DoMisia nawet nie wiesz jak mnie uspokoiłaś, wysłałam już L4, ale zadzwonię do kadr dopiero w poniedziałek rano, w dzień w który miałabym stawić się do pracy.
Co do jedzenia i tycia, to ja przytyłam jak na razie 1kg i nawet nie wiem po czym, bo apetyt mam bardzo zmienny, w jeden dzień jem normalnie, a potem przez kilka dni zupełnie nie mogę patrzeć na jedzenie.
Co do tego co wolno, a czego nie wolno to w pierwszej ciąży słuchałam swojego gina, który twierdził, że nie ma wpadać w tym temacie w żadną paranoję, tylko wsłuchac się w potrzeby, które podpowiada ciało. Jadłam praktycznie wszystko na co miałam ochotę, w trakcie karmienia unikałam niektórych rzeczy (np cytrusów, gazowanego itd) i Misiowi do 6 miesiąca nic nie było, potem pojawiły się zmiany skórne. Po wizycie u alergologa okazało się, że ma atopowe zapalenie skóry. Do tej pory nie wiem czy zawiniłam czy też nie.
Chwaliłam się jak to w ciąży z Misiem zupełnie zapomniałam o astmie, myślałam, ze tym razem będzie tak samo. Niestety nie. Zaliczyłam dzisiaj duszność, pogotowie i zastrzyk z hydrokortyzonu. Lekarz pocieszył mnie, że to już 12tc, nie podniosło mi się ciśnienie, szybko zareagowałam więc nie powinno to w żaden sposób wpłynąć na dziecko. Ale ja się martwię. Do ginka dzwoniłam i potwierdził to co powiedział lekarz z pogotowia. Niestety dzisiaj wyjechał na długi weekend i będzie dopiero w poniedziałek, ale jakby coś się działo kazał mi niezwłocznie jechać do szpitala.