reklama

Mamy majowe 2009

Nina dzięki za informacje. To może rzeczywiście nie ma sensu szczepić. Po co tyle chemii w dziecko pakować. A o ile dobrze pamiętam to położna na szkole rodzenia też mówiła, że jak kto uważa, ale jej zdaniem ta szczepionka nie jest taka konieczna.

A herbatka koperkowa zupełnie nie slodzona jest w Rossmanie z firmy Babydream. Jest w torebkach do zaparzania. Pisze na niej, żeby jej nie słodzić i ja ją sama wypiłam, bo nie wiedziałam czy Małej podać taką gorzką.
 
reklama
malinka a widzisz tego to ja nie wiedziałam :-p, no ale spoko luzik - człowiek całe życie się uczy ;-)

aneteczka hihihi aleś ty zakręcona :rofl2: :rofl2:
to fakt - herbatki Hipp te w granulkach są od 1tyg, a z BoboVita od 1 miesiąca :tak:
nie wiem jak słodka jest z BoboVita, więc nie mam jak porównać - ale ta z Hipp jak na moje kubki smakowe nie jest taka słodka ;-)


No to sie dogadałysmy.
Oglądałam herbatki z hippa w tesco, a przez przypadek złapałam za herbatkę z Bobo Vita:baffled:co za pech, ale też jest dobra(po pierdziochach wnioskuje) tylko strasznie słodka, bede musiała zopatrzyć sie w hippa
 
marzena prosze bardzo:-)
ale tak jak już pisałam wcześniej to absolutnie Ci nie odradzam bo to każdej z nas indywidualna decyzja...ja mam że tak powiem dużo znajomych w środowisku lekarskim i odradzają mi takie szczepienia...zwłaszcza że mała nie idzie do żłobka...powiedzieli mi że mogę pomyśleć o pneumokokach jak ją poślę do przedszkola...ale na to jeszcze mamy dużo czasu:-)
co jest najlepsze to sę lekarzami a sami nie szczepili swoich pociech i mówili mi że większość ich kolegów również....i w ich przypadku finanse napewno nie grają żadnej roli...
kazali mi tylko pamiętać o zaostrzonej higienie...pilnować żeby malutkiej nikt np nie dotykał po rączkach (bo je później ładuje do buzi) no i oczywiście my musimy pamiętać o starannym myciu rąk!
 
Jeśli chodzi o herbatki to ja malutkiej daję z hippa ułatwiającą trawienie odkąd skończyła miesiąc i rumiankową od drugiego tygodnia życia....od tej pory robi regularnie kupki..bo tak to był problem..(choć ostatnio znów był dwudniowy brak kupy:baffled:)
mam radę dla mam których pociechy mają problem z załatwieniem się...doskonała jest maślanka ..u nas to działa ...może i Wam się taka informacja przyda:-)
 
NINA ty pijesz maslanke... bo raczej maluchowi nie :confused:
moja malunia ostatnio czesto podwija nozki i bardzo glosno steka.nie wiem czy to jest od trawienia , bo niby kupki robi czasem male czasem duze, no i pryta tez (baaaaaardzo glosno:-)). moze to brzuszek :confused: nie wiem juz sam bo nie placze przy tym.
 
tak, tą maślankę oczywiście ja piję:-) poradziła mi ją moja przyjaciólka...jej córeczka nie robiła kupek nawet 4 dni i właśnie maślankę zaleciła jej położna...zarówno w jej i moim przypadku pomogło...jak tylko maleństwo toleruje przetwory mleczne to nie zaszkodzi...a i ja odnoszę korzyści...bo też miałam problemy z załatwianiem:-)
 
Kochane mamusie,

Jezeli chodzi o problem kupkowy moja corcia tez przez niego przechodzila nie robila kupki nawet 5dni:szok:a potem stekala....ale sie wszystko unormowalo. Teraz robi codziennie, mi pediatra powiedzial ze jak noworodek dorasta (okolo 6 tygodni) w mleku matki zanika siara ktora ulatwia wyproznianie maluszkowi i pozniej jego jelitka musza same sie nauczyc kupke robic...a poza tym dzieciaczki na piersi moga nie robic kupki nawet do 10dni!!!!i pozniej im sie normuje system kupkowy:-D:-D:-Du nas sie unormowal, tez podoawalam rumianek herbatke koperkowa a teraz sama pije zeby mala sie nie uzaleznila i robi codziennie kupki:tak::tak:i juz sie nie prezy jak wczesniej:cool2:wiec nie martwcie sie waszym maluszkom czestotliwosc kupek sie sama unormuje;-)
 
tak, tą maślankę oczywiście ja piję:-) poradziła mi ją moja przyjaciólka...jej córeczka nie robiła kupek nawet 4 dni i właśnie maślankę zaleciła jej położna...zarówno w jej i moim przypadku pomogło...jak tylko maleństwo toleruje przetwory mleczne to nie zaszkodzi...a i ja odnoszę korzyści...bo też miałam problemy z załatwianiem:-)

