Cześć, jestem i ja...
weekend, można powiedzieć, przeleniuchowałam...



pogoda była do d***, głowa mnie dziś całe popołudnie bolała, więc amol na skronie i do łóżka, starsze dziecię poszło do cioci, młodsze jakoś jakoś cicho było...

prasowanie nadal czeka...

wczoraj wiadomo... zakupy... byliśmy jeszcze zdjęcia do paszportów wyrobić, potem obiad, i też dzień zleciał
zaraz kolacja, kąpiel, i ja spać... a spałam całe popołudnie, więc nie wiem jak to będzie
Kazimira, tu to się ostatnio mało kto udziela, na ten wątek jeszcze czas nie nadszedł, ale w 2013r. to się zapełni po brzegi...

;-)
Kinga, cieszę się, że znaleźliście przyczynę niepowodzeń, i po wyleczeniu (oby jak najszybszym) uda się szybko zaciążyć

.
Konwalinka, gratuluję pierwszych kroczków

:-).