Hej dziewczyny, nie poczytałam Was jeszcze, ale dziś mam jakiś podły dzień pokłóciłam się z kolegą strasznie na mnie naskoczył czemu to ja jestem kierownikiem a nie on, że wydaje mu ciągle polecenia i to mu przeszkadza no strasznei powiem Wam. Okrutnie się zdenerwowałam i nawet miał czelność brnąć w to dalej mimo ż ejestem w ciązy i powinien się opanować cała normalnie się trzęsę, nie chce tu już pracować nie z nim. Od samego początku komentuje że mam lepsze wyniki niż on bo mam blond włosy. Zła jestem poszłabym się poryczeć ale nie dam mu tej satysfakcji....sorry, ze zawracam Wam głowę ale nie mam komu musze się wygadać bo mi jest poprostu przykro wydawało mi się że nie wydaje mu poleceń ze jesteśmy na stopie koleżeńskiej kilka razy powiedziałam co ma zrobić i to go zabolało ech szkoda słów, po co ja się tak męczę.....tymbardziej że jestem na zwolnieniu tylko chciałam szefowi pójść na rękę...:-
-
-(czy to jest warte tego wsztystkiego:-(



