reklama

Mamy majowe 2009

Moniqsan nie zgadzam się z tobą w sprawie sterylizatorów. Owszem sterylizacja za każdym razem to przesada ale przelewanie butelki wrzątkiem to koniecznosc przynajmniej do 3 miesiaca. Szwagierka swojemu synkowi myła butelki płynem do naczyń i raz dziennie przelewała wrzatkiem. Dziecko po majac dwa tygodnie wyladowało w szpitalu z biegunką rotawirusową. Spedzili tam trzy tygodnie!
Ja przy starszaku wyparzałam butelki(do 10 miesiaca karmiłam piersią) po herbatce i kaszkach ale teraz zaopatrzyłam sie w sterylizator i da razy dziennie butelki, smoczki i laktator wędrują do mikrofalówki.

Co do pieluch u nas najlepiej sprawdza się pampers. Dada owszem mięciutkie i chłonne ale mają kiepskie rzepy, które kilka razy się odpięły i niespodzianka gotowa. Z chusteczek Dada osobiscie nie byłam zadowolona. Mają własciwości myjące(dobrze nawilżone)ale nic prócz tego.Hipp,Pampers czy Bambino po wytarciu pupy zostwiaja lekki filtr (sa z dodatkiem olejków) i np przy nocnym przewijaniu nie ma koniecznosci smarowania kremami .
 
reklama
Moniqsan nie zgadzam się z tobą w sprawie sterylizatorów.

mamamatysia możesz się nie zgadzać i wyjaławiać wszystko z czym maluch ma kontakt, to tylko i wyłącznie Twoja decyzja :tak:
Ja jednak (mając medyczne wykształcenie) zdaję sobie sprawę czym to grozi i jakie ma konsekwencje w przyszłości więc wolę zapobiegać i uodparniać swoje maleństwo od urodzenia.
Dziś co 2 dziecko ma na coś alergię, dzieci chorują na potęgę, łapią wszystkie infekcje, ich odporność jest na poziomie równym zeru. Skąd to się bierze? A no stąd że w dzisiejszych czasach mamy mają bzika na punkcie mycia rączek, wyparzania smoczków, zabawek, łyżeczek, talerzyków. Wszystkiego. I potem dzieci łapią wszystko po drodze, chorują, dostają antybiotyki, które osłabiają ich odporność, i błędne koło.
Na szczęście są kompetentni pediatrzy i z takimi się spotkałam, którzy mają jeszcze chęć uświadamiać rodziców i wybijać im z głowy stosowanie wyjaławiaczy, na których nie zyskuje nikt tylko firma je produkująca.

Szwagierka swojemu synkowi myła butelki płynem do naczyń i raz dziennie przelewała wrzatkiem. Dziecko po majac dwa tygodnie wyladowało w szpitalu z biegunką rotawirusową

No tu akurat wyparzanie raz dziennie nijak się miało do zachorowania.
Ta choroba mamamatysiu wywoływana jest przez wirusy, które zapewne trafiły do domu na rękach rodziców bądź innego z innym chorym dzieckiem (do zakażenia potrzebna jest druga zarażona osoba która staje się źródłem zakażenia dla zdrowego malucha)
Same się na butelce nie rozwinęły. To inny mechanizm działania.
I jedynym sposobem zapobiegania rotawirusom to szczepionka (albo przebyta choroba) która daje odporność. Żeby szwagierka permanentnie 10 razy dziennie wyparzała te butelki dziecko i tak by się zaraziło.
To tak jakby wyparzanie butelek zapobiegało grypie, tężcowi, ospie, gruźlicy czy różyczce :confused:
 
Ostatnia edycja:
Tak Moniqsan zgadzam się z tobą,że niekoniecznie niewyparzanie butelek to miało wpływ na zachorowanie maluszka. Mogły to spowodować np nie umyte ręce czy tak jak napisałaś kontakt z chorym. Chodziło mi o to,że wyparzanie raz czy dwa razy dziennie nie zaszkodzi a może jakimś stopniu uchronić przed chorobą . Ja nie chowam moich chłopców sterylnie(Fifi śpi w łóżeczku z baldachimem-który zdaniem wielu mam jest siedliskiem kurzu i roztoczy, pokoje chłopców odkurzam i wycieram nie częściej niż trzy razy w tygodniu,starszakowi zdarza się nawet zjeść coś zerwanego prosto z krzaka;-) w ogrodzie) jedynie co mam świra to na puncie mycia rąk(po każdym powrocie do domu i przed posiłkami teroryzuję męża i starszaka) . Wiem też co znaczy biegunka rotawirusowa. Starszak przynajmniej raz w roku przynosił z przedszkola(w tym roku ze szkoły) jakieś rota-podobne paskudztwo.Chorujemy wtedy najcześciej wszyscy(co wcale przyjemne nie jest:baffled:)dlatego Filipa szczepimy przeciw rotawirusom.Zobaczymy czy to pomoże
 
Witajcie!

Mój maluch usnął i śpi już godzinkę:-)huuuuuuura!!!!!
Mam nadzieję że jeszcze trochę pośpi, bo za godz. zdążyłam ugotowac obiad i w międzyczasie dom choć trochę ogarnąć.
Wczoraj byłam pierwszy raz z małym na dłuższym spacerze.Pojeździliśmy z 2 godz. po parku. Mały cały czas grzecznie spał:))))juz wiem co będe robić jak bedzie marudził.
Noc też tym razem nie była najgorsza, połozyłam synka spać o 24 i obudził sie dopiero o 3!!!!co prawda nie spał później godzinkę ale i tak pospał sporo, no i dla mnie te 3 godz. snu były zbawienne.

m&m's- my tez chrzcimy synka. planujemy we wrześniu, bo na razie moich rodziców nie ma w kraju, a dla nas to święto rodzinne, nie wyobrażam sobie żeby dziadków miało na Chrzcinach nie być.
 
reklama
mamamatysia możesz się nie zgadzać i wyjaławiać wszystko z czym maluch ma kontakt, to tylko i wyłącznie Twoja decyzja :tak:
Ja jednak (mając medyczne wykształcenie) zdaję sobie sprawę czym to grozi i jakie ma konsekwencje w przyszłości więc wolę zapobiegać i uodparniać swoje maleństwo od urodzenia.
Dziś co 2 dziecko ma na coś alergię, dzieci chorują na potęgę, łapią wszystkie infekcje, ich odporność jest na poziomie równym zeru. Skąd to się bierze? A no stąd że w dzisiejszych czasach mamy mają bzika na punkcie mycia rączek, wyparzania smoczków, zabawek, łyżeczek, talerzyków. Wszystkiego. I potem dzieci łapią wszystko po drodze, chorują, dostają antybiotyki, które osłabiają ich odporność, i błędne koło.
Na szczęście są kompetentni pediatrzy i z takimi się spotkałam, którzy mają jeszcze chęć uświadamiać rodziców i wybijać im z głowy stosowanie wyjaławiaczy, na których nie zyskuje nikt tylko firma je produkująca.
Ja jednak też będę się upierała przy steryzlizowaniu butelek. Moja mama mi steryzlizowała i żadnym alergikiem nie jestem. Nigdy też specjalnie chorowitą osobą nie byłam. A tak przynajmniej mam pewność, że żadne pozostałości detergentu w butelce nie zostały.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry