aga_k_m
maj '09 - Jagódkowa mama
przed chwilą mój mąż odebrał wyniki z krzywej cukrowej:
przed glukozą - 73
poglukozie - 86
czyli super!!! nawet nie wiecie jak się cieszę :-)
byłam wczoraj prywatnie na tym badaniu - i Pani pielęgniarka stwierdziła, że jestem typem "koszmaru laboratoryjnego" - brak miejsca do wkłucia - zero żył!!! Przed podaniem glukozy nie mogła znaleźć żadnej dobrej żyłki - w końcu po 3 krotnym sprawdzaniu "lepszej" ręki - wkuła się i pobrała dostateczną krewkę do analizy. Ale po upływie godziny od wypicia glukozy - żyłki mi się pozapadały tak, że nawet z tego samego wkłucia co wcześniej nie mogła mi pobrać krewki i musiała pobrać materiał do analizy z dłoni (a to boli..)..
przed glukozą - 73
poglukozie - 86
czyli super!!! nawet nie wiecie jak się cieszę :-)
byłam wczoraj prywatnie na tym badaniu - i Pani pielęgniarka stwierdziła, że jestem typem "koszmaru laboratoryjnego" - brak miejsca do wkłucia - zero żył!!! Przed podaniem glukozy nie mogła znaleźć żadnej dobrej żyłki - w końcu po 3 krotnym sprawdzaniu "lepszej" ręki - wkuła się i pobrała dostateczną krewkę do analizy. Ale po upływie godziny od wypicia glukozy - żyłki mi się pozapadały tak, że nawet z tego samego wkłucia co wcześniej nie mogła mi pobrać krewki i musiała pobrać materiał do analizy z dłoni (a to boli..)..

A że samochód zarejestrowany na (przyszłego) Teścia, to musiał pójść łańcuszek telefoniczny, żebyśmy się dowiedzieli o tym. Nic z samochodu nie zginęło. W szybie w drzwiach kierowcy dziura na tyle wąska, że nawet dziecko nie włożyłoby ręki. Komuś się po prostu nie podobało.
Z tego wszystkiego usnęłam dopiero koło 4 rano. Oczywiście nie obyło się bez nospy... Przeraża mnie to, że ktoś nie pomyślał, jak bardzo może innym życie utrudnić. :-(

