Już wcześniej rozmawialismy o tym, że on sie już boi raczej ze mną kochać, że cos się stanie - nawet nie z maluchem, tylko ze mną, bo ja mam "ciągle coś" - a to infekcja, a to jakieś bóle itd. Powiedział, że lepiej już poczekać i nie kusić losu. Pewnie nie mógł by się w pełni cieszyć z seksu, tylko by myślał, czy jest ok, czy jest wygodnie, czy nie boli, czy nie za głęboko.
Też go zapytałam czy brzuch mu przeszkadza - w sensie czy przez brzuch nie chce się ze mną kochać - to powiedzial, że nie, brzuch mu nie przeszkadza, tylko to co powyżej napisałam.
Nie przejmuj się quchasia - mówię Ci, że na pewno Twojego męża nie obrzydza Twój brzuszek :-)
Ja też mam obawy czy jak się napatrzy mój mąż w trakcie porodu czy nie będzie miał potem jakiś problemów z seksem... on zresztą też, więc powiedziałam mu, że po pierwsze ja go potrzebuję w pierwszej fazie porodu, potem może zniknąć (i chyba bym nawet chciała by na czas parcia wybył z pokoju), a po drugie umówiliśmy się, że w każdej chwili będzie mógł wyjść jakby co. Zobaczymy jak będzie... nic nie zakładam, bo podczas porodu tez inaczej się o wszystkim myśli i czas inaczej biegnie i w ogóle jest inaczej. Wyjdzie w praniu - nie ma co się na zapas martwić