Marzenko-O Tobie tez oczywiście nie zapomnimy(jak się wreszcie przeprowadzisz to będę miała do Ciebie bliżej z pracy M;-)).
M&m's-Bidulko ty nasza lecz się bo mąż cię rzeczywiście w domciu zostawi i sam przyjedzie do kraju.Na odporność biorę Tran 3xdziennie i na razie"odpukać"nawet kataru nie było(a wszyscy domownicy przeszli grypsko)
Tikanis-Dziękuję
Moniko1977-Fifi już"łazi" tzn pełza

. Co do ziółek to ja daje:koperek, natkę pietruszki, bazylie i tymianek(mam swoje w ogrodzie)-do słoiczków. Od jutra sama gotuję zupki, tylko popołudniu czeka mnie wypad do marketi a potem zaprzyjaźnionego gospodarza (po kurczaki i królika)
Barmanko-Twoje posty to potrafią poprawić humor nawet w taka pogodę jak dziś:-):-):-).Owszem oczy to muszę mieć dookoła głowy i to podwójnie bo starszak też jakby się ostatnio...cofnął w rozwoju

.Gondolka służy nam w domu jedynie do dziennych drzemek(z powodu napływu miłości naszej kotki do małego nie mogę go zostawiać w łóżeczku w ciągu dnia) ale chyba już niedługo:-(.
Ankzoc-Filip był zdziwiony ale my bardziej

Confi-Dziękuję.Silny to on rzeczywiście jest.Jak czasem uszczypnie w"szale" to tydzień chodzę z siniakami.I u nas też"maruder" od wczoraj.Tylko na rekach a dziś z wiadomych względów w gondoli(ja go wkładam on"łap" za boki i siedzi-że też jeszcze go ta zabawa nie znudziła,mnie od tego dźwigania bolałyby mięśnie brzucha)
Co do butelkowego problemu to ja miałam go z Matim.A poradziłam sobie tak,że kupiłam butelkę z rączkami(wtedy chyba balonik z Canpola) i dawałam Matiemu do zabawy.Zaczął ją wkładać do buzi potem "cumkać",ja zaczęłam wlewać moje mleko, potem herbatki i tak nauczyłam go pić z butelki.Teraz u Filipsa zastosowałam ten sam chwyt z ustnikiem.Znowu zadziałał: