Witajcie dziewczynki, ja od postu Martuli zamilkłam, no jakoś nie mogę dojść po nim do siebie... Cały czas o niej myślę...
W ogóle jakoś dzisiaj nie mam dnia. Pojechałam zrobić badania, no i chciałam zaparkować pod przychodnią. Wiadomo ciasno, więc musiałam wjeżdżać "na dwa", czyli norma. No i zaczynam wykręcać i nagle nie wytrzymałam i wybuchnęłam płaczem. Samochód na środki drogi, a ja płaczę jak bóbr. Poczułam, że nie dam rady... Jakoś rycząc, zaparkowałam i potem musiałam dojść do siebie, żeby jakoś ochłonąć. No masakra... Do tej pory jakaś taka roztrzęsiona jestem;/
Nonek - egzaminem kompletnie się nie przejmuj, szkoda nerwów, a przecież niedługo zdasz bez problemów:-)
rojku - no prędzej sama się do porodu zawiozę, niż mój M zrobi prawko
gdynianka - faktycznie burak z tego faceta, ale niestety takich ludzie nie jest mało
amethys - mam nadzieję, że z dzieciaczkami lepiej?
gnosia - trzymam kciuki za wizytę! :-)
meago - koszmary u mnie to norma, ale zazwyczaj są tak surrealistyczne, np. niedźwiedź w kuchni, który zaczyna mnie gonić;-)
Ja wczoraj miałam dzień robienia dżemów z truskawek, dziś dzień soków :-) Trochę ten upał mnie zniechęca ;/