Marzena - mnie też denerwują imienne zapożyczenia z innych krajów. Kurcze... imię to nie testowanie nowych dań...

Dziecko będzie całe życie chodziło z taką "etykietką".
A
Malwinka też mi się podoba... No i kocham ruskie imiona, które u nas funkcjonują od "wieków", ale o tym już kiedyś była mowa.
Jedną
Tamarkę znam. Rzadko spotykane imię. Moja koleżanka kiedyś chciała nazwac swoją córcię -
Larysa... ale dzięki Bogu nie zrobiła tego. Mała nazywa się Marysia - i jest o.k. Larysa nie dość, że obco brzmi, to jeszcze no... nie wiem jakieś takie "bezpłciowe jest"... takie nijakie...
Ariela też spotkałam. Chłopak ma już z 17 lat i mieszka na wsi... na której jest oczywiście bożyszczem nastoletnich dziewuch (Sandr, Camill, Angelik, itp) w tym mojej młodej Kuzynki, ehh


Barmanko - no to może teraz odpoczniesz;-)

:-).
A jeżeli chodzi o nową porę spania Marcela, to... rozumiem Twój ból. Ja jeszcze nie tak dawno to samo miałam. Teraz usypia mi przed 14:00 (nie jest to jeszcze to co było... ale walczymy dalej)