reklama

Mamy majowe 2009

czy po szczepionce trzeba na dziecko jakos specjalni uwazac?

Mój mały jest już po pierwszej dawce szczepionki 6w1. Z informacji jaką uzyskałam , dziecko może być rozdrażnione, z gorączką, może boleć nóżka tak mniej więcej przez pierwszą dobę. Ale u mojego nic takiego nie wystąpiło. Faktem jest, że cały dzień poświęciłam dla niego. Ale przy zastrzyku tak bardzo go bolało, że pierwszy raz poleciały mu łezki ... :-( I nie żałuję, że zapłaciłam za szczepionkę. Jak pomyślę , że na raz przy NFZ są takie trzy wkłucia .... :szok:
 
reklama
dzieki za info velvet ja tez zdecyduje sie na taka szcepionka kilka w jednym..
pozdrawiam i milej nocki:)
ps.az boje sie myslec o tym szczepieniu chyba wysle tate zby tego nie widziec jak mala cierpi ale pewnie i tak dla niej lepiej gdy mama jest przy niej.......hmmmmm
 
Ale przy zastrzyku tak bardzo go bolało, że pierwszy raz poleciały mu łezki ... :-(
oj weź nie strasz kobieto :szok: :szok: :szok:serio tak go bolało? :baffled::shocked2:
ja tą szczepionkę, znaczy mój synek, ma mieć za 3 tyg a ja już o tym myślę :-( i jestem z lekka przerażona :sorry2: bo mój mąż pracuje wieczorami i w przypadku humorów synka czy gorączki jestem sama w domu z dzieckiem :baffled: i to mnie przeraża.. że już nie wspomnę o samym zastrzyku ze szczepionką :-(
 
krystyna30 - co do tej szczepionki za własną kasę, w której jest m. in. na krztusiec i żółtaczkę to podobno jest bardziej wyjałowiona i stąd mniej boli, bo jak osobno się dostaje , to są jeszcze bardziej bolące. I przy tej 6w1 dziecko nie będzie musiało być szczepione w wieku 14 lat i chyba 16 ?? W każdym razie jak go zabolało, to natychmiast się wtulił i baaaaardzo mocno złapał mnie za bluzkę. Więc lepiej Ty też idź na to szczepienie, później Antosia bezpieczniej się poczuje :tak: Pozdrowionka
 
Ostatnia edycja:
barmanka79 - no musiało go bardzo zaboleć skoro poleciały mu pierwsze łezki a krzyk był taki, że ja sama byłam w szoku. Nawet się nie spodziewałam , że aż tak może boleć, ale jak napisałam wyżej ta za którą trzeba zapłacić, jest podobno lepiej i mniej boleśniej zrobiona. Następną dawkę ma dostać pod koniec lipca.
 
te forum tojedne wielkie bagno jestescie tak zyczliwi az sie zygac chce :wściekła/y::wściekła/y:nawewet sie przywitac niepotraficie wlsna dupa zajeci
no proszę jak pięknie oborą zajechało. Moja droga , widocznie nie uznałyśmy Cię za osobę godną uwagi...ale to już raczej Twój problem. Poza tym słowo "rzygać" pisze się przez "rz" a inna sprawa jest taka ,że z Twoją "elokwencją" powinnaś poszukać towarzystwa na bardziej Tobie odpowiadającym forum...nie wiem co Ci zaproponować....może BRAVO.pl:-p

a mój strażnik znów się obudził, napiszę później...:nerd:
 
Macie może jakieś pomysły? Mój syn non stop płacze, a własciwie nie płacze tylko wtedy kiedy śpi o ile śpi bo ostatnio nie sypia dłużej niż pól godziny na raz, albo je. ja jednak nie jestem w stanie trzymać go przez cały czas przy piersi bo oszaleję :/
Nie ma mokro, nie ma kolki, nie ma gazów , ubranko go nie uwiera, nie jest za zimno ani za goraco bo sprawdzam temperaturę, podnoszę go do odbicia dość często więc brzuszek tez go nie boli...mogę pokusić się o stwierdzenie ze godny też nie jest bo non stop wisi na cycku...przybiera na wadze itp...
Nie ma praktycznie takiej sytuacji by jak nie chce mu się spac to leżał spokojnie..cały czas płącze a ja razem z nim bo nie umiem mu pomóc. Czy to możliwe ,ze niespełna miesięczne dziecko byo na tyle roszczeniowe ze jak nie trzymam go na rękach to jest źle? Mało tego jak za długo trzymam go na rękach to tez jest żle, leżaczek z bajerami nie działa, na matę edukacyjna jest za mały, grzechotki pomagają na chwilę, tak samo melodyjka w łóżeczku.Czytałam że bez obaw można zapewnić takim maluszkom dużo obecności mamy poniewaz one tego po prostu potrzebują, jednak u mnie jest tak ze jak tylko go odkladam to on zaczyna płakać...
Nie mam pojęcie co robić...jestem bliska depresji i zaczynam się martwić o siebie....nie mam czasu wziąc prysznica nie mówiąc już o takich luksusach jak sesja w wannie z dobra ksiązka. Mój partner cały czas w pracy moja mama daleko, jego mama jeszcze dalej , nie ma mi kto pomóc...teraz jak to pisze to mały lezy w łożku i się drze...mam ochotę wyjśc z domu i nie wrócić ..pomóżcie proszę :-(:-(:-(
 
reklama
Confi ja juz pisalam sms'a... Jest u mnie podobnie. Chociaz moze z tym plakaniem na rekach jest inaczej. Julka ryczy jak sie ja polozy do wozka, albo na lozko. Oczywiscie nie wspomne o tym, ze od kad jestesmy w domu to pozytek z lozeczka jej byl tylko raz! Zazwyczaj jest w wozku, zeby w razie czego mozna bylo ja bujac. Ja dzis mialam maraton od 4 rano praktycznie do 8-9. Nawet nie chce wiedziec co bedzie jak maz pojdzie do pracy, bo teraz chociaz mam komu ja podrzucic.
Podobno dzieci mocno czuja emocje jakie udzielaja sie matce. Nie wiadomo jak i dlaczego, ale u mnie to czasem ma swoje odniesienie. Jak sie stresuje to i ona jest markotna. Jak ja wezmie maz, ktory raczej sie nie denerwuje jest luz! Moze cos w tym jest?
Mam nadzieje, ze to kwestia czasu i minie.
Wczoraj matka mi mowila, ze powinnam ja karmic na godziny, a w miedzy czasie przepajac, bo tak bedzie wygodniej dla mnie i lepiej dla jej brzuszka. Problem mam taki, ze ona nie umie z butelki! Mam Tomme Tippi, ogilnie ladnie ja bierze do buzi, ale dziurka jest chyba za duza i potrafi sie krztusic! KATASTROFA!

Confi Maz po kolejnej mojej rozpaczy kiedy Julka sie zakrztusila, uspokoil i powiedzial, zebym probowala robic jej przerwy. Tak wlasnie robie. Na poczatku pozwalam jej ze dwa, trzy razy pociagnac i zabieram cyca. Tak do momentu jak zacznie wolniej ciagnac i jak narazie efekt jest bardzo zadowalajacy! :)
Jednak z ulewaniem nie mam juz sily, juz dzis zmienialam bluzeczke i body. No i teraz tez musze isc, bo maz sie smieje, ze sobie zaraz reke polknie, a jego podrapie...

POZDRAWIAM
i zycze cierpliwosci Nam wszystkim.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry