a teraz opowiem Wam o mojej wczorajszej wizycie u mojej Pani ginekolog.. Tak czekałam na tą wizytę, a co do czego przyszło - jestem zdołowana po niej..
Z Maleństwem wszystko w porządku :-) i na 90% jest ono Dziewczynką :-):-):-).
Ale... Po wejściu do gabinetu, i pierwszych zdaniach, wyjęłam kartkę na temat Vasa Previa.. Moja lekarka zrobiła jakiś śmieszny uśmieszek - i wyskoczyła z tekstem, że ja chyba nie mam co robić tylko wyszukuję sobie problemów, aby się denerwować..Oczywiście może mi zrobić to badanie (ale go nie zrobiła!!!). Na wiadomość, że w ostatnich dniach zwiększyłam sobie dawkę magnezu - znowu był śmiech, że "..taka Pani oczytana, a nie wie Pani w jakich produktach magnez się znajduje, tylko prochami się Pani raczy.." (zawsze miałam problemy ze skurczami, i oprócz magnezu stosowałam różne leki rozkurczowe, które na czas ciąży odstawiłam).. Dobiła mnie jednak stwierdzeniem, że za dużo przybrałam na wadze - i mam się odchudzać(!!!), oczywiście dorzuciła też, że to jest oczywiście moja sprawa jak będę wyglądała, ale powinnam pomyśleć o swoim mężu, który jest taki przystojny, wysoki i szczupły... Zabroniła mi jeść pieczywa. Do pracy mam sobie zabierać: marchewkę, jabłko, ew. jogurt... dodam tylko, że do dnia dzisiejszego nie przekroczyłam 10 kg.
Po wejściu mojego męża do gabinetu nadal ciągła temat... Czułam się normalnie jak jakaś słonica

ehhh...
No i nawet nie dała mi skierowania/zlecenia na badania krzywej cukru...
Normalnie doool :-(