Confi ja juz pisalam sms'a... Jest u mnie podobnie. Chociaz moze z tym plakaniem na rekach jest inaczej. Julka ryczy jak sie ja polozy do wozka, albo na lozko. Oczywiscie nie wspomne o tym, ze od kad jestesmy w domu to pozytek z lozeczka jej byl tylko raz! Zazwyczaj jest w wozku, zeby w razie czego mozna bylo ja bujac. Ja dzis mialam maraton od 4 rano praktycznie do 8-9. Nawet nie chce wiedziec co bedzie jak maz pojdzie do pracy, bo teraz chociaz mam komu ja podrzucic.
Podobno dzieci mocno czuja emocje jakie udzielaja sie matce. Nie wiadomo jak i dlaczego, ale u mnie to czasem ma swoje odniesienie. Jak sie stresuje to i ona jest markotna. Jak ja wezmie maz, ktory raczej sie nie denerwuje jest luz! Moze cos w tym jest?
Mam nadzieje, ze to kwestia czasu i minie.
Wczoraj matka mi mowila, ze powinnam ja karmic na godziny, a w miedzy czasie przepajac, bo tak bedzie wygodniej dla mnie i lepiej dla jej brzuszka. Problem mam taki, ze ona nie umie z butelki! Mam Tomme Tippi, ogilnie ladnie ja bierze do buzi, ale dziurka jest chyba za duza i potrafi sie krztusic! KATASTROFA!
Confi Maz po kolejnej mojej rozpaczy kiedy Julka sie zakrztusila, uspokoil i powiedzial, zebym probowala robic jej przerwy. Tak wlasnie robie. Na poczatku pozwalam jej ze dwa, trzy razy pociagnac i zabieram cyca. Tak do momentu jak zacznie wolniej ciagnac i jak narazie efekt jest bardzo zadowalajacy!
Jednak z ulewaniem nie mam juz sily, juz dzis zmienialam bluzeczke i body. No i teraz tez musze isc, bo maz sie smieje, ze sobie zaraz reke polknie, a jego podrapie...
POZDRAWIAM
i zycze cierpliwosci Nam wszystkim.