reklama

Mamy majowe 2009


I jedno jeszcze ...


z obserwacji i praktyki zawodowej nigdy nie zdecydowalabym sie podac zastrzyku takiemu malemu dziecku w domu:no: Wole pojechac do przychodni gdzie zawsze jest lekarz:tak:
teraz to już z czystej mojej zawodowej ciekawości ...
Możesz powiedzieć jakie to owe obserwacje masz na myśli i co takiego w Twojej praktyce zawodowej się wydarzyło, bo z tego co mnie wiadomo, takie rzeczy zdarzają się, ale naprawdę rzadko i chyba ciężko by było znaleźć w przeciętnej przychodni pielęgniarkę która z czymś takim się spotkała ... :cool:
 
reklama
Gdzie się szwędasz?Okupujesz aIIegro?

:-)
od pół godziny zbieram się do sypialni :sorry:
Muszę wstać, tfu! chcę wstać :-p około 5 i zrobić M kanapki (leci o 6 rano i do wieczora na pewno nie będzie miał okazji na zjedzenie czegokolwiek, a znając go, pewnie by głodował, albo wyjadał z pokładu czekoladowe cukierki nadziewane, czego mu nie wolno, bo cholesterol mu szaleje :wściekła/y:)

No, dlatego ja już się grzecznie pożegnam i sobie pójdę, światła dziś gasić nie będę, co za dużo to nie zdrowo ... :rolleyes2:
 
reklama
Chciała mocnym słowem uchronić nas od robienia głupot.Fakt przegieła.
Sama robiłam sobie zastrzyki domięśniowe. ZapodaIi mi w szpitaIu bakterie w drogi dowcipne. Część zastrzyków dostałam w szpitaIu a resztę zapisano do domu.GinekoIog z odziału sam zasugerował samodzieIne robienie zastrzykow a połozne pokazały jak je wykonac.Nikt mi nie powiedział,że to takie niebezpieczne. Miałam je robić dwa razy dziennie więc nie bardzo mi się uśmiechało Iatac z dwoma szkrabami po przychodniach robiłam sama.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry