reklama

Mamy majowe 2009

reklama
a no widzisz jak się nie zna gwary to tak wychodzi :zawstydzona/y:
i dlatego ja się czasmi zastanawiam czy to można tak napisać, czy to nie jest jakieś określenie gwarowe??? pamiętam jak ze Sławkiem w trase jechałam i zatrzymaliśmy się na obaiad w jakimś barze, to poprosiła panią, że by mi ziemniaków nie maściła. I ona dziwnie na mnie patrzała... w końcu się dogadałam, że ja nie chcę żadnego sosu na ziemniaki, tylko jałowe...
 
Wow! Keni zazdroszczę.
Nam marzą się Chiny i Kraj Kwitnącej Wiśni .Fajnie by było iść na żywioł i samemu wszystko zorganizować ale teraz brak czasu no i taka wyprawa się opłaca przy minimum trzytygodniowym pobycie.Niestety przy dwójce dzieciaków to nie wchodzi w grę.
Kusi mnie tez Fuerteventura(w zeszłym roku przeszła nam koło nosa super oferta) no zobaczymy...jak będzie zdrowie i pieniążki to...w drogę;-)

Nie no, cały wypad na własną rękę to inna historia. też bym tak chciała :tak: Ale chyba za dużo kombinowania. My lecieliśmy z Neckermannem, ale już wycieczki fakultatywne na miejscu braliśmy na własną rękę :tak: I to w kraju gdzie mieszkaliśmy za odrutowanym ogrodzeniem, przy wyjściu trzeba było opisać wszystkie swoje plany itd. Baliśmy się, ale potem okazało się że nie było czego. Ludzie tam są niesamowici :tak: A miejscowe "biuro podróży" podsunął nam nasz kelner. Gdyby nie Niemcy, którzy zdecydowali się z nami pewnie sami nie mielibyśmy odwagi. Owe biuro znajdowało się w jakiejś lepiance, sekretarka chodziła na bosaka, ale za to mieli po 10 telefonów komórkowych, satelitę laptopy i bezprzewodowy dostęp do netu. Poezja :-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry