kaskaleczna super tygrysek
dziś byłam u pediatry, Łukaszkowi spadła waga jeszcze od wyjścia ze szpitala. Mam niedożywione dziecko... Od dzis tuczenie - cyc + butla przy każdym karmieniu co 3 godz. Jestem załamana - każdy mówi co innego (położne w szpitalu, lekarz, pielęgniarka srodowiskowa), przy każdej ich nowej recepcie na mojego niejadka zmieniałam sposób karmienia zgodnie z ich zaleceniami, a mój synek i tak nie dojadał. Przez żółtaczkę najprawdopodobniej nie dopominał się, a ja myślałam, ze najedzony.
Pokarmu mam dużo, mam przystawiać go do piersi, ale pilnować, aby dobrze łapał, bo źle ciągnie (dziś byłam też u pani od laktacji). Ciągnie jak butelkę i pokarm leci w minimalnym stopniu. Do tego zaciska buźkę i nie ma odruchu ssania z własnej chęci. Te kolejne dni mam poświęcić na wyrobienie w nim pragnienia jedzenia - pierś dobrze przystawiana, nie pozwolić mu lenić się podczas karmienia ani zasypiać - nie wiem czy się uda, ale mam ściągać pokarm i dodatkowo nim go karmić + Bebilonem.
Trzymajcie kciuki - kryzys u mnie nadszedł

nie sadziłam, że moje dziecko jest głodne, co za matka...
Reszta u synka w normie, chociaż tym się cieszę.