tak, tą maślankę oczywiście ja piję:-) poradziła mi ją moja przyjaciólka...jej córeczka nie robiła kupek nawet 4 dni i właśnie maślankę zaleciła jej położna...zarówno w jej i moim przypadku pomogło...jak tylko maleństwo toleruje przetwory mleczne to nie zaszkodzi...a i ja odnoszę korzyści...bo też miałam problemy z załatwianiem:-)
Moja Julcia raczej kupki robi czesto. Tata czasem sobie pod nosem grymasi, ze na pieluchy nie wyrobi :-) Cale szczescie, ze udalo sie nosic Dady Biedronkowe bez odparzen, wiec zawsze kilka groszy zaoszczedzimy. Ale! Wracajac do tematu. Mam taki problem jak
kornasia. Podwija nozki, robi sie czerwoniutka, powietrze wstrzymuje i wyglada jakby miala straszne zatwardzenie

Tylko nic z tego nie wychodzi... Znaczy kupy, czy prytka po takich zachowaniach nie ma. Poza owszem sa, nie narzekam. Reklamowki pieluch sie zbieraja. No i tak pomyslalam o tej maslance... ALE! Mam wrazenie, ze Julka nie toleruje mleka. Pierwszym razem, jeszcze w szpitalu, zjadlam serek homogenizowany waniliowy i Julka duzo ulala, co ja nazwalabym zwymiotowaniem. Pozniej, juz w domu wypilam Kefir zwyczajny, bez zadnych udziwnien. Znow bylo ulanie/zwymiotowanie z rozbryzgiem. Doslownie takie chlust! Pozniej, kolejnego dnia, wypilam szklanke mleka (gdzies tak przeczytalam, ze matka karmiaca powinna) i znow bylo to samo. Normalnie fontanna wielka z rozbryzgiem.


I co to jest powiedzcie mi? Lekarz powiedzial, ze takie pojedyncze incydenty moga byc u niemowlecia, bo tam w brzuszku wszystko nie jest dostosowane. A, że dodatkowo moje dzieciatko jest obzarciuszkiem, to sie przejada i ulewa. Ja oczywiscie wpadlam na genialny pomysl uczulenia na mleko. Tylko teraz czytalam co pisalyscie o tej skazie bialkowej i my nic takiego (krostki, plamki) nie mamy..... Hem....

Teraz nawet nie mam odwagi sprawdzic jeszcze raz czegos mlecznego. Za to dzis nie wytrzymalam i pochlonelam cala jedna truskawke

Jestesmy juz po dwoch karmieniach i narazie nie ma nic zlego. Oczywiscie nie chwale jeszcze, bo to roznie moze byc.