Witam Was dziewczyny.
'ja dzisiaj mam znowu nerwowy dzien. Wczoraj wieczorem znowu krwawiłam, mąż chciał jechać do szpitala, ale ja nie chciałam. Biorę przecież tą Lutenię, nic innego by mi nie dali, a kazali by tylko leżeć. Pół nocy z nerwów nie przespałam, aż dostałam jakichś dziwnych drgawek nerwowych. Co chwila wstawałam sprawdzić, czy nie krwawię, ale to było tsak samo jak poprzednim razem, jednorazowe krwawienie. Rano zadzwoniłam do mojego gina, akurat był w szpitalu, kazał przyjechać, chciał mnie znbadać i kazal zabrać torbę w razie gdyby było coś poważnego. Na" szczęście" to znowu przez kosmówkę, ale każde krwawienie trzeba kontrolować. Stwierdził, że nie ma potrzeby brać mnie na oddział.
No ale wyszedł inny problem. Wczoraj nie mógł pomierzyć dzidziusia, bo miał jakoś dziwnie ułożone nóżki. I dzisiaj to samo, no nie mógł ich zobaczyć wcale, tylko było widać same stópki. I jutro mam jechać do Poznania na jakieś dokładniejsze USG. Mówił, ze na pewno wszystko jest w porządku, mam się nie martwić, ale ja i tak się martwię. Kolejna nerwowa noc przede mną. Chyba już bym chciała, żeby był listopad, bo ciąle w tej ciąży coś się dzieje...
Karolek współczuję.