Moja Julcia raczej kupki robi czesto. Tata czasem sobie pod nosem grymasi, ze na pieluchy nie wyrobi :-) Cale szczescie, ze udalo sie nosic Dady Biedronkowe bez odparzen, wiec zawsze kilka groszy zaoszczedzimy. Ale! Wracajac do tematu. Mam taki problem jak kornasia. Podwija nozki, robi sie czerwoniutka, powietrze wstrzymuje i wyglada jakby miala straszne zatwardzenie :-D Tylko nic z tego nie wychodzi... Znaczy kupy, czy prytka po takich zachowaniach nie ma. Poza owszem sa, nie narzekam. Reklamowki pieluch sie zbieraja. No i tak pomyslalam o tej maslance... ALE! Mam wrazenie, ze Julka nie toleruje mleka. Pierwszym razem, jeszcze w szpitalu, zjadlam serek homogenizowany waniliowy i Julka duzo ulala, co ja nazwalabym zwymiotowaniem. Pozniej, juz w domu wypilam Kefir zwyczajny, bez zadnych udziwnien. Znow bylo ulanie/zwymiotowanie z rozbryzgiem. Doslownie takie chlust! Pozniej, kolejnego dnia, wypilam szklanke mleka (gdzies tak przeczytalam, ze matka karmiaca powinna) i znow bylo to samo. Normalnie fontanna wielka z rozbryzgiem. :baffled::confused: I co to jest powiedzcie mi? Lekarz powiedzial, ze takie pojedyncze incydenty moga byc u niemowlecia, bo tam w brzuszku wszystko nie jest dostosowane. A, że dodatkowo moje dzieciatko jest obzarciuszkiem, to sie przejada i ulewa. Ja oczywiscie wpadlam na genialny pomysl uczulenia na mleko. Tylko teraz czytalam co pisalyscie o tej skazie bialkowej i my nic takiego (krostki, plamki) nie mamy..... Hem....:dry: Teraz nawet nie mam odwagi sprawdzic jeszcze raz czegos mlecznego. Za to dzis nie wytrzymalam i pochlonelam cala jedna truskawke :sorry2: Jestesmy juz po dwoch karmieniach i narazie nie ma nic zlego. Oczywiscie nie chwale jeszcze, bo to roznie moze byc.
 
Słoneczko ulewanie to norma u takich szkrabów a skaza białkowa nie objawia się wymiotami:happy2:. Ja nieźle się wystraszyłam jak Filip zaczął raczyć nas "fontannami" mleka po każdym karmieniu.Po dwóch tygodniach zmieniliśmy mleko na A.R i teraz tylko czasem uleje, najczęściej jak mu się po jedzonku nie odbije(co też rzadko się zdarza przy naszym brzuszkowym patencie:tak:).Nie martw się jak malutkiej nic nigdzie nie wyskakuje to powinnaś się cieszyć(patrz posty pt.trądzik niemowlęcy) i żadną skazą sobie głowy nie zawracaj.
 
reklama
Bo ja to panikuje z kazdym "gowienkiem". No, ale co ja mam innego robic? Taka moja rola :-)
Dzis bylismy u pediatry. Mala od kilku dni jakos dziwnie swiszczy nosem, jakby miala zatkany, aczkolwiek zagadajac nic nie widac i gruszka tez niewiele wychodzi. Poszlismy, bo chcielismy dzis zaczac spacerki i wczesniej sie upewnic, ze mozna. Okazalo sie, ze wszystko jest cacy. Tak, wiec jestesmy juz po pierwszym spacerku. Jednoczesnie odwiedzilismy babcie. Tesciowie mieszkaja rzut beretem od nas. Posiedzielismy troche i tuz przed deszczem zladowalismy w domu. Oczywiscie przez caly spacer szlam i pytalam meza, czy nie jest jej za goraco, czy nie jest za zimno, czy wiatr nie wiejej ;-) Hiehei... Szal cial normalnie! Z czasem mi minie.
Tylko najgorsze ubieranie, ja nadal nie bardzo wiem jak.

Hiehie... A teraz bedzie numer dnia, jaki wywinela Jula.
Przyszlismy, dalam cyca... Mala zaczela rzucac sie, jak szalona. Wczesniej troche prytala, wiec pomyslelismy, ze napewno pielucha przeszkadza. No to dawaj do przewijania. W tym czasie tak sie rozbeczala, ze zaczela sie zanosic. Juz ja rozebralam z pieluchy i zaczelam myc dupinke... No, ale juz tak sie zanosila, ze az strach! No to dawaj ja pod ta gola dupke i na rece uspokoic troche. A ona.... UWAGA! Najpierw beknela sobie, jak rasowy swiniaczek, a pozniej chyba z wrazenia zrobila kupke w moja reke ;-) Normalnie maz wykrakal! Bo jak beknela, to powiedzial jej "Teraz jeszcze tylko matke obkupaj!" No to sie posluchala....
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry