to poleciał tekścik, że trzeba już ciuszki dla nas odkładać

A my: Gdzie tam, przecież mamy studia, nie ma pracy... jeszcze czas... Pół roku później byłam w ciąży.
