reklama

Mamy majowe 2009

reklama
katarzynak83- ja idę teraz z moim w poniedzialek juz nie moze sie doczekac, przezywa , nie moze sie juz doczekac, nawet wczoraj powiedzial ze chyba pojdziemy prywatnie bo on do poniedzialku nie wytrzyma. Bardzo mnie to cieszy i wzrusza :) Skoro teraz już sie tak przejmuje to co to będzie jak zobaczy i usłyszy :confused:
 
katarzynak83- ja idę teraz z moim w poniedzialek juz nie moze sie doczekac, przezywa , nie moze sie juz doczekac, nawet wczoraj powiedzial ze chyba pojdziemy prywatnie bo on do poniedzialku nie wytrzyma. Bardzo mnie to cieszy i wzrusza :) Skoro teraz już sie tak przejmuje to co to będzie jak zobaczy i usłyszy :confused:
Dla mnie to niesamowite, że oni tak się angażują! Bardzo, bardzo mnie to cieszy!:tak: Zobaczysz jaki podekscytowany będzie mąż w trakcie badania! :-D Aż miło popatrzeć... Jak na początku byłam sama na 1 usg to mój mąż potem cały wieczór mnie męczył, żebym mu ciągle opowiadała co było widać i jak biło serce! Teraz sam zobaczył i posłuchał!
 
moj nigdy nie byl z racji swojej pracy teraz idzie pierwszy raz, ale pomimo tego zawsze sie dopytywal co i jak i chcial znac szczegoly, wiec nie moge powiedziec ze sie nie angazuje
 
Kurcze Misza, Okruszek, zazdrosze Wam zdolności plastycznych! Ja niestety nie potrafie raczej sama wykonac takich rzeczy...:zawstydzona/y:

Ale za to umiem dobrze gotowac i swoim znajomym postanowilam zrobi swiateczne "pakunki" - pierniczki i krówki ciągutki własnej roboty ;-) :-D W zeszłym roku produkowałam gruszki w syropie :tak:
 
dziewczyny a pamietacie takie rzutniki na ścianę chyba nazywałay się ania, i wyslwietlalao sie na nim bajeczki dla dzieci , takie na kliszy! Ja miala caly karton takich bajeczek, ale jak urodzila sie moja bratanica to jej oddalam , a oni to wyrzucili :-( Kurcze widzialam ze mozna takie kupic na allegro, ale to byla frajda! Chcialabym miec taki w domu dla mojego dziecka, wiem ze teraz sa komputery dvd, ale tak milo to wspominam, a wy tez mialyscie takie rzutniki??
My tez mamy taki rzutnik, mąż zabrał jak się wyprowadzaliśmy zjego rodzinnego domu. bajki też jakieś są, głównie wilk i zając - mój mąż do tej pory prawie płacze ze śmiechu jak je ogląda i nawet zaraził tą bajką trzylatka znajomych. Muszę mu przypomnieć o tym rzutniku, niech sprawdzi czy jeszcze działa. Fajna sprawa dla malucha.
 
reklama
Dla mnie to niesamowite, że oni tak się angażują! Bardzo, bardzo mnie to cieszy!:tak: Zobaczysz jaki podekscytowany będzie mąż w trakcie badania! :-D Aż miło popatrzeć... Jak na początku byłam sama na 1 usg to mój mąż potem cały wieczór mnie męczył, żebym mu ciągle opowiadała co było widać i jak biło serce! Teraz sam zobaczył i posłuchał!
:-(:-(:-( mój się tak nie angażuje...:-(:-(:-(
Po usg, czy normalnej wizycie to zawsze ja mu opowiadam co było widać, co mowił lekarz itp... Fakt, po ostatnim usg był podekscytowany, że lekarz zapytał po kim takie ruchliwe maleństwo i powiedział, ze po nim, tak się chwalił, ze dziecko ma coś po nim. Tylko tyle... Zero jakiegoś zaangażowania, troski o mój stan itp... Smutno mi z tego powodu, bo ja nie mam tak jak Wy...:-(
Dlatego tak mi zależy by był ze mną na usg... może uwierzy, że będzie niebawem ojcem, a ten czas skraca sie bardzo szybko...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry