Melonowa - urocze

U mnie oboje ( w sensie mąż i córeczka) gadają do brzucha, córeczka potrafi nawet odjąć od ust mikroskopijny kawałek czekoladowego jajka niespodzianki, dać mi do zjedzenia i powiedzieć: "to dla dzidziusia" :-)
Mamo Kangura - ja się obracam w trochę bardziej dzietnym środowisku. No, trochę... Rekordzistka ma piętnaścioro dzieci (najstarsze już samodzielne), radosna, zadbana, wysportowana - biega w maratonach. W zeszłym roku np. będąc w drugim miesiącu ciąży biegła półmaraton łodzki... Kobieta nie do zdarcia. Ale są też inne, z mniejszą ilością dzieci - tak no, czwórka, piątka, szóstka

Co chcę napisać - że nigdzie nie znalazłam tyle radości, co w tych rodzinach. Wiem, że ciężko napisać "nie przejmuj się" zwłaszcza gdy to dotyczy bliskiej rodziny, ale nie dajcie sobie zabrać tej radości z maleństwa. Może jak zobaczą brzdąca potem, to zmiękną? Who knows? ;-) Bo potem żałuje się bardzo często tego, że się dzieci nie miało, albo miało ich za mało.
Gosiaczek - współczuję bardzo i tulę mocno.
Gdynianko - och, te Twoje koszmary

Ale opowieścią o macierzyństwie i ja się wzruszyłam
Nonek90 - to spóźnione życzenia w takim razie. Niech Wam się dobrze dzieje
Niki - tulę mocno! I życzę wiele radości z tego drugiego malca.
Bunny - odpoczywaj zatem
Kamilka - ach, ci mężczyźni... wcale nie jesteś straszna, wcale, a wcale. Ale rozumiem, że spotkanie udane - i to najważniejsze
Idę dziś na kontrolę z moimi zatokami, jeszcze do piątku i tak mam brać antybiotyk. Nie plamię już na szczęście, ale sporo leżę i odpoczywam. Co mnie wkurza niemiłosiernie, bo ja z tych ADHD - tu roślinki do posadzenia, tu wianek do zrobienia, tu sprzątnełabym skoro E. nie ma i jest szansa ze ten porządek chwilę dłuzej potrwa, chwasty mam na rabatkach... ech... No ale nic- kazali, to leżę, przynajmniej zaległości książkowe i filmowe nadrabiam.