Hej Kobitki, ja powoli się ogarniam do wizyty u swojego gin. Ma wymyślić co dalej z tymi lekami, skurczy nie mialam od soboty, czyli odkąd podniosłam sobie dawkę leku, brzuch czasem robi się twardawy ale nawet nie wiem kiedy, nie czuję żadnego ucisku co najwyżej na pęcherz. Nie wiem czy to po tych lekach ale w łazience jestem średnio co 25-30 minut to strasznie męczące :/
nonek grunt to spokój, będzie dobrze
Bunny wrzuć proszę przepis na tak pyszną potrawę
Upał masakra, strasznie się cieszę że się nigdzie nie ruszam w ciągu dnia bo bym chyba padła. Mam fazę na pomidory, codziennie zjadam kilo pomidorów z pieprzem solą i cebulką
Powoli oswajam się z myślą o córci, mama zachwycona, M. też. Mamuśka wpadła w fazę zakupow dla wnusi i niby fajnie ale nawet mnie nei pyta, po prostu kupuje ciuszki, łapki, skarpetki... M mnie pociesza że jeszcze się nakupujemy tych ubranek i żebym się nie złościła na mamę, ale wiecie...przykro mi, nawet nie daje mi szansy na to żeby coś kupić, wie że muszę leżeć na razie, nie pomyślała, że może za niedługo wstanę i sama będę chciała pocieszyć się zakupami dla maluszka. Pewnie się czepiam i powinnam być wdzięczna ale jakoś tak mnie wczoraj tknęło, bo upatrzyłam miesiąc temu w H&M takie łapki dla malucha z napisem "Born in 2013" i czekałam na określenie płci żeby kupić w odpowiednim kolorze, a ona kupiła wczoraj jakieś w Hello Kitty.
Nie mam dzis humoru, może wizyta u lekarza poprawi mi nastrój

Aluśka z dnia na dzień coraz bardziej się wierci, a właściwie ja coraz bardziej to czuję.
Gdynianka też chciałabym już ten listopad, przytulić Małą i się nie zastnawiać czy mam skurcz czy będę miała, czy wytrzymam bez toalety w drodze do lekarza